Przewiezione na Śląsk dwie samice łosia nie przeżyły. W poniedziałek lekarz weterynarii uśpił drugie zwierzę.
(pim)
01.03.2011 11:25
W piątek w Schronisku dla Dzikich Zwierząt \"Leśne Pogotowie” w Mikołowie koło Katowic została uśpiona pierwsza samica.
Dzieje ratowanych klęp poznał dzięki mediom cały kraj. Podczas dramatycznej akcji 19 lutego grupa strażaków, leśników i strażników granicznych uratowała trzy łosie, które przybyły zza Buga i utknęły w lodowych pułapkach w Łęgach pod Terespolem. Młody łoszak odszedł do lasu. Przewiezione na polanę obok Bohukał dwie klępy z urazami miednic leżały w słomie przez wiele dni. Opiekowali się nimi myśliwi oraz leśnicy.
Wreszcie po wizji lokalnej w lesie powiatowego lekarza weterynarii z Białej Podlaskiej i komendanta lubelskiej Państwowej Straży Łowieckiej, zapadła decyzja o możliwości przewiezienia rannych zwierząt na Śląsk.
Prowadzący \"Leśne Pogotowie” leśnik Jacek Wąsiński, pracownik Nadleśnictwa Katowice, powiedział nam, że gdyby akcja przewiezienia klęp na leczenie była szybsza, może byłyby większe szanse na ratunek.
- Nie chcieliśmy przedłużać cierpienia ostatniej samicy. Przestała jeść, pojawił się obrzęk płuc. Z dnia na dzień była słabsza. Lekarz musiał ją uśpić – mówi leśniczy.
Dodaje, że w schronisku przyjmuje około 900 dzikich zwierząt rocznie. Duża ich cześć udaje się uratować.
Komentarze