Żużlowcy KMŻ przegrali wczoraj w Łodzi 40:50 i marzenia o awansie do I ligi muszą odłożyć co najmniej o dwa tygodnie. Podopieczni trenera Rafała Wilka mają jeszcze szansę na promocję po barażach z Majcher Speedwey Rybnik. Pierwszy mecz już w niedzielę, w Lublinie.
MAREK WIECZERZAK
26.09.2010 14:30
Doping około półtysięcznej rzeszy lubelskich kibiców nie pomógł żużlowcom Lubelskiego Węgla KMŻ. Choć zaczęło się całkiem obiecująco dla gości, po tym jak jadący w zastępstwie Tomasza Piszcza Karol Baran wygrał pierwszy wyścig, zaś Lukas Dryml skończył go na trzeciej pozycji.
Później było już jednak tylko gorzej. Przełamanie nastąpiło dopiero w biegu jedenastym, który lublinianie wygrali 5:1. Lukas Dryml, jadący w ramach rezerwy taktycznej i Mariusz Puszakowski pewnie wyszli ze startu i nie oddali już prowadzenia.
W tym momencie przewaga Orła stopniała do czterech punktów.
Niestety, w kolejnych czterech biegach zawodnicy KMŻ znów sprawili zawód swoim sympatykom. W dwunastym wyścigu emocji nie wytrzymał Tadeusz Kostro, który wjechał w taśmę. Powtórka, już w trzyosobowym składzie, zapewniła zwycięstwo gospodarzom 4:2.
Na usprawiedliwienie lubelskiego młodzieżowca trzeba dodać, że wszyscy zawodnicy KMŻ byli wczoraj pod olbrzymią presją. Wcześniej w taśmę wjechał też Puszakowski.
Łodzianie zapewnili sobie awans już po pierwszym biegu nominowanym, który wygrali 5:1. Ostatni wyścig był więc już tylko formalnością. Mimo to Puszakowski nie odpuścił i razem z Karolem Baranem przywiózł trzy punkty dla KMŻ. Obaj musieli uznać wyższość znanego z występów w Lublinie Jacka Rempały.
To właśnie on był wczoraj najlepiej punktującym żużlowcem w ekipie Orła, notując jedenaście "oczek”. Mogło być nawet lepiej, ale na przeszkodzie stanął defekt motocykla.
W zespole KMŻ kompletnie zawiódł Australijczyk Richard Sweetman, który nie zdobył żadnego punktu. Drugi z obcokrajowców, Lukas Dryml, też nie zaliczy wczorajszego występu do udanych. Na dobrym poziomie Lublin reprezentowali na łódzkim torze tylko Puszakowski i Baran.
Szansy na awans trzeba teraz poszukać w barażach. W niedzielę KMŻ zmierzy się w pierwszym meczu w Lublinie z ekipą Majcher Speedwey Rybnik. Rewanż tydzień później na torze rywala.
Orzeł: Jankowski 8 (2,1,2,3,0), Jędrzejewski 4 (0,2,1,1), J. Rempała 11 (d,3,2,3,3), Burza 10 (2,2,3,d,3), Dym 2 (1,1,0), Kowalczyk 7 (2,2,2,1), Ekloef 8 (3,3,0,2).
LW KMŻ: Dryml 6 (1,w,3,2,0), Puszakowski 15 (3,t,3,3,2,2,2), T. Rempała 5 (1,1,2,0,1), Baran 13 (3,3,3,1,1,1,1), Kostro 1 (1,0,t), Sweetman 0 (0,0,0).
• Dlaczego nie udało się wygrać w Łodzi?
– Na pewno zawiedli, i to na całej linii, obcokrajowcy. Liczyłem na nich, tymczasem Sweetman nie zdobył nawet punktu. A wystarczyło nam uzyskać tylko pięć więcej, byłby wtedy remis i to my cieszylibyśmy się z awansu.
• Czy wobec takiej postawy jest sens ściągać ich na baraż z Rybnikiem?
– W tej chwili jeszcze nie wiem, ale mocno się nad tym zastanawiam. Wiele będzie też zależeć od tego, czy uda nam się zdobyć pieniądze na ich przyjazd.
• Jest aż tak krucho z kasą?
– Żeby wystawić w Łodzi najsilniejszy skład musiałem się zapożyczyć wśród rodziny, przyjaciół i znajomych. Przed meczami barażowymi miasto ma jeszcze szansę się zrehabilitować i nas wspomóc. Chylę czoła przed prezydentem Żukiem, bo pomógł nam naprawdę bardzo dużo. Ale dziwię się prezydentowi Wasilewskiemu, że nie chce promować się poprzez sport.
• Wracając do meczu, to kto się panu najbardziej podobał?
– Brawa należą się naszym zawodnikom: Mariuszowi Puszakowskiemu, Karolowi Baranowi oraz Tomkowi Rempale. Co prawda on nie zdobył tych punktów za wiele, ale po raz kolejny pokazał wielką waleczność. Chcę też podziękować wspaniałym lubelskim kibicom, których w Łodzi było może nawet około tysiąca. To było ogromne wsparcie dla naszych żużlowców.
• Tym bardziej, że gospodarze utrudniali wam życie jak mogli...
– Tor był twardy i spodziewaliśmy się tego. Tyle, że w trakcie meczu polewane były pola, z których startowali nasi. Przez to tworzyła się w tych miejscach maź i przegraliśmy kilka startów. Zgłaszaliśmy to sędziemu, ale nie skutkowało.
Komentarze