Ponad 2 tysiące złotych zapłacił pan Włodek za krowę, która miała być zacielona. Nie była. Oszukany rolnik zgłosił sprawę policji w Radzyniu Podlaskim.
(pim)
16.03.2011 12:54
Okazało się, że krowa nie była zacielona (Jacek Świerczyński / Archiwum)
Ogłoszenie o sprzedaży \"zacielonej krowy” pan Włodek znalazł w lokalnym tygodniku. Nawiązał kontakt ze sprzedawcą, panem Sławkiem. Ten okazał kupcowi tzw. paszport zwierzęcia oraz dokumenty świadczące o zapłodnieniu.
Według oświadczenia krowa miała być już w szóstym miesiącu ciąży. Dobito targu za kwotę 2120 zł. Po kilku dniach pan Włodek nabrał wątpliwości, co do \"odmiennego” stanu krasuli. Wezwał lekarza weterynarii, który stwierdził, że krowa nie jest przy nadziei.
Oburzony pan Włodek udał się do pana Sławka i oświadczył, że skoro został oszukany, to żąda zwrotu pieniędzy. Na to pan Sławek się oburzył: – Coś ty, za dwa tysiące chciałeś zacieloną krowę kupić?!!!
– Panu Włodzimierzowi nie pozostało nic innego, jak złożyć skargę w komendzie. Policjanci wyjaśniają okoliczności oszustwa. Grozi za to do 8 lat pozbawienia wolności – informuje Dariusz Łukasiak, oficer prasowy radzyńskiej policji.
Komentarze