Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dwie różne połowy Górnika Łęczna w Pruszkowie i tylko remis w meczu o "sześć punktów"

Górnik Łęczna jechał do Pruszkowa z jednym zamiarem – wygrać z tamtejszym Zniczem i zrobić kolejny krok w kierunku utrzymania w Betclic I Lidze. Fatalny początek spotkania sprawił, że zielono-czarni musieli gonić wynik i ostatecznie zamiast trzech punktów zapisali na swoje konto tylko jeden i pozostali w strefie spadkowej
Dwie różne połowy Górnika Łęczna w Pruszkowie i tylko remis w meczu o "sześć punktów"

Autor: Kacper Pacocha/Górnik Łęczna

Piątkowy mecz otwierający 30. kolejkę na zapleczu PKO BP Ekstraklasy był niezwykle ważny zarówno dla Znicza jak i piłkarzy trenera Jurija Szatałowa. Oba zespoły chcąc myśleć o skutecznej walce o utrzymanie musiały celować w komplet punktów.

Gospodarze zaczęli spotkanie z dużym animuszem i od pierwszego gwizdka sędziego zepchnęli Łęcznian do głębokiej defensywy. Już w czwartej minucie Jarosław Jach wrzucił piłkę z autu w pole karne gości, a strzał głową oddał Dominik Sokół. Łukasz Budziłek zdołał sparować futbolówkę na słupek, a następnie złapał ją w ręce. W kolejnych minutach Znicz nadal przeważał i szukał okazji na gola. Starania przyniosły efekt w 28 minucie. Wówczas Radosław Majewski sprytnie zagrał do Bartłomieja Ciepieli, który zabrał się w kierunku bramki i mocnym strzałem z około 10 metrów trafił na 1:0.

Po zdobyciu gola ekipa z Pruszkowa zdecydowanie się cofnęła i liczyła na kontry. W 34 minucie jedna z nich zakończyła się golem. Majewski zagrał do Michała Boreckiego, który popędził skrzydłem i dograł do Daniela Bąka. Ten, choć był naciskany przez dwóch defensorów z Łęcznej sprytnym strzałem pokonał wychodzącego z bramki Budziłka.

Wydawało się, że podopieczni trenera Jurija Szatałowa używając bokserskiej nomenklatury są mocno zamroczeni, ale przed przerwą udało im się wrócić do gry. W 43 minucie Adam Deja dobrze dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, a celną główką popisał się Mateusz Hołownia zdobywając swoją drugą bramkę w barwach Górnika.

Po przerwie obraz meczu mocno się zmienił. Górnik wyszedł z szatni zmotywowany poszukiwaniami kolejnego gola. W 58 minucie Hołownia zagrał do Jakuba Myszora, a ten oddał sytuacyjny strzał z pierwszej piłki. Świetną interwencją popisał się jednak Piotr Misztal. W kolejnych minutach Łęcznianie nadal atakowali, ale nie potrafili zdobyć gola. Wreszcie, w 79 minucie Deja po raz kolejny dośrodkował piłkę w „szesnastkę” gospodarzy, ale tym razem po rzucie rożnym. Dośrodkowanie zamknął Paweł Jaroszyński i strzałem głową trafił na 2:2 ratując jeden punkt dla zielono-czarnych.

Po meczu w Pruszkowie Górnik z 27. punktami nadal znajduje się w strefie spadkowej. Pierwszego maja zespół trenera Szatałowa zagra u siebie z walczącym o awans do PKO BP Ekstraklasy Śląskiem Wrocław. 

Znicz Pruszków – Górnik Łęczna 2:2 (2:1)

Bramki: Ciepiela (28), Bąk (34) – Hołownia (43), Jaroszyński (79).

Znicz: Misztal – Moskwik (90 Mak), Konieczny (81 Bartoszewicz), Jach, Sokół, Majewski, Koprowski, Ciepiela (72 Juzvak), Borecki (72 Ochronczuk), Tabara (90 Kazimierczak), Bąk

Górnik: Budziłek – Szabaciuk, Hołownia (90 Gucek), Jaroszyński, Biedrzycki, Nowogoński, Deja, Akhmedov, Tkacz (70 Ogaga), Myszor, Paryzek (70 Wolsztyński).

Żółte kartki: Borecki, Koprowski

Sędziował: Mateusz Piszczelok.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama