Inauguracja sezonu w Lublinie odbędzie się dwa tygodnie, później niż pierwotnie zakładano. Z powodu przedłużających się prac na torze przy Al. Zygmuntowskich działacze KMŻ przełożyli w środę mecz z Kaskadem Równe.
MAREK WIECZERZAK
23.03.2011 11:01
Na inaugurację żużlowego sezonu w Lublinie przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać (BARTEK ŻURAWSKI)
Spotkanie z Ukraińcami zamiast w pierwszą, ma zostać rozegrane dopiero w trzecią niedzielę kwietnia, tydzień przed Wielkanocą. – Zwróciliśmy się do rywali z taką prośbą i oni na to przystali – potwierdza Dariusz Sprawka, prezes KMŻ.
Rzeczywiście, klub z Równego już we wtorek zamieścił na swojej stronie internetowej informację o tym, że mecz z Lubelskim Węglem KMŻ odbędzie się w innym terminie z powodu remontu toru w Lublinie. W środę prośbę "Koziołków” zaakceptowała też Główna Komisja Sportu Żużlowego.
– Co do stadionu, to mamy czas do końca marca i na pewno zdążymy wszystko zrobić. Chcieliśmy jednak uniknąć sytuacji, że nasi zawodnicy wyjadą na tor bez przeprowadzenia wcześniej treningów. Co prawda chłopcy ćwiczą indywidualnie, ale muszą mieć szansę zapoznania się z nawierzchnią toru we wspólnej jeździe. Zresztą Ukraińcom takie rozwiązanie również jest na rękę, bo u nich zima jeszcze trzyma i też jest im ciężko – tłumaczy Sprawka.
Wiele wskazuje na to, że w pierwszym półroczu lubelscy fani nie będą mieli zbyt wielu okazji do pasjonowania się pojedynkami żużlowców. Z uwagi na brak informacji z klubu dotyczącej zapłaty dla zawodników, osób fizycznych i prawnych, GKSŻ nie przyznała licencji drużynie z Miszkolca.
Zgodnie z terminarzem KMŻ miał jeździć z nią 22 maja. Jeżeli centrala nie zmieni zdania w sprawie Węgrów, to po inauguracji 17 kwietnia i spotkaniu z Ostrovią Ostrów Wielkopolski 1 maja, kolejny mecz w Lublinie odbędzie się... 5 czerwca, z Polonią Piła. A następny... dopiero 3 lipca z Kolejarzem Rawicz.
Tymczasem nie widać końca sporu o nowe tłumiki. Międzynarodowa Federacja Motocyklowa ostro zareagowała na decyzję Polskiego Związku Motorowego o zaniechaniu wprowadzenia nowych przepisów w polskich ligach. FIM, pod groźbą surowych sankcji, zażądała wycofania się PZMot z ostatnich ustaleń.
– Piłka jest teraz po stronie zawodników. My chcemy żeby czuli się bezpiecznie. Ale widać, że oni sami zaczynają się wyłamywać z protestu. Wiadomo, chodzi o pieniądze. Jak nie będą mogli jeździć w ligach zagranicznych, to tego co zarobią w Polsce może im nie wystarczać – komentuje prezes KMŻ Lublin.
Komentarze