Mistrzostwa Polski ukoronowały świetny sezon motocyklistów Bogdanka Racing
Znakomicie zakończyła w Poznaniu sezon Mistrzostw Polski motocyklowa drużna Boganka Racing. Sebastian Zieliński został mistrzem Polski w Junior Superstock 600.
- 19.09.2010 23:21
Z kolei Daniel Bukowski pierwszym wicemistrzem, a Marcin Kałdowski drugim wicemistrzem w Supersport. Obaj zaś wywalczyli w tej klasie drużynowe mistrzostwo kraju dla swego teamu. Marcin Walkowiak, który powrócił na tor po kontuzji barku wygrał wyścig w Superstock 1000.
W dwóch ostatnich wyścigach sezonu Sebastian Zieliński potrzebował zaledwie kilku punktów, aby zapewnić sobie mistrzowski tytuł w uznawanej za kuźnię młodych talentów klasie Junior Superstock 600. Nie miał z tym najmniejszego problemu, kończąc sobotnie zmagania na trzeciej, a niedzielne na drugiej pozycji. - To był świetny weekend – mówi nowo kreowany mistrz Polski.
- W sobotę nie czułem się najlepiej, ale udało się stanąć na podium. W drugim wyścigu wolniejsi zawodnicy trochę mnie przyblokowali, ale szybko odrabiałem starty i do zwycięstwa zabrakło mi może 40-50 metrów.
Ale w w ten weekend nie wygranie wyścigów było dla mnie najważniejsze, a zapewnienie sobie mistrzowskiego. Zadanie wykonałem .Jestem bardzo zadowolony i mam nadzieję, że ten tytuł otworzy mi drzwi do startów za granicą.
W klasie Supersport pokaz bezbłędnej jazdy dali Daniel Bukowski i Marcin Kadłowski. Po zaciętej walce, w sobotę i niedzielę zajmowali dwa pierwsze miejsca, zamieniajac się jedynie na najwyśzym podiu. Jednocześnie zapewnili ekipie tytuł w klasyfikacji zespołowej, a sobie odpowiednio tytuł pierwszego i drugiego wicemistrza Polski.
- Pierwszy wyścig ułożył się dla nas idealnie – opisuje Bukowski. - Tasowaliśmy się z Marcinem, ale dowiozłem do mety wygraną.
Dzisiaj musiałem ostro walczyć z Markiem Szkopkiem, przez co straciłem trochę czasu. Dogoniłem Marcina, ale końcówka należała do niego. To był dobry sezon, który udało nam się zwieńczyć tytułem zespołowym, więc nie możemy być niezadowoleni. Kałdowski też nie krył zadowolenia.
- Jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ nie tylko zapewniłem sobie drugie wicemistrzostwo, ale także tytuł dla zespołu.W sobotę zwycięstwa pozbawił mnie drobny błąd.
Dzisiaj, mimo nienajlepszej pogody i ślizgających się opon, byłem w stanie utrzymać za sobą Daniela i cieszę się z tego zwycięstwa. Wciąż nie wiem w jakiej klasie wystartuję w przyszłym roku, ale na pewno nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa i chcę znów walczyć o czołowe pozycje.
Uzupełnieniem bardzo udanego weekendu był powrót na tor kontuzjowanego trzy miesiące temu, byłego mistrza Polski, Marcina Walkowiaka. Pierwszy wyścig klasy Superstock 1000 na piątej pozycji, ale dzień później był już bezkonkurencyjny i pewnie sięgnął po zwycięstwo.
Choć dla jego zespołowych kolegów sezon już się zakończył, Walkowiaka czeka jeszcze start w dwóch ostatnich rundach prestiżowego, międzynarodowego serialu FIM Superstock 1000, za tydzień na włoskiej Imoli i za dwa we francuskim Magny Cours.
- W sobotę jechałem trochę zbyt asekuracyjnie, a do tego odczuwałem lekki ból przedramion, ale w końcu nie ścigałem się od trzech miesięcy i spodziewałem się tego.
– powiedział popularny \"Walet”. - W niedzielę wszystko wróciło już do normy i wygrałem., Cieszę się z powrotu na tor i nie mogę już doczekać się dwóch ostatnich wyścigów FIM Superstock 1000.
Tym razem na podium nie udało się stanąć Bartłomiejowi Wiczyńskiemu, który wyścigi \"królewskiej” klasy Superbike kończył odpowiednio na czwartej i piątej pozycji, jednocześnie zapewniając sobie piątą lokatę w klasyfikacji generalnej.
-To było bardzo udane zwieńczenie znakomitego sezonu. Sebastian przypieczętował swój tytuł już w sobotę, a dzisiaj wiele radości dostarczyli nam nasi zawodnicy w klasie Supersport, a także Marcin Walkowiak, który w wielkim stylu wrócił do rywalizacji po kontuzji.
Dziękuję wszystkim zawodnikom i sponsorom za fantastyczny rok, choć dla nas to jeszcze nie koniec sezonu, bowiem Marcina czekają teraz dwa starty zagraniczne i wierzę, że będzie kontynuował naszą świetną passę - satysfakcji nie krył Igor Piasecki, manager zespołu Bogdanka Racing.
Reklama













Komentarze