Marek Pogódź za Krzysztofa Rysaka w Roztoczu Szczebrzeszyn
Niektórzy mówią, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Jednak Marek Pogódź jest innego zdania. 48-letni szkoleniowiec ponownie poprowadzi Roztocze Szczebrzeszyn.
- 24.09.2010 16:09
– Nie miałem wiele czasu do namysłu. Musiałem podjąć decyzję w ciągu dwóch godzin. Ale zgodziłem się, bo mam do tego klubu sentyment – mówi Pogódź, który jeszcze w piątek załatwiał formalności dotyczące rozwiązania umowy z Ruchem Izbica.
– Obyło się bez kłopotów, bo umówiłem się z działaczami, że gdy zechcę odejść, to nie będą stwarzali problemów – zapewnia szkoleniowiec.
Działacze nie mieli wiele czasu na wybór nowego trenera, bo Krzysztof Rysak złożył dymisję dopiero w czwartek. – Uznałem, że tak po prostu będzie lepiej. Rozstaliśmy się w przyjaznej atmosferze – mówi Rysak.
– Drużyna potrzebuje wstrząsu. Moim zdaniem nie graliśmy bardzo źle, a zgubione punkty były w dużej mierze efektem pecha. Jednak nie bardzo miałem pomysł jak sobie z tym poradzić.
Do tego doszły kontuzje. Właściwie, to nie było kim grać. Ostatnio urazu doznał też Ernest Chomicz. Marek nie będzie miał łatwo. Mimo to mam nadzieję, że sobie poradzi i przyniesie trochę szczęścia, bo tego najbardziej nam brakowało – dodaje.
W najbliższą niedzielę Roztocze pojedzie do Niedrzwicy Dużej, na mecz z Orionem. Z ławki trenerskiej drużynę poprowadzi już Pogódź.
– Jeszcze nie wiem, jak to będzie wyglądać. Znam tylko kilku zawodników, więc przy ustalaniu składu i wybieraniu wariantów taktycznych, będę potrzebował pomocy.
Mam nadzieję, że uda się odpowiednio poukładać wszystkie klocki. Kluczowe będzie znalezienie wspólnego języka z chłopakami. Jeżeli to osiągniemy, wówczas reszta pozostanie tylko kwestią czasu.
Wierzę, że zaczniemy wreszcie zdobywać punkty, bo w tej chwili nasza sytuacja jest nieciekawa. Po pięciu kolejnych porażkach, to chyba i ja podałbym się do dymisji – kończy Pogódź.
Reklama













Komentarze