Reklama
Unia Nowa Sarzyna - Wisła Puławy 4:3, goście strzelali sobie sami (wideo)
Drugą z rzędu porażkę ponieśli w sobotę piłkarze Wisły Puławy. Goście przegrywali w Nowej Sarzynie już 0:4, ale ostatecznie okazali się gorsi o jednego gola. Podopieczni Mariusza Sawy ewidentnie sprezentowali jednak rywalom trzy bramki i na własne życzenie znowu wracają do domów bez choćby jednego punktu.
- 10.10.2010 20:26
Przed tygodniem po samobójczym golu Łukasza Misztala w trzeciej minucie \"Duma Powiśla” fatalnie rozpoczęła mecz w Krośnie.
Tym razem Unia jeszcze szybciej wpisała się na listę strzelców. Podania ze środka boiska Pawła Wtorka nie przeciął po kilkudziesięciu sekundach gry Kamil Kowalski i Damian Juda spokojnie trafił na 1:0. Później dwie dobre okazje mieli przyjezdni. Najpierw niezłym refleksem popisał się Konrad Napieralski i obronił strzał swojego kolegi z zespołu Dariusza Bartnika.
Po chwili Łukasz Giza w dobrej sytuacji posłał piłkę nad poprzeczką. Niestety, jeszcze przed przerwą gospodarze podwyższyli swoje prowadzenie po fatalnym błędzie Kamila Beszczyńskiego. Bramkarz Wisły uprzedził we własnym polu karnym Wtorka, ale wybijając piłkę trafił w przeciwnika.
Ten przejął futbolówkę i wpakował ją do siatki. Kontaktowe trafienie mógł zdobyć Giza, ale z kilku metrów przymierzył w słupek.
Na drugą połowę nie wyszedł już Beszczyński, a także Karol Kiedrzynek. Zmiany niewiele jednak dały, bo w 48 min Stanisław Bednarz uderzył po długim rogu i było już 3:0. W 70 min kibice miejscowych przecierali oczy ze zdumienia. Juda przejął zbyt krótkie podanie Kowalskiego i z ostrego kąta zdobył jeszcze jednego gola.
W kolejnych fragmentach mecz zdominowali goście, ale mimo ambitnej postawy po dwóch golach Konrada Nowaka i jednym Gizy zawody zakończyły się wynikiem 4:3 dla ekipy z Nowej Sarzyny. Arbiter doliczył nawet siedem minut do regulaminowego czasu gry, ale okazało się, że i to nie wystarczyło
– Jeszcze nigdy nie byłem tak zły, jak po meczu z Unią.
Powinniśmy to spokojnie wygrać, a nie dopisaliśmy ani jednego \"oczka”. Trzeba jasno powiedzieć, że strzeliliśmy trzy gole dla nas i trzy dla rywali. Nie możemy też wszystkiego zrzucać na sytuację w klubie. Porażki z tak słabymi drużynami po prostu nie mogą się nam przytrafiać.
Pierwszy raz uczestniczyłem w spotkaniu, w którym jeden z zespołów nie stwarza praktycznie żadnych okazji, a zdobywa cztery bramki – grzmiał po meczu trener Mariusz Sawa.
Bramki: Juda (1, 70), Wtorek (39), Bednarz (48) – Nowak (71, 89), Giza (74).
Unia: Napieralski – Micek (90. Kusy), Bartnik, Sałek, Łuczak, Oślizło, Federkiewicz, Juda, Wtorek (69 Kocur), Dąbek (60 Cichoń), Bednarz (89 Reptak).
Wisła: Beszczyński (46 Stachurski) – Kowalski, Budzyński, Bednaruk, Kursa, Mokiejewski (55 Gawrysiak), Nowak, Orzędowski, Chwiszczuk (55 Wójtowicz), Giza, Kiedrzynek (46 Misztal).
Żółte kartki: Federkiewicz, Micek – Bednaruk.
Sędziował: Andrzej Kucharski (Zamość). Widzów: 150.
Reklama













Komentarze