Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Oskarżony o zabóstwo 11-letniej Malwinki: \"Na nóż nadziała się sama\"

Odzyskałem pamięć. Nie przyznaję się – stwierdził oskarżony o zabójstwo Malwinki mężczyzna. Dodał, że 11-latka na nóż nadziała się sama. Jej matkę też zranił przez przypadek.
– On był wcześniej dobrym człowiekiem, opiekował się dziećmi, dbał o Malwinę – opowiadała Ełła J. matka dziewczynki, Białorusina, która od kilkunastu lat mieszka w Polsce. – Myślę, że wstąpił w niego szatan. 61-letni Tadeusz L., niski i krępy rencista spod Białej Podlaskiej, stanął wczoraj przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Zarzuty: zabójstwo Malwiny i usiłowanie zabójstwa jej matki. – Nie przyznaję się – stwierdził. Opowiadając o Malwinie, wycierał łzy. Z Ełłą J. związał się przed kilkoma laty. Malwina była dzieckiem kobiety z poprzedniego związku. Tadeuszowi L. Białorusinka urodziła trójkę dzieci. Mężczyzna na stałe mieszkał pod Białą Podlaską. W mieszkaniu Ełły gościł bardzo często. Przyjechał 29 października ub. roku, dzień po swoich imieninach. Przywiózł wino i słodycze dla dzieci. Alkohol wypił sam. Doszło do kłótni. Tadeusz L. złapał nóż. Na przesłuchaniach w prokuraturze twierdził, że niewiele pamięta z szarpaniny z kobietą. Co innego mówił w sądzie. – Wcześniej byłem pod działaniem psychotropów – tłumaczył powrót pamięci. – Potem z bożą pomocą wszystko sobie przypomniałem. Pamiętał, że z Ełłą wyrywali sobie nóż. Tak przenieśli się do pokoju i upadli na wersalkę. – Myślę, że wtedy ugodziłem ją nożem, to był przypadek – twierdził mężczyzna. Malwinę zaś zranił, gdy szarpiąc się z kobietą zamykał drzwi. – Jak mogło do tego dojść? – dopytywała sędzia Magdalena Kurczewska. – Widocznie dziewczynka chciała wejść i widocznie się nadziała – utrzymywał Tadeusz L. Rana Ełły J. okazała się niegroźna. Natomiast trafiona w serce Malwina zdołała wyjść na klatkę schodową. Tam upadła. Zmarła po dwóch tygodniach w szpitalu. – Bardzo za nią tęsknię, co tydzień jeżdżę na cmentarz – opowiadała w sądzie Ełła J., główny świadek oskarżenia. Kobieta pamiętała, że Malwina złapała za rękę Tadeusza L., gdy zaczął awanturować się z nożem. Potem Ełłie udało się wyrwać mężczyźnie niebezpieczny przedmiot. Ale Tadeusz L. znowu go chwycił. – Odwrócił się do Malwiny i wyprowadził cios – opowiadała kobieta naśladując ruchy nożownika. – Potem zadał cios mnie. Następna rozprawa w kwietniu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama