Od kilkunastu dni trwa zamieszanie wokół Orionu Niedrzwica. Ostateczna decyzja, czy \"biało-niebiescy” przystąpią do rozgrywek, miała zapaść już dawno, ale ciągle jest odkładana na później.
Michał Beczek
23.03.2011 17:19
– To dlatego, że na wszystkie możliwe sposoby chcemy ratować ten klub. Staramy się dogadać ze sponsorem i z gminą, aby znalazły się środki na funkcjonowanie drużyny – zapewnia Przemysław Feliński, członek zarządu Orionu.
– A ja mam już dość tego całego zamieszania, nieustannych animozji między władzami klubu, a wójtem. To taka małomiasteczkowa zawiść, typowa dla niewielkich miejscowości jak Niedrzwica – mówi Sławomir Kozłowski, trener Orionu.
– Nie będę zajmował się dłużej sprawami organizacyjnymi klubu. Jeżeli działacze zdołają przekonać Lubelski Związek Piłki Nożnej do wydłużenia okresu transferowego i zarejestrują zawodników, którzy z nami trenują, jestem gotowy podjąć wyzwanie. W tej lidze nie ma wirtuozów futbolu, więc nawet grając kompletnymi żółtodziobami, nie bylibyśmy skazani na spadek – twierdzi Kozłowski.
– Całkowicie zgadzam się z tą opinią. Zobaczmy, jak wygląda teraz czwarta liga. Huraganu już nie ma, a Dwernicki raczej na pewno nas nie dogoni. Nie będziemy potrzebowali wcale dużej ilości szczęścia, aby utrzymać się w lidze.
A jeżeli nawet spadniemy, to za rok można wszystko odbudować w okręgówce. Wycofanie się Orionu z czwartej ligi zabiłoby piłkę w Niedrzwicy. Przecież po reformie rozgrywek, którą w niedługim czasie zamierza przeprowadzić PZPN, przedostanie się z powrotem tu gdzie jesteśmy, będzie graniczyło z cudem – załamuje ręce Feliński.
Wszystko wskazuje jednak na to, że plany niedrzwiczanom pokrzyżuje LZPN. – Orion prosi o zarejestrowanie zawodników po terminie? Prosić to sobie mogą, ale pod kościołem. Jak będą mieli szczęście, to może nawet ktoś im coś wrzuci. Na naszą pomoc nie mają jednak co liczyć.
Okienko transferowe zostało już zamknięte i nie ma żadnych podstaw prawnych, aby je przedłużać. Łatwo sobie wyobrazić, jak zareagowałyby inne czwartoligowe kluby. Nie może być równych i równiejszych – tłumaczy Stanisław Sachajko, odpowiedzialny w LZPN za rejestrowanie zawodników.
W najbliższą niedzielę o godz. 13 piłkarze Orionu powinni zmierzyć się ze Startem Krasnystaw. Numer z przełożeniem spotkania, który udał się w pierwszej kolejce, tym razem już nie przejdzie.
Teoretycznie "biało-niebiescy” mogliby oddać mecz walkowerem. Kolejny z Wieniawą Lublin również, bo zgodnie z regulaminem czwartej ligi, związek może ukarać ich dopiero wtedy, gdy poddadzą trzy spotkania. Zaoszczędzony czas, działacze mogliby wykorzystać na uspokojenie sytuacji wokół klubu. Pytanie tylko, czy kontynuacja tej szopki ma jakikolwiek sens?
Komentarze