Huragan Międzyrzec Podlaski - Lewart Lubartów 0:6
Piłkarze z Międzyrzeca Podlaskiego nie mieli nic do powiedzenia w spotkaniu z Lewartem Lubartów i przegrali aż 0:6. Bohaterem meczu został Borys Kaczmarski. Napastnik \"biało-niebieskich” zdobył cztery bramki i walnie przyczynił się do zwycięstwa swojego zespołu. Z kolei na miano antybohatera zasłużył Paweł Andrzejczuk z Huraganu, który głupią kartką osłabił kolegów już na początku drugiej połowy.
- 02.10.2010 16:25
– Mam nadzieję, że to było pierwsze i ostatnie tak niedojrzałe zachowanie tego młodego, obiecującego piłkarza – mówił po meczu Andrzej Mironiuk, szkoleniowiec Huraganu.
– Bo trzeba przyznać, że Paweł zawalił sprawę. W przerwie spokojnie i rzeczowo porozmawiałem z zawodnikami. W moim i ich odczuciu ta dyskusja oraz zmiana, którą zdecydowałem się przeprowadzić od razu po wznowieniu gry, miała przynieść wymierny rezultat w postaci poprawy naszej dyspozycji.
I początek wskazywał, że mogło tak się stać. Szybko stworzyliśmy sobie dwie niezłe okazje. Zespół znów uwierzył w siebie. Niestety, kompletny brak odpowiedzialności za zespół Andrzejczuka pozbawił nas złudzeń – dodał Mironiuk.
Jego podopieczni zaprezentowali się słabo. W niczym nie przypominali zespołu, który trzy tygodnie wcześniej pokonał Huczwę Tyszowce 4:0. Hubert Radzikowski już w 3 min musiał wyjmować piłkę z siatki. Po dośrodkowaniu Dawida Pożaka najwyżej w polu karnym wyskoczył Mateusz Białacki i głową skierował piłkę do bramki gospodarzy.
Piętnaście minut później rozpoczął się strzelecki festiwal Borysa Kaczmarskiego. Doświadczony napastnik zdobył aż cztery gole dla Lewartu. Pierwszego po składnej akcji całego zespołu. Kaczmarski przytomnie zachował się na 6 m od bramki gospodarzy.
Sprawnie przyjął piłkę i pewnym strzałem tuż przy słupku podwyższył na 2:0. Dwie minuty przed końcem pierwszej połowy 35-letni zawodnik trafił po raz drugi. Popularny \"Boria” odebrał piłkę jednemu z obrońców Huraganu, wpadł w szesnastkę, minął Radzikowskiego i skierował futbolówkę do pustej bramki.
Kilkanaście minut wcześniej na boisku trochę się zagotowało. Sędzia nie zauważył faulu na Pożaku, a gospodarze nie wybili piłki za boisko. Doszło do spięcia między zawodnikami obu zespołów. W rezultacie żółte kartki otrzymało dwóch zawodników z Międzyrzeca Podlaskiego oraz Jarosław Białek z Lewartu.
Po przerwie i wspomnianej \"czerwieni” dla Andrzejczuka, goście jeszcze bardziej zdominowali boiskowe poczynania. W 51 min podopieczni Arkadiusza Smolarza przeprowadzili ładną, składną akcję. Rozpoczął ją Łukasz Mitaszka, który szybko podał do Kaczmarskiego. Ten zagrał na lewe skrzydło do Białka, a jego dośrodkowanie na bramkę zamienił Przemysław Kosmala. Napastnik Lewartu popisał się lekkim, ale technicznym uderzeniem i zaskoczył Radzikowskiego.
Cztery minuty później \"Boria” skompletował hat-tricka. Asystę przy tym trafieniu zaliczył Kosmala. W 80 min Kaczmarski dokończył dzieło zniszczenia. Napastnik, będący żywą legendą Lewartu dopadł do piłki, którą po strzale Marcina Pietrzaka odbił jeden z obrońców i dokładnym strzałem w długi róg bramki ustalił wynik spotkania.
Huragan Międzyrzec Podlaski - Lewart Lubartów 0:6 (0:2)
Bramki: Białacki (3), Kaczmarski (16, 43, 55, 80), Kosmala (51).
Huragan: Radzikowski – Cap (80 Haponiuk), Grochowski, J. Szczepaniuk, Wajszczuk (76 Korniluk), Kwaśniewski, Grudziński, Chromik (46 Klujewski), Chilimoniuk (20 Ślósarski), Andrzejczuk, Wereszczak.
Lewart: Wilkołek – Lewin, Mitura, Białacki (74 Cyranek), Pszczoła, Korzeniowski, Mitaszka (80 Birski), Pożak, Bielak (71 Latek), Kaczmarski, Kosmala (65 Pietrzak).
Żółte kartki: Kwaśniewski, Wereszczak, Andrzejczuk (H) – Bielak, Mitaszka (L).
Czerwona kartka: Paweł Andrzejczuk (Huragan, 49 minuta, za dwie żółte).
Widzów: 150.
Andrzej Mironiuk, szkoleniowiec Huraganu
– Mecz ustawił szybko stracony przez nas gol, a czerwona kartka Pawła Andrzejczuka jeszcze bardziej nas podłamała. Zabrakło dziś dwóch podstawowych zawodników. Szczególnie widoczna była nieobecność Arka Szczepaniuka. To prawdziwy wzór dla reszty chłopaków. Kiedy jest na boisku, to reszta piłkarzy czuje się znacznie pewniej. Czeka nas jeszcze dużo pracy. Popełniamy za dużo niewymuszonych błędów, które skutkują utratą goli. Widać również, że chłopcy zostali źle przygotowani do rozgrywek. Tego nie da się odrobić w trakcie sezonu. Cieszy za to walka, determinacja i ambicja. Tych cech moich piłkarzom odmówić nie można. Mamy kłopoty z usystematyzowaniem formy. Dzięki ciężkiej pracy, możemy to jednak zmienić. No cóż, przegraliśmy bitwę, ale wojna jeszcze trwa. Za tydzień gramy z Unią Bełżuce. To będzie mecz o sześć punktów. Zrobimy wszystko, aby zmazać plamę.
Radosław Klujewski, napastnik Huraganu
– Nie będę oryginalny. O wyniku zadecydował szybko stracony gol i czerwony kartonik dla Pawła Andrzejczuka. Mieliśmy też pecha. W pierwszej połowie goście nie stworzyli sobie zbyt wielu okazji, ale byli bardzo skuteczni. Każdy gol był dla nas jak cios i podcinał nam skrzydła. Wszedłem na boisko po przerwie i miałem za zadanie poprawić grę zespołu w ofensywie. Co prawda stworzyliśmy kilka okazji, ale niestety, nie udało się zdobyć nawet honorowej bramki. W dziesiątkę nie gra się jednak łatwo. Dobitnie przekonaliśmy się o tym w sobotę.
Arkadiusz Smolarz, trener Lewartu
– Spotkanie świetnie się dla nas rozpoczęło. Pierwszy gol zdobyty już w 3 min, drugi kilkanaście minut później. Do przerwy prowadziliśmy już 3:0. Później sędzia wyrzucił zawodnika Huraganu i grało nam się jeszcze łatwiej. Mogliśmy wygrać nawet wyżej niż 6:0. Mimo wszystko, nie pamiętam już, kiedy ostatnio byliśmy tak skuteczni. Trzeba przyznać jednak, że gospodarze nie zawiesili nam poprzeczki zbyt wysoko. Fajnie, że błysnął Borys Kaczmarski. Jego cztery bramki miały kolosalne znaczenie. Tym bardziej, że wcześniej nie zdobył ani jednej. Mam nadzieję, że dzięki temu otworzy się na ten sezon i znacznie trafiać seriami.
Michał Wilkołek, bramkarz Lewartu
– Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, szczególnie w środku pola. Chłopaki nie pozwolili rywalom na stworzenie zbyt wielu sytuacji podbramkowych. Fakt, że zachowałem czyste konto, to głównie ich zasługa. Tak wysokie zwycięstwo na wyjeździe musi cieszyć. Tym bardziej, że graliśmy w Międzyrzecu, gdzie ostatnio mocno nam nie szło. Zawsze graliśmy nieźle, ale byliśmy mocno nieskuteczni. Mieliśmy też pecha i wracaliśmy do domu bez punktów. Tym razem było inaczej, Odegraliśmy się!
Reklama













Komentarze