Bełżyce: Mieszkańcy zbierają podpisy. Chcą poradni
Mieszkańcy Bełżyc bronią poradni rehabilitacyjnej i fizjoterapii, na które ich szpital nie dostał w tym roku kontraktu. Zebrali już blisko tysiąc podpisów w tej sprawie.
- 21.02.2011 18:19

– Cały czas dzwonią do nas pacjenci, których, niestety, musimy odsyłać z kwitkiem – mówi Tomasz Stępniak, asystent rehabilitant w Szpitalu Powiatowym im. dr. Wojciecha Oczki w Bełżycach. – Są osoby, które czekały na zabiegi od października, a w lutym dowiadują się, że nic z tego nie będzie.
Brak pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia spowodował, że zabiegi rehabilitacyjne w Bełżycach zostały poważnie ograniczone. Na ten rok kontrakt ma jedynie szpitalny oddział.
– Oferty złożone na fizjoterapię ambulatoryjną i lekarską ambulatoryjną opiekę rehabilitacyjną zostały niżej wycenione punktowo od ofert, które zostały wybrane przez komisję konkursową do zawarcia umowy – wyjaśnia Małgorzata Bartoszek, rzecznik prasowy Lubelskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.
Mimo to dyrekcja szpitala postanowiła walczyć o pieniądze. – O tym, kto dostanie kontrakt, przesądziła cena – uważa Stanisław Winiarski, dyrektor szpitala. – Nam zabrakło pół punktu. Odwołałem się od decyzji do lubelskiego NFZ, ale zostało ono odrzucone. Więc napisałem do NFZ w Warszawie. W połowie marca powinienem dostać odpowiedź, czy moje odwołanie zostało załatwione pozytywnie.
O rehabilitację walczą nie tylko pracownicy szpitala. W akcję włączyli się też pacjenci i mieszkańcy Bełżyc. – Zebraliśmy ok. tysiąca podpisów i zawieźliśmy je do lubelskiego oddziału NFZ – mówi Teresa Baronowska, organizatorka akcji. – Do tej pory leczyliśmy się na miejscu. Teraz każą nam jeździć do Borzechowa (miejscowość oddalona o ok. 9 km od Bełżyc – dop. red.). – To duże utrudnienie, zwłaszcza dla starszych osób.
Zareagowali też radni miejscy, którzy w piśmie do NFZ stanowczo domagają się przywrócenia tego rodzaju usług.
Pacjenci z oddziału rehabilitacji mają nadzieję, że mimo trudności uda się zdobyć pieniądze. – To niesprawiedliwe, że szpital nie ma kontraktu – ubolewa Andrzej Wieczorek z Chodla. – Pracujący tu specjaliści bardzo nam pomagają.
– Chodziłem do poradni, bo mam chory kręgosłup – dodaje Antoni Wesołowski z Palikij II. – Teraz jestem w szpitalu, ale liczę, że poradnia będzie działać. Bo gdzie mógłbym szukać pomocy?
Fundusz nie wyklucza, że sytuacja może się zmienić. – Po zakończeniu procedury odwoławczej oferentów będziemy mogli zorientować się, ile pieniędzy jest jeszcze do rozdysponowania. Wtedy też rozważymy ogłoszenie postępowań uzupełniających – dodaje Bartoszek.
Reklama













Komentarze