Orion - Orlęta 0:2. Pozostałe niedzielne wyniki
Pewne zwycięstwo lidera z Radzynia Podlaskiego. Podopieczni Rafała Wójcika przez większą część spotkania spokojnie kontrolowali boiskowe wydarzenia i zasłużyli, aby dopisać do swojego konta kolejne trzy punkty. Sprawę zwycięstwa rozstrzygnęli w ciągu stu dwudziestu sekund, kiedy dwukrotnie pokonali golkipera gospodarzy.
- 10.10.2010 20:27
Jako pierwszy w 31 min dokonał tego Paweł Pliszka. Kapitan Orląt pewnie wykonał jedenastkę, podyktowaną za faul na Mateuszu Pule. Było to już dziesiąte jego trafienie w tym sezonie. A zanim gospodarze zdołali otrząsnąć się po stracie bramki, przegrywali już 0:2. Piłka trafiła do Łukasza Kuśmirka, który popisał się ładnym uderzeniem z 20 m i pokonał Tomasza Dąbałę.
Po przerwie goście mogli podwyższyć jeszcze prowadzenie, ale nie wykorzystali dogodnych okazji, jakie sobie stworzyli. Sytuacje sam na sam zmarnowali Paweł Pliszka, który w 60 min trafił jedynie w boczną siatkę oraz Patryk Czarnecki.
Ten drugi dziewięć minut później zamiast strzelać, sfaulował Dąbałę i został ukarany żółtym kartonikiem. W 75 min ładnym uderzeniem z dystansu popisał się Rafał Borysiuk, ale golkiper gospodarzy zdołał przenieść futbolówkę nad poprzeczką. Swoją okazje miał również Piotr Brzostek, lecz fatalnie przestrzelił w dogodnej okazji.
O swoje walczyli też gospodarze. Oni także nie popisali się jednak skutecznością. Radosław Kaczmarczyk z 10 m nie trafił w bramkę, a jego imiennik, Krężołek, płaskim uderzeniem ostemplował jedynie słupek bramki strzeżonej przez Krzysztofa Stężałę.
Orion Niedrzwica Duża – Orlęta Radzyń Podlaski 0:2 (0:2)
Bramki: Pliszka (31), Kuśmirek (32).
Orion: Dąbała – Szłapa, Pyda, Niedzielski, P. Gorczyca (77 Szymuś), Rossa (58 M. Gorczyca), Krężołek, Gutek, Żarnowski, Witek (46 Kaczmarczyk), Lis.
Orlęta: Stężała – Wej (67 Kazubski), Kozłowski, Zarzecki, Kuśmirek (86 Koczkodaj), Leszkiewicz, Borysiuk, Pliszka, Ł. Kępa (71 Brzostek), Grochowalski, Puła (46 Czarnecki).
Żółte kartki: Pyda (30), Gorczyca (60) – Pliszka (36), Ł. Kępa (42), Zarzecki (66), Czarnecki (69). Sędziował: Piotr Wasyluk. Widzów: 200.
Mecz Janowianki z Orlętami Łuków był właściwie wyrównanym widowiskiem. Co prawda, goście więcej grali piłką, ale nie przekładało się to na ilość sytuacji bramkowych, które sobie wypracowali. Odnieśli jednak zwycięstwo, dzięki bramce, którą w doliczonym czasie gry zdobył z karnego Piotr Ozygała.
O podyktowanie jedenastki sporo pretensji miał Tadeusz Rząd, kierownik Janowianki. – Jestem zbulwersowany. W ten sposób arbiter wypaczył wynik spotkania. Zawodnik gości zanurkował w naszym polu karnym i byliśmy pewni, że zostanie ukarany żółtą kartką za symulowanie. Tymczasem pan Kozłowski podyktował jedenastkę! To był karny z kapelusza. Jeżeli sędziowie mają pracować w czwartej lidze w ten sposób, niech lepiej idą na emeryturę – ocenia Rząd.
Wzburzenie kierownika gospodarzy jest tym większe, że to Janowianka jako pierwsza zdobyła bramkę. Po dośrodkowaniu Mateusza Góry na piątym metrze znalazł się Mateusz Szczecki i bez większych problemów pokonał golkipera zespołu z Łukowa.
W 75 min goście wyrównali. Łukasz Kiryło otrzymał piłkę na 25 m, minął obrońcę i uderzył po długim rogu, pokonując Artura Kielarskiego. Decydująca bramka padła w doliczonym czasie gry po rzucie karnym pewnie wykonanym przez Ozygałę.
– Goście nie powinni mieć pretensji o tę sytuację. Artur Gaj był ewidentnie faulowany. Właściwie to my powinniśmy narzekać na pracę arbitra, bo w 82 min faulowany był Patryk Romaniuk, a sędzia zamiast pokazać jedenasty metr, wyjął drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę – powiedział Tadeusz Kurek, kierownik Orląt.
Janowianka Janów Lubelski – Orlęta Łuków 1:2 (0:0)
Bramki: Szczecki (67) – Kiryło (75), Ozygała (90 z karnego).
Janowianka: Kielarski – Wachowicz, Sobótka, Mierzwa, Góra, Duda (74 P. Sadowski), Matysiak, Szczecki (80 Kamiński), Marcin Budkowski, Piecyk, Gąbka (60 Firosz).
Orlęta: Lisiewicz – Wysokiński, Szewczak, Ozygała, Wróbel, Kiryło, Szeździak, Buga (84 Kmieć), Romaniuk, Gaj, Markowski.
Żółte kartki: Piecyk, Gąbka (J) – Romaniuk, Szeździak (O).
Czerwona kartka: Romaniuk (O) w 82 min za drugą żółtą. Sędziował: Piotr Kozłowski. Widzów: 250.
Znakomicie spisali się piłkarze Lewartu Lubartów. Podopieczni Arkadiusza Smolarza bardzo wysoko wygrali już drugi mecz z rzędu. Tym razem rozgromili Lubliniankę 4:0. Ozdobą spotkania była bramka zdobyta przez Borysa Kaczmarskiego. Doświadczony napastnik gospodarzy popisał się ładnym uderzeniem z rzutu wolnego, którym zmusił Pawła Górskiego do kapitulacji.
\"Biało-niebiescy” mogli wygrać jeszcze wyżej, ale nie wykorzystali kilku dogodnych okazji, które udało się im wypracować. W różnych sytuacjach nie popisali się między innymi Łukasz Mitaszka i Przemysław Kosmala.
– Mamy duże problemy ze składem. Na dodatek gramy bardzo słabo, popełniamy sporo indywidualnych błędów. To musi się zmienić – narzekał Zbigniew Grzesiak, szkoleniowiec Lublinianki.
W odmiennym nastroju był trener Lewartu. – Cieszy stabilizacja. Wreszcie zaczęliśmy grać skutecznie, do tego też dobrze w obronie. Wypracowaliśmy odpowiednie proporcje między ofensywą i defensywą. To przynosi rezultat – powiedział Arkadiusz Smolarz.
Lewart Lubartów – Lublinianka Lublin 4:0 (1:0)
Bramki: Pszczoła (23), Kaczmarski (54), Mitaszka (65), Mitura (90).
Lewart: Wilkołek – Lewin, Mitura, Białacki, Pszczoła, Korzeniowski (83 Jezior), Pożak, Mitaszka, Bielak (75 Szczygieł), Kosmala (61 Birski), Kaczmarski (83 Pietrzak)
Janowianka: Górski – Łysek, Kubała, Borowski, Chmielnicki, Sebastianiuk, Josicz (55 Bicki), Pszczoła (55 Cękała), Oszast (57 P. Kucharzewski), Grzesiak (74 Wójcik), Góral.
Żółte kartki: Szczygieł, Pszczoła (Lewart) – Josicz (Lublinianka). Sędziował: Grzegorz Jakuszko. Widzów: 300.
Huczwa Tyszowce zasłużenie zremisowała z Roztoczem Szczebrzeszyn. Derby Zamojszczyzny były meczem walki. Obie drużyny nie stworzyły sobie zbyt wielu dogodnych sytuacji, ale zdobyły po jednej, pięknej bramce.
W 13 min Ernest Chomicz przyjął piłkę w polu karnym, podbił ją i kapitalnym uderzeniem nożycami pokonał Pawła Jońca. Gospodarze nie pozostali dłużni. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy bardzo ładnym uderzeniem z rzutu wolnego, z ponad 30 m, popisał się Piotr Orzechowski.
– Tym razem nie udało nam się narzucić rywalowi swojego stylu gry i przełożyło się to na ilość bramkowych okazji, które sobie wypracowaliśmy. Kiepsko było też z naszą skutecznością. Szkoda, bo w następnej kolejce jedziemy do Łukowa na mecz z zawsze groźnymi Orlętami. To będzie dla nas prawdziwy sprawdzian umiejętności – twierdzi Janusz Zarębski, kierownik gospodarzy.
Huczwa Tyszowce – Roztocze Szczebrzeszyn 1:1 (1:1)
Bramki: Orzechowski (45) – Chomicz (13).
Huczwa: Paweł Joniec – Anioł, Piotr Joniec, Orzechowski (63 Czernoba), Nowosad, Somik, Paweł Maliszewski, Michalczuk, Cieślik (46 Pawlenko), Walentyn (70 Łasocha), Mruk.
Roztocze: Paczos – Wachowicz (75 Rugała), Tomasik, Paweł Lipiec, Grela, Rajtar, Rysak (64 Bielec), Antoszek, Chomicz, Piotr Lipiec, Lipski (50 Rozwadowski).
Żółte kartki: Michalczuk, Mruk, Czernowa, Somik (H) – Piotr Lipiec, Rajtar, Antoszek, Paweł Lipiec (R)
Sędziował: Michał Woś. Widzów: 400.
Piłkarze Startu Krasnystaw tydzień temu nie pojechali na mecz do Kraśnika i odpoczynek dobrze im zrobił. W niedzielę gładko pokonali Dwernickiego Stoczek Łukowski 4:1. Zwycięstwo mogło być jeszcze bardziej okazałe, ale…
– W tej lidze i z tymi zawodnikami żeby strzelić cztery gole, trzeba sobie stworzyć minimum siedem, osiem sytuacji. My to zrobiliśmy, ale do zdobycia większej ilości goli zabrakło skuteczności – twierdzi Jarosław Góra, szkoleniowiec gospodarzy.
Co ciekawe, mimo wygranej trener ma trochę pretensji do swoich zawodników. – Mogą być zadowolony z wyniku, ale z gry absolutnie nie. Zabrakło nam agresywności, determinacji, cierpliwości, za krótko utrzymywaliśmy się też przy piłce – wylicza Góra. I dodaje – Następnym razem musimy się poprawić.
Start Krasnystaw – Dwernicki Stoczek Łukowski 4:1 (2:0)
Bramki: Witkowski (2, 76), Suduł (18), Sadowski (82) – Matyjasek (82).
Start: Ryć – Banaszkiewicz, Iwan, Sz. Sawa (70 Nowakowski), Mazurkiewicz (46 Gajewski), Pluta (60 Polikowski), Chariasz (60 Szponar), Suduł, Klimkiewicz, Witkowski, Sadowski.
Dwernicki: Baczewski – Konieczny, Lisiewicz (70 Wypych), Sudowski (46 Barej), Trojanek, Dawidek, Pieńkus, Matyjasek, Czub, Kajka, Skrzymowski.
Żółte kartki: Suduł (S) – Matyjasek (D). Sędziował: Hubert Ripper. Widzów: 300.
Reklama













Komentarze