Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kandydaci na prezydenta debatowali o sporcie. Jak wypadli?

Dzisiaj w Hotelu Europa odbyła się debata kandydatów na prezydenta Lublina na temat sportu. Wzięli w niej udział Jerzy Gryz, Zdzisław Podkański, Henryk Rozwadowski, Izabela Sierakowska, Lech Sprawka, Zbigniew Wojciechowski oraz Krzysztof Żuk. O to, co powiedzieli.
Jerzy Gryz - MOSiR powinien zostać przekształcony w spółkę z udziałem miasta. Ta organizacja musi zacząć przynosić pieniądze do budżetu Lublina! Miastu potrzebna jest polityka sportowa, odpowiednie priorytety. W tej chwili coś takiego nie istnieje. Sport, tak jak wiele innych dziedzin pędzi sobie po swojej własnej orbicie. Tak dłużej być nie może. W ostatnim czasie podjęto wiele nieprzemyślanych decyzji. Jedną z nich byłą budowa hali Globus, która zamiast 5 tys., ma pojemność 4,7 tys. widzów. Żużel, piłka ręczna i nożna – to dyscypliny, na które powinniśmy postawić. Szczególnie ważna jest ta ostatnia. Jeżeli chcemy budować stadion, musi mieć kto na nim grać. W jaki sposób miasto może wesprzeć Motor? Chociażby ze środków na promocję. Na koszulkach piłkarzy powinien pojawić się napis: \"Lublin – Europejska Stolica Kultury 2016”. W zamian klub otrzymałby wsparcie finansowe. Zdzisław Podkański - Model wspierania sportu jest w mieście od lat. Oczywiście, ciągle się zmienia. Najważniejsze jest stworzenie odpowiednich postaw. Wychowanie do sportu w rodzinie, w szkole – tutaj można zrobić bardzo wiele. Bo sport jest jak muzyka. Jeżeli dziecko nie otrzyma pomocy w odpowiednim czasie, to jego talent się nie rozwinie. Jeżeli zostanę wybrany prezydentem, to zastanowię się nad wprowadzeniem stanowiska doradcy ds. sportu. Henryk Rozwadowski - Według mnie model wspierania sportu w mieście nie istnieje. Chciałbym, aby zaangażować do odpowiedniego działania szkoły, nauczycieli i rodziców. To oni muszą nauczyć swoje dzieci odpowiedniego podejścia. Na sporty zespołowe nas nie stać. Jeżeli piłkarze, żużlowcy czy koszykarze chcą dalej funkcjonować, niech sami zadbają o odpowiednich sponsorów. Miasto ma olbrzymie długi i priorytetem będzie ich spłacenie. Jeżeli już sport wyczynowy, to lepiej stawiać na dyscypliny indywidualne. Tam zdecydowanie łatwiej znaleźć jakiś talent. Wracając do sportu masowego, to chciałbym zorganizować cyklicznie, np. co trzy miesiące olimpiady sportowe dla wszystkich lubelskich szkół. Izabela Sierakowska - Mówiłam to już wielokrotnie i powtórzę raz jeszcze: Budowa stadionu przy ul. Krochmalnej to bezsensowny pomysł. Tam nie będzie miejsca na sportową infrastrukturę, a jedynie sam stadion. On na siebie nie zarobi. Lepiej jest wyremontować stadiony, które już mamy. Dziwi mnie, dlaczego Motor tak słabo spisuje się w drugoligowych rozgrywkach. Przecież Lublin to 400-tysięczne miasto. Czy u nas nie ma chłopców, którzy potrafią grać w piłkę? Działacze powinni przejść się po podwórkach i na pewno znajdą zdolnych piłkarzy. Jeśli chodzi o dyscypliny, na które powinniśmy postawić, to myślę o hokeju, łyżwiarstwie oraz sportach akademickich, jak odradzająca się koszykówka oraz siatkówka. Lech Sprawka - Gdyby porównać liczbę godzin wf, które mamy w Polsce z innymi państwami Unii Europejskiej, bylibyśmy w ścisłej czołówce. Niestety, tak nie jest. Polska odstaje od Unii, a Lublin odstaje od Polski. W sporcie młodzieżowym mamy 20 pozycję spośród dużych miast w kraju. Wyprzedzają nas nie tylko wszystkie stolice województw, ale również cztery miasta, które nimi nie są. Najwyższa pora to zmienić. Powinno się przesunąć środki z innych dziedzin, aby wzmocnić sport młodzieżowy. W ślad za tym pójdą dotacje z budżetu państwa. Zbigniew Wojciechowski - Jestem człowiekiem sportu i zapewniam, że jeśli wygram wybory, to zaopiekuję się wszystkimi dyscyplinami. Oczywiście powinniśmy określić pewne priorytety. Moim zdaniem najważniejsze są koszykówka, piłka nożna i żużel. Oczywiście również piłka ręczna, która dzięki wynikom SPR jest, jakby poza dyskusją. O rugby, lekkoatletach czy sportach walki również nie zapominam. Według mnie miasto powinno wesprzeć sport większymi środkami. Powinny powstać spółki akcyjne z dużymi udziałami Lublina. Nawet do pięćdziesięciu procent. Ponieważ nie ma u nas wielu potencjalnych sponsorów, to właśnie miasto powinno wziąć na siebie ciężar utrzymywania klubów, które są dla niego świetną wizytówką. Jeżeli zostanę prezydentem, to wrócę do podziału hali Globus pomiędzy piłkarki ręczne, a łyżwiarzy. Tam powinno być również lodowisko. Co do Motoru, to gratuluję pani prezes i zarządowi odwagi, że wzięli się za czyszczenie tego środowiska. Jeżeli zostanę prezydentem, na pewno będę wspierał ten klub. Krzysztof Żuk - Musi powstać odpowiednia infrastruktura sportowa. Najważniejsza w tej chwili jest budowa stadionu przy ul. Krochmalnej oraz parku piłkarskiego na Czechowie. Oczywiście, można zrezygnować ze stadionu, tak, jak chcą inni kandydaci. Oddajmy po prostu Unii Europejskiej kilkadziesiąt milionów, które dostaliśmy na ten cel. Na nowym stadionie musi grać jednak zespół z prawdziwego zdarzenia. I widzę perspektywy, aby tak się stało. Prezes Smreczyńskiej-Gąbce już udało się zmienić wizerunek Motoru. Dzięki temu do klubu przyjdą nowi sponsorzy i nie będzie problemów ze wzmocnieniem drużyny na rundę wiosenną. W tym sezonie Motor powinien utrzymać się w lidze, a w kolejnym przy wsparciu miasta powalczyć o awans od wyższej klasy rozgrywkowej. Te dyscypliny, na które chcemy stawiać – piłka nożna, koszykówka, piłka ręczna i żużel – muszą być na najwyższym poziomie. Resztę powinniśmy po prostu utrzymać tak, jak jest i stworzyć podstawy do szkolenia zdolnej młodzieży. Wszyscy kandydaci pozytywnie zaopiniowali także inicjatywę powstania Toru Lublin. Jeżeli podczas zbliżających się wyborów chcemy wesprzeć kandydata, który będzie stawiał na sport, powinniśmy poważnie się zastanowić. Bo środowa debata udowodniła, że tylko nieliczni z marzących o fotelu prezydenta, mają pojęcie, na czym polega profesjonalny sport. Podczas dyskusji bezkonkurencyjni okazali się Zbigniew Wojciechowski oraz Krzysztof Żuk. Obydwaj po raz kolejny pokazali, że są świetnie przygotowani pod względem merytorycznym i leży im na sercu dobro lubelskiego sportu. Niestety, kontrkandydaci nie postawili im poprzeczki zbyt wysoko. O ile Jerzy Gryz czy Zdzisław Podkański, mimo unikania konkretnych odpowiedzi i deklaracji, przedstawili kilka ciekawych pomysłów, o tyle Izabela Sierakowska co chwilę strzelała jak kulą w płot. Pani poseł proponuje szukać zawodników do Motoru na podwórkach. Nie wie chyba, że nie gra tam w piłkę nikt, kto nadawałby się nie tylko do drugiej, ale nawet trzeciej czy czwartej ligi. Oczywiście, na osiedlach można wyłowić perełki, ale wyłącznie wśród DZIECI. A one przez kilkanaście kolejnych lat powinny się szkolić, a nie biegać po drugoligowych boiskach z dorosłymi. Propozycja, aby postawić w Lublinie na hokej również wydaje się śmieszna. Wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie, jak duże tradycja ma w naszym mieście ta dyscyplina sportu i porównać ją do piłki nożnej, koszykówki czy żużla. Jeżeli komuś zależy na rozwoju sportu w Lublinie, nie powinien głosować również na Henryka Rozwadowskiego. Z nim na stołku prezydenta dogonimy resztę kraju najwcześniej za sto lat.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama