Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wychowują siedmioro dzieci, nie mają za co żyć

300 zł na osobę – za taką kwotę wielodzietna rodzina z Kolonii Chmiel pod Lublinem musi się utrzymać przez miesiąc. Dwóm samotnym matkom pomagają sąsiedzi. Ale to wciąż za mało.
Wychowują siedmioro dzieci, nie mają za co żyć
Mikołaj, Julia i Maksymilian z mamą Moniką (Jacek Świerczyński)
– Dwie kobiety same wychowują siedmioro dzieci. Są w bardzo trudnej sytuacji. Raz zebraliśmy w mojej rodzinie około 600 zł, a w ostatnią niedzielę składaliśmy się razem z sąsiadami. Ale nie możemy tego robić ciągle – mówi sąsiadka rodziny Grzesiaków, która zadzwoniła do naszej redakcji. Wczoraj odwiedziliśmy rodzinę w Kolonii Chmiel koło Czerniejowa. W izbie świeżo posprzątane, koło pieca suszą się dziecięce ubranka. – Sąsiedzi bardzo nam pomagają, bo przy tylu dzieciach mamy mnóstwo wydatków – przyznaje Marzena Grzesiak, mama 11-letniego Przemka, 13-letniej Karoliny i 18-letniej Agnieszki. W domu mieszka też jej najstarsza córka. Monika ma już czwórkę swoich dzieci. Najstarsze ma 4 lata, najmłodsze - 3 miesiące. Kobiety nie mogą liczyć na pomoc mężczyzn. Ojciec rodziny nie żyje, a Monika w grudniu rozstała się ze swoim partnerem i wróciła do rodzinnego domu. Żadna z kobiet nie ma stałej pracy, żyją z zasiłków. – Średnio na miesiąc mamy 300 zł na osobę – mówi Monika Grzesiak. – Od wiosny do jesieni mama pomaga w pracach polowych, wtedy jest nam trochę łatwiej – dodaje. Młoda matka na razie nie może dołożyć się do domowego budżetu. – Kiedy moje dzieci podrosną, to na pewno pójdę do pracy. Najstarszego już zapisałam do przedszkola na przyszły rok. Młodszych nie mogę, bo nie ma miejsc – przyznaje. To prawda. Na przedszkole w najbliższej okolicy mogą liczyć tylko starsze dzieci. – W szkole podstawowej w Czerniejowie mamy pięciogodzinny oddział. Chodzą tam tylko cztero- i pięciolatki, bo sala jest mała – przyznaje Ewa Maj, dyrektor zespołu administracyjnego szkół w Urzędzie Gminy Jabłonna. Rodzina potrzebuje każdej pomocy. – Najbardziej przydałyby nam się ubranka i buty dla mojego rodzeństwa. Potrzebne są też chusteczki i inne kosmetyki dla najmłodszego dziecka – mówi Monika Grzesiak. – Warto pomóc tej rodzinie – mówi Zofia Sadowa z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jabłonnej. – Nie mogę powiedzieć o nich złego słowa, bo naprawdę dbają o swoje dzieci – zapewnia. Do sprawy wrócimy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama