Wieniawa - Stal 0:3, Huragan - Unia 0:2
Piłkarze Stali Kraśnik po raz pierwszy w tym sezonie spisali się na miarę oczekiwań. Od pierwszego gwizdka dominowali na murawie, stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji i pewnie pokonali Wieniawę Lublin 3:0.
- 10.10.2010 20:07
Już kilka minut po rozpoczęciu spotkania \"żółto-niebiescy” mogli zdobyć pierwszą bramkę. W dogodnej sytuacji znalazł się Daniel Szewc, ale uderzył minimalnie niecelnie. W odpowiedzi gospodarze wyprowadzili kontrę, ale Marcin Mańka zażegnał niebezpieczeństwo odważnym wyjściem z bramki.
W 17 min z 20 m próbował swoich szans Oleksandr Stadnicki, ale nieznacznie się pomylił. Cztery minuty później ten sam zawodnik otrzymał ładne crossowe podanie z lewego skrzydła, zszedł z piłką do środka, ale uderzył zbyt lekko i Andrzej Zdunek pewnie złapał piłkę.
Cztery minuty później golkiper gospodarzy nie miał już jednak szans. Po dośrodkowaniu Piotra Fulary z rzutu rożnego piłkę do bramki wpakował Damian Pietroń. W 35 min gospodarze mogli wyrównać. Nie popisał się jednak Przemysław Puszka, który w sytuacji sam na sam trafił w słupek. – Szkoda, bo gdyby Przemek wykorzystał tę okazję, mecz mógłby potoczyć się inaczej.
Niestety, tak się nie stało, a kolejna bramka dla gości podcięła nam skrzydła. Chłopcy stracili chyba wiarę w swoje możliwości i choć dalej atakowali to jakby z mniejszymi nadziejami we własną skuteczność – mówi Jerzy Wyroślak, trener Wieniawy.
Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy Szewc podwyższył na 2:0. Kapitan \"żółto-niebieskich” wygrał pojedynek biegowy z dwójką obrońców gospodarzy i ładną podcinką pokonał Zdunka.
W 75 min Wieniawa miała okazję do zdobycia kontaktowej bramki, ale nie wykorzystał jej Marcin Pszczoła. Obrońca gospodarzy nie wykorzystał dobrego dośrodkowania z rzutu wolnego i strzałem wewnętrzną częścią stopy podał piłkę bramkarzowi rywali.
Po chwili Stal wyprowadziła błyskawiczną kontrę, trzech na dwóch. W finalnym etapie Daniel Szewc zagrał do Pawła Zięby, a ten nie miał problemów ze skierowaniem piłki do siatki i ustalił wynik spotkania na 3:0 dla kraśniczan.
Tym samym gospodarze przedłużyli do pięciu serię spotkań bez zwycięstwa. Po raz ostatni trzy punkty zdobyli 8 września w wygranym 4:2 spotkaniu z Huczwą Tyszowce. Za tydzień powinni się jednak zrehabilitować, bo zagrają na wyjeździe z outsiderem ze Stoczka Łukowskiego.
Bramki: Pietroń (25), Szewc (46), Zięba (76).
Wieniawa: Zdunek – Ścibior, Pszczoła, Ręba, Bondarenko, Puszka (80 Pietraś), Woleń (85 R. Baran), P. Baran (75 Charnas), Walendziak, Demianiuk, Urban (46 Wójcik).
Stal: Mańka – Fulara, Pietroń, Nowak, Prasnal, Szewc (83 Jabłoński), Dziedzic (77 Gryszyn), Szczawiński, Pacek, Zięba, Stadnicki (83 Dydo).
Żółte kartki: Woleń (W) – Dziedzic (S).
Sędziował: Artur Krasowski. Widzów: 200.
Trwa kiepska seria piłkarzy z Międzyrzeca Podlaskiego. \"Żółto-niebiesko-czerwoni” nie wygrali już czwartego ligowego spotkania z rzędu. Tym razem musieli uznać wyższość Unii Bełżyce, która zwyciężyła 2:0.
– Najgorsze, że znowu sprezentowaliśmy rywalom bramki – mówi Andrzej Mironiuk, szkoleniowiec Huraganu. – Druga bramka padła po faulu w polu karnym, a pierwsza to właściwie samobój Kamila Korniluka. Musimy być bardziej skoncentrowani i wyeliminować takie zachowania. W ten sposób niweczony jest trud całego zespołu – narzeka szkoleniowiec.
Pierwsza połowa sobotniego spotkania należała do gości. Paweł Bielak i jego koledzy stworzyli sobie kilka dogodnych okazji i mogli wysoko prowadzić. Jako pierwszy dogodną okazję miał właśnie Bielak. W 20 min pomocnik Unii uderzył głową, ale piłkę nad poprzeczką przeniósł Hubert Radzikowski.
Pięć minut później gola mógł zdobyć Mirosław Cioch, ale przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Huraganu. Podobnie, jak w 31 min Mariusz Gołociński. Ten sam zawodnik kilka minut później trafił też w słupek. Z kolei w 43 min bramkę mogli zdobyć gospodarze. Kontrę w trójkącie Michał Grudziński, Sebastian Wereszczak, Arkadiusz Szczepaniuk minimalnie niecelnym strzałem wykończył jednak ten ostatni.
Tuż po przerwie bramkę zdobyli goście. A konkretnie Cioch, który wykazał się największą przytomnością umysłu w podbramkowym zamieszaniu. Arbiter gola jednak nie uznał, bo dopatrzył się faulu jednym z zawodników gości. – Po meczu zapytałem się sędziego kto faulował, ale on sam nie wiedział – śmieje się Tomasz Kamiński, szkoleniowiec Unii.
Trener ma prawo do dobrego humoru, bo jego zawodnicy w końcu trafili do bramki i nawet prowadzący zawody Michał Rogowski nie miał zastrzeżeń. W 68 min Kamil Korniluk nabił piłką Ciocha i piłka wpadła do siatki obok zaskoczonego Radzikowskiego. W 78 min było już 2:0 dla Unii. Gola z rzutu karnego, podyktowanego za faul na Bielaku zdobył Rafał Piwowarski.
W końcówce do ataku rzucili się gospodarze, ale zabrakło im czasu, aby zdobyć choćby honorową bramkę. Najlepsze okazje mieli ku temu Arkadiusz Kwaśniewski i Radosław Klujewski, ale w obu przypadkach z dobrej strony pokazał się rezerwowy bramkarz Unii, Krystian Burek. Podstawowy golkiper Rumiński w pierwszej połowie naciągnął mięsień i nie wrócił na murawę po przerwie.
Bramki: Cioch (68), Piwowarski (78 z karnego).
Huragan: Radzikowski – Rostek (80 Semeniuk), J. Szczepaniuk, Wajszczuk, Korniluk, Chromik, Kwaśniewski, Chilimoniuk, Grudziński (70 Osiej), A. Szczepaniuk (70 Andrzejczuk), Wereszczak (80 Klujewski).
Unia: Rumiński (46 Burek) – Zieliński (70 Iwaniak), Pietras, Piwowarski, Jezierski, Gołociński, Sidor (46 Boniaszczuk), Psześniak, Wawer, Cioch, Bielak (86 Gołofit).
Żółte kartki: Gołociński (U).
Sędziował: Michał Rogowski. Widzów: 100.
Reklama













Komentarze