Podsumowanie rundy jesiennej czwartej ligi piłkarskiej
W czwartek zakończyły się rozgrywki czwartej ligi piłkarskiej. Zgodnie z przewidywaniami, rycerzami jesieni zostali piłkarze Orląt Radzyń Podlaski. Z kolei największą niespodzianką jest z pewnością wysokie, trzecie, miejsce Huczwy Tyszowce.
- 14.11.2010 20:02
Podopieczni Jacka Paszkiewicza w piętnastu spotkaniach zgromadzili aż trzydzieści dwa punkty. Przegrali zaledwie trzy mecze, aż dziesięciokrotnie schodząc z boiska jako zwycięzcy. Nieźle, jak na beniaminka. Zresztą nie tylko, bo takiego dorobku nie powstydziłby się nie jeden bardziej doświadczony zespół.
– Muszę przyznać, że sami nie spodziewaliśmy się, że zagramy aż tak dobrze – mówi Jacek Paszkiewicz, szkoleniowiec „biało-zielonych”.
– Postraszyliśmy trochę liderów, wygraliśmy ze Stalą, zremisowaliśmy z Radzyniem Podlaskim. Teraz zadowolenie w całym tyszowieckim środowisku jest olbrzymie. Mam nadzieję, że podobnie będzie na koniec sezonu. Na razie nie wiemy jednak, jakie cele postawi przed nami zarząd i o co będziemy walczyć wiosną. Jeżeli będzie nastawienie na awans, to na pewno damy z siebie wszystko – dodaje Paszkiewicz.
Bardzo dobrze spisał się również inni beniaminek, Włodawianka Włodawa. Podopieczni Marka Droba zakończyli rundę jesienną na szóstej pozycji, mając cztery punkty przewagi nad siódmą Unią Bełżyce.
– Sprawiliśmy niektórym psikusa, bo byliśmy wymieniani wśród kandydatów do spadku. Tymczasem nad strefą spadkową mamy aż dwanaście punktów przewagi – cieszy się Drob.
– Nie zakładałem sobie ile punktów musimy zdobyć. Ale nasz dorobek przewyższa moje najśmielsze marzenia. Muszę jednak przyznać, że w przerwie między rozgrywkami działacze spisali się na medal. Odpowiednio wzmocnili skład, dzięki czemu byliśmy znacznie mocniejsi niż przed rokiem – tłumaczy trener.
W czołówce, poza wymienionymi już drużynami znalazły się również Stal Kraśnik, Orlęta Łuków oraz Lublinianka. Ich postawa nie była dla nikogo zaskoczeniem, bo cała trójka przed sezonem wymieniana była w gronie faworytów.
Tyle, że niewiele brakowało, a dwa pierwsze zespoły, byłyby w tabeli zdecydowanie niżej. Zarówno Stal, jak i Orlęta kiepsko rozpoczęły sezon. Zgubiły kilka punktów ze słabszymi przeciwnikami i wydawało się, że mogą nie odrobić już strat. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Jerzy Rot i Robert Różański wykonali kawał dobrej roboty.
Odbudowali swoje drużyny i zaczęli seryjnie zdobywać punkty. Pomogła im też Lublinianka, bo po fantastycznym początku sezonu, kiedy wygrywała wszystko, nieco spuściła z tonu. Podopieczni Zbigniewa Grzesiaka kiepsko radzili sobie na wyjazdach, gdzie wygrali zaledwie dwa mecze. W domu, pozostali niepokonani. Ba, nie oddali rywalom nawet punktu, tracąc przy ul. Leszczyńskiego zaledwie trzy gole. Wszystkie, z liderem z Radzynia Podlaskiego.
Nieco gorzej przed własną publicznością wiodło się drugiemu lubelskiemu zespołowi, Wieniawie. Podopieczni Jerzego Wyroślaka wygrali tylko trzy razy, ale biorąc pod uwagę skromne możliwości finansowe beniaminka, jedenastce miejsce po rundzie jesiennej jest i tak niezłym rezultatem. – Tylko punktów mamy troszkę za mało. Przed rozpoczęciem sezonu założyłem sobie, że zdobędziemy dwadzieścia oczek. Zabrakło trzech – wyjaśnia Wyroślak.
Czerwoną latarnią rozgrywek okazał się Dwernicki Stoczek Łukowski. Ale tu zaskoczenia nie było, bo drużyna, która wywalczyła awans z bialskopodlaskiej klasy okręgowej, w ostatniej chwili zdecydowała się na grę w czwartej lidze. Dla zespołu, który jesienią prowadził Zbigniew Drosio, sukcesem był każdy punkt. I podobnie będzie zapewne na wiosnę.
Zapytaliśmy kierowników oraz szkoleniowców czwartoligowych zespołów, kto w przeciągu kilku minionych miesięcy zaskoczył ich najbardziej na plus (1), a kto na minus (2). O to, co nam powiedzieli.
Marek Drob, szkoleniowiec Włodawianki Włodawa
1. Spodziewałem się dobrej gry Stali Kraśnik, Orląt Radzyń Podlaski, Orląt Łuków, a nawet Lublinianki. Zaskoczyła mnie tylko Huczwa. Wykonali kawał dobrej roboty. Mają trzeci plac i zaledwie punkt starty do drugiego miejsca. Śmiało można powiedzieć, że są czarnym koniem rozgrywek. Wydaje mi się, że pozytywną niespodziankę sprawiliśmy także my. Gdyby ktoś przed sezonem powiedział mi, że na półmetku będę mieć dwadzieścia sześć punktów i szóste miejsce, to chyba bym nie uwierzył.
2. Roztocze Szczebrzeszyn. Myślałem, że lepiej sobie poradzą. I to mimo, że całą rundę grali na wyjazdach. Mają ciekawy zespół i wiosną, kiedy będą grać u siebie na pewno zdobędą sporo punktów. Jestem przekonany, że stać ich na to.
Marcin Goździołko, trener Orionu Niedrzwica Duża
1. Andrzej Gutek. Nie wyobrażam sobie Orionu bez niego. To stuprocentowy profesjonalista. Świeci przykładem na boisku i poza nim. Młodzi zawodnicy są w niego wpatrzeni jak w obraz. Jest też najmocniejszych punktem zespołu. Bez niego mielibyśmy jeszcze mniej punktów. Natomiast, jeśli chodzi o pozostałe zespoły, to z całą pewnością Huczwa Tyszowce. Miałem przyjemność oglądać ich przed rozpoczęciem sezonu i wiem, że Jacek Paszkiewicz wykonał kawał dobrej roboty. Co prawda, mieli też małe wpadki, ale nie da się ich uniknąć. Zaskoczyła mnie też Lublinianka. Mają duże problemy finansowe, a mimo tego, zdołali odsunąć je na bok i zdobyli sporo punktów.
2. Trudno mi powiedzieć. Dół jest taki jak się spodziewałem. O, już wiem. Niedrzwica. Naprawdę myślałem, że spiszemy się dużo lepiej.
Krzysztof Łopoka, kierownik Unii Bełżyce
1. Nie będę oryginalny. Stawiam na Huczwę. To beniaminek, a mimo to zrobili świetny wynik. Widać, że piłkarze zostali znakomicie przygotowani do rozgrywek, dzięki czemu bez kompleksów wdarli się do czołówki.
2. Start Krasnystaw. Po dziewięciu kolejkach byli w czubie. Wszyscy myśleli, że będą się bić o awans. To, co się stało później było żenujące, Jak można nie pojechać na mecz? To nie fair względem innych zespołów. Coś takiego nie powinno się zdarzać nie tylko w czwartej lidze, ale nawet w niższych klasach rozgrywkowych.
Jacek Nowoświatowski, kierownik Stali Kraśnik
1. Huczwa Tyszowce, bo to interesujący zespół. Co prawda grę robi im dwóch weteranów, ale to wcale nie umniejsza ich zasług. Mało tego, przykład Huczwy, to najlepszy dowód na to, że czasem warto postawić na doświadczenie. Jacek Paszkiewicz zrobił to bardzo mądrze, uzupełniając skład zdolną młodzieżą. Cieszy też, że zespoły zaczynają coraz mocniej stawiać na młodzież i to własną.
2. Każdy gra tak, jak pieniądze pozwalają. Na dole tabeli nie było wielu niespodzianek. W tych kategoriach nie można mówić o Dwernickim, bo to zespół, który przystąpił do ligi w ostatniej chwili i było oczywistym, że może sobie nie poradzić. Mnie osobiście zawiódł jednak Start Krasnystaw. Mogli walczyć o wysokie cele, a rozmienili zespół na drobne.
Jacek Paszkiewicz, trener Huczwy Tyszowce
1. Oczywiście my. Sami nie spodziewaliśmy się, że pójdzie nam tak dobrze. Pozostali beniaminkowie, poza Dwernickim też pozytywnie mnie zaskoczyli. Szóste miejsce Włodawianki czy siedemnaście oczek Wieniawy, to naprawdę dobre wyniki.
2. Zdecydowanie Start Krasnystaw. Byłem przekonany, że będą walczyć o wyższe cele. Dobrze rozpoczęli, a później działy się z nimi jakieś dziwne rzeczy. A to nie pojechali na mecz, a to nie mieli kim grać. Wydaje mi się, że siadła u nich atmosfera i dlatego zaczęli grać piach.
Robert Różański, szkoleniowiec Orląt Łuków
1. Drużyny, które zajęły czołowe miejsca, były wśród faworytów. Nie zaskoczyła mnie nawet Huczwa. Mają mocny skład z kilkoma piłkarzami, którzy grali w piłkę w drugiej czy trzeciej lidze. To, że zajęli trzecie miejsce, to dla mnie nie niespodzianka.
2. Tutaj podobnie, większość prognoz się potwierdziła. Nie jestem w stanie wskazać zespołu, który jakoś szczególnie by zawiódł.
Reklama













Komentarze