Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wybory Samorządowe 2010 w Lublinie: Kto chce nami rządzić

Mistrz w skokach spadochronowych albo \"antylenin” ogłaszający politykę miłości. To tylko niektórzy z armii osób, które chcą rządzić w samorządach.
19 516 – tyle osób chce zostać radnymi, wójtami, burmistrzami i prezydentami na Lubelszczyźnie. Szanse na mandat ma tylko niespełna 4 tysiące z nich. O wszystkim zdecydują wyborcy już 21 listopada. Mistrz skoków Mistrz i wicemistrz Polski w skokach spadochronowych, projektant konstrukcji samolotowych, rencista i \"analityk systemów”, a teraz również bezpartyjny kandydat na prezydenta Lublina. Mowa o Henryku Piotrze Rozwadowskim, bezpartyjnym kandydacie, który zgodnie ze swoim hasłem chce być \"Prezydentem dla obywatela”. Rozwadowski zarejestrował się w ostatniej chwili. Mieszkańców Lublina chce oczarować propozycją m. in. zastopowania zadłużania miasta, czasowym wstrzymaniem budowy stadionu przy ul. Krochmalnej i odbudową stadionu przy Lubliniance, organizację osiedlowych i blokowych klubów przedszkolaka i malucha. – Zdecydowałem się startować, bo grzechem byłoby nie wykorzystać mojego doświadczenia. Przez 30 lat pracy przekonałem się, że sytuacja w Lublinie i Polsce nabrzmiewa – mówi Rozwadowski. Faktycznie, życiorys ma bogaty: z wykształcenia jest magistrem inżynierii organizacji i zarządzania po AGH. Pracował m. in. w Hucie Stalowa Wola, FSC i w Hong Kongu (tutaj szczegółów nie podaje). Ma na koncie projekty konstrukcji lotniczych. – Gdyby zostały wdrożone to nie byłoby technicznych podstaw żeby przydarzyła się taka katastrofa jak pod Smoleńskiem. Chodziło o zmniejszenie prędkości przy zbliżaniu się do ziemi i lądowaniu – zdradza. Uszczęśliwią kierowców Więcej w serwisie specjalnym: Wybory Samorządowe 2010 – artykuły, relacje, sondaże O przychylność kierowców starają się wszyscy kandydaci, ale w Lublinie tylko jeden komitet wyborczy wrzucił sprawę dróg na sztandarach. Jak najwięcej \"zielonych strzałek” pozwalających skręcać w prawo na skrzyżowaniach, ronda bez sygnalizacji świetlnej (duże, o dużym zakrzywieniu toru jazdy), dodatkowy pas ruchu na al. Kraśnickiej, licznik mierzące czas do zmiany świateł w sygnalizacji świetlnej – proponuje KWW Nowoczesny Lublin. Wystawi kandydatów do rady miasta w trzech okręgach w Lublinie. – Chcemy wprowadzić rozwiązania, które sprawdziły się w Anglii. Także najprostsze, a skuteczne jak np. pomalowanie nawierzchni w okolicy przejść dla pieszych na czerwono – mówi Konrad Lisowski jeden z kandydujących. Jak z rękawa sypie zdjęciami i przykładami rozwiązań z innych krajów. I absurdalnymi rozwiązaniami, którymi urzędnicy raczą mieszkańców Lublina. - Teraz jest pomysł żeby światła stanęły na skrzyżowaniu 3 Maja z Radziwiłłowską i Armii Wojska Polskiego. To absolutny rekord w mieście: trzy skrzyżowania z sygnalizacją świetlną na odcinku 120 metrów. Ugrzęźniemy w korkach – wieszczy Lisowski. Idzie młodość... Serca – tych młodszych – mieszkańców Białej Podlaskiej chce podbić Komitet Wyborczy Miasto Młodym. Średnia wieku kandydatów to… 52 lata. -- Nasza nazwa oznacza, że pragniemy przekazać miasto młodym. Obecnym radnym zaś chcemy pokazać gest Kozakiewicza. Politykom już dziękujemy... Jako bezpartyjni widzimy, że nasze marzenia nie zostały spełnione – tłumaczy Janusz Klemens Denisiuk, jeden z liderów komitetu. Jedynkami w okręgach są Marek Smużewski (60 lat), Leszek Chaberski (46 l.), Janusz Klemens Denisiuk (66 l.) i Marek Jarocki (52 l.). Jeden z kandydatów startujących na trzeciej pozycji ma już 71 lat. Denisiuk przyznaje, że kilku kandydatów jego ugrupowania jest związanych z Rotary Club. Lenin czy antylenin Największym zaskoczeniem w Radzyniu Podlaskim jest start 60-letniego Władysława Kośmidra na burmistrza miasta. To bezrobotny, który ze względu na wygląd bywa przez miejscowych nazywany \"Leninem”, sam zaś twierdzi, że jest \"Antyleninem”. - Niedawno ogłosiłem w Radzyniu rewolucję miłości. Żadnej walki nie będę stosować. Nie będę wieszać plakatów. Nic nie będę obiecywać, bo obiecanki, to cacanki – zauważa sentencjonalnie Kośmider. Opowiada, że kiedy po wypadku w pracy okazało się, że nie ma szansy na rentę, lekarz zaproponował, żeby został burmistrzem. Później do startu namawiał go kolega. – Postawię na budowanie osiedli i rozwój kultury. Przypomnę swoje działania m.in. obronę szpitala, w walce przeciwko AIDS i demoralizacji – wylicza kandydat. Kośmider zapowiada \"moralną” kampanię. Przypomina, że kiedyś osiągał sukcesy krajowe w szachach i japońskiej grze Otello. Nie należy do partii politycznej, popierany jest przez Towarzystwo Konsultantów Polskich. Startuje z Komitetu Stronnictwa Ludowego \"Ojcowizna”.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama