Reklama
Parczew: Strażacy uratowali tonącą, ale później zmarła w szpitalu
Po dramatycznej akcji wyciągnięta przez strażaków z rozlewiska 61-letnia kobieta zmarła w sobotę w szpitalu.
- 22.01.2011 18:01
W piątek około godziny 18 policja została powiadomiona, że po lodzie chodzi chwiejnym krokiem kobieta. We wskazane miejsce, obok rozlewiska pomiędzy rzeką Piwonią i stawem, niedaleko parczewskiej ul. Władysława Jagiełły pojechał patrol.
Funkcjonariusze zobaczyli, że kobieta leży na lodzie. Kiedy próbowali zbliżyć się do niej, załamał się pod nimi lód.
Zbigniew Hawryluk, rzecznik prasowy komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Parczewie informuje, że na ratunek kobiecie przybyły wtedy dwa zastępy. Strażacy wyruszyli na rozlewisko z drabiną, bosakiem i łodzią. W ochronnych kombinezonach dotarli do niej i wydostali ją z lodowatej wody. Następnie łodzią przewieźli na brzeg, gdzie czekała już karetka pogotowia.
Andrzej Kot, oficer prasowy parczewskiej policji relacjonuje, że już w karetce konieczna była reanimacja kobiety.
- Niestety, w sobotę rano Kazimiera K. z Parczewa zmarła w szpitalu. Pobrano krew do badania jej trzeźwości. Nie wiemy, czy zmarła wskutek wyziębienia, czy też utonięcia, czy też z innego powodu. Sekcja zwłok pozwoli na ustalenie przyczyny śmierci tej kobiety – informuje Andrzej Kot.
Reklama













Komentarze