We wtorek o godz. 16 rewanżowy mecz Lubelskiego Węgla KMŻ w Rybniku
We wtorek wieczorem żużlowcy Lubelskiego Węgla KMŻ mogą otworzyć szampany z okazji awansu do I ligi. Najpierw jednak muszą obronić dwunastopunktową zaliczkę z niedzielnego spotkania w Lublinie.
- 11.10.2010 20:04
Wtorkowy rewanż w Rybniku będzie ostatnim akordem sezonu 2010 w wykonaniu zawodników Lubelskiego Węgla KMŻ.
Pierwotnie spotkanie miało się odbyć 17 października, ale biorąc pod uwagę niekorzystne prognozy pogody działacze obu klubów doszli do porozumienia i przyspieszyli zakończenie dwumeczu.
Największym atutem gospodarzy będzie niewątpliwie własny tor. W awizowanym składzie \"Rekinów” na ten mecz znalazł się również Duńczyk Nicolai Klindt, który powinien być dla nich wzmocnieniem.
W poniedziałek żużlowcy z Rybnika przeprowadzili ostatni trening przed meczem, ale utrzymany był on w ścisłej tajemnicy. Działacze klubu zamknęli bramy stadionu przed kibicami i dziennikarzami.
– Chcemy żeby zawodnicy mogli jak najlepiej przygotować się do pojedynku z KMŻ – poinformowali krótko na oficjalnej stronie internetowej klubu.
Do szczęścia żużlowców z koziołkiem na plastronie brakuje już naprawdę niewiele. Lubelscy kibice, którzy zresztą wybierają się do Rybnika pomóc dopingiem żużlowcom KMŻ, liczą na powtórkę z niedzieli, kiedy bardzo dobrze pojechał duet Mariusz Puszakowski – Ryan Fisher.
Działacze z Lublina mogą się cieszyć, bo z zakontraktowaniem Amerykanina na baraże trafili w przysłowiową dziesiątkę. Jeżeli na swoim poziomie zaprezentują się także Tomasz Rempała i Karol Baran to o wynik możemy być spokojni.
Dodatkowo trener Rafał Wilk będzie mógł skorzystać z usług Richarda Sweetmana. Liczy, że przez to siła zespołu będzie jeszcze większa. Choć tak na dobrą sprawę to Australijczyk nie jest w rewelacyjnej dyspozycji.
Podczas ostatniego meczu ligi angielskiej zdobył dziewięć punktów, zaś w spotkaniu pucharowym tylko cztery.
Przed dzisiejszym rewanżem lublinian martwić może jedynie forma młodzieżowców KMŻ, bo w niedzielę zarówno Tadeusz Kostro, jak i Czech Michael Hadek zawiedli. W tej sytuacji ciężar zapewnienia wyniku spadnie na doświadczoną gwardię z \"Puzonem” na czele.
Reklama













Komentarze