Reklama
Bank stresował rencistę wezwaniami. Zapłaci za to
Mieszkaniec Białej Podlaskiej przez kilka lat dostawał upomnienia, żeby spłacił dług, który zaciągnął ktoś inny. Teraz wyprocesował od banku 10 tys. zł zadośćuczynienia.
- 20.02.2011 19:07

Wszystko zaczęło się jeszcze w czerwcu 2004 roku. Oszustka wyłudziła z banku 5,7 tys. zł na nazwisko Piotra S. Posłużyła się jego odcinkiem renty. Przekręt wyszedł na jaw. Oszustka została skazana pod koniec 2005 roku. W następnym roku bank sprzedał dług firmie windykacyjnej, wskazując jako dłużnika Piotra S. Na wniosek banku mężczyzna trafił też do rejestru dłużników.
Do Piotra S. zaczęły nadchodzić upomnienia, by spłacił dług. Dzwonili też do niego pracownicy firmy windykacyjnej. Mężczyzna próbował wziąć kredyt w innym banku, ale go nie dostał, bo figurował w rejestrze dłużników.
Piotr S. próbował wyjaśnić nieporozumienie. Słał do banku pisma. Po roku został wykreślony z rejestru dłużników. Dłużej trwało powstrzymywanie firmy windykacyjnej, która dopiero w 2009 roku przestała dochodzić długu.
Rzekomy dłużnik skierował sprawę do sądu. Domagał się od banku 70 tys. zł zadośćuczynienia za – jak twierdził – dręczenie i nękanie. Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej zachowanie sądu określił jako niedbalstwo: sprzedając dług jego pracownicy mieli świadomość, że pieniądze wyłudził ktoś inny. Ten błąd doprowadził do wysyłania upomnień do zapłaty, umieszczenia w rejestrze dłużników. Według sądu doszło do naruszenia dóbr osobistych mężczyzny. Piotrowi S. zasądzono 1,5 tys. zł zadośćuczynienia.
Mężczyzna odwołał się, domagał się w sumie 70 tys. zł. Sąd Okręgowy w Lublinie częściowo przyznał mu rację. – Bezpodstawne traktowanie go jako dłużnika było dla niego stresujące, trwało długo – podkreślili sędziowie.
– Sąd zwiększył zadośćuczynienie do 10 tys. zł – mówi Artur Ozimek, rzecznik SO w Lublinie.
Wyrok jest prawomocny.
Reklama













Komentarze