Policjant tylko stał i patrzył. I tak odpowie za pobicie
Choć Jacka C. okładał tylko Zbigniew J., to na ławie oskarżonych zasiądzie jeszcze jego dwóch zięciów. Mężczyźni stali przy teściu, i zdaniem prokuratury wspierali go psychicznie. Jeden z nich to policjant z KWP w Lublinie.
- 03.11.2010 16:37
O sprawie pisaliśmy na początku maja. 1 maja wieczorem w Mętowie Jacek C. szedł z kolegami chodnikiem. Z tyłu nadjechał Zbigniew J., który wiózł w koszu kilkuletnie dziecko. Przy mijaniu mężczyźni zaczepili o siebie. Rowerzysta po kilkunastu minutach wrócił autem z dwoma zięciami: policjantem Henrykiem S. i Tomaszem M.
– Wtedy Zbigniew J. zaszedł mnie od tyłu i uderzył – opowiada 23-latek. – Bił mnie aż się przewróciłem. A jego zięciowie patrzyli, nikt nie odważył się przyjść mi na pomoc.
Jacek C. wyszedł ze zwady posiniaczony. Miał też złamane zęby. Zawiadomił prokuraturę. Prokuratura oskarżyła o udział w pobiciu nie tylko Zbigniewa Z. ale również jego dwóch zięciów. Śledczy przyznają, że bił tylko teść: po głowie, kopał po brzuchu. Jego zięciowie stali obok. Henryk S. miał zaciśnięte pięści, ostrzegał, żeby nikt się nie wtrącał, bo będzie miał problemy.
- Wprawdzie nie zadawali ciosów, ale swą postawą udzielali bijącemu wsparcia psychicznego – mówi Bożena Wasiewicz, zastępca prokuratora rejonowego w Lublinie. – Uniemożliwiali ucieczkę Jackowi C., ani interwencję postronnych osób. To zostało potraktowane za udział w pobiciu.
Żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy. Grozi im do trzech lat więzienia.
Reklama













Komentarze