Marek Pogódź, trener Roztocza Szczebrzeszyn, przed rozpoczęciem rundy wiosennej narzekał na przełożenie spotkania z Dwernickim Stoczek Łukowski, bo na inaugurację wolał zmierzyć się ze słabszym przeciwnikiem. Jak się okazało, jego obawy były nieuzasadnione.
MICHAŁ BECZEK
27.03.2011 21:15
Już w 4 min sobotniego meczu trybuny w Szczebrzeszynie oszalały z radości. Grzegorz Antoszek pomknął prawą stroną i dokładnie dośrodkował do Damiana Bielca, któremu nie pozostało nic innego, jak tylko skierować piłkę do bramki. Piętnaście minut później goście mogli wyrównać.
Z rzutu wolnego dośrodkował Andrzej Gutek, najwyżej w polu karnym wyskoczył Mateusz Białacki, ale po jego strzale piłka uderzyła jedynie w poprzeczkę. W 30 min było już 2:0. Precyzyjną centrą z rzutu wolnego popisał się Piotr Lipiec, a Tomasz Albingier mocno uderzył głową, nie dając szans Michałowi Wilkołkowi.
Po przewie inicjatywę przejęli piłkarze Lewartu, a gospodarze nastawili się na kontrataki. Mimo kilku niezłych sytuacji nie potrafili jednak "postawić kropki nad i”. W 69 min "biało-niebiescy” zdobyli kontaktowego gola. Po uderzeniu Gutka z 20 m, Patryk Dobromilski "wypluł” piłkę przed siebie, dopadł do niej Przemysław Kosmala i z bliskiej odległości wbił do siatki.
Podopieczni Marka Pogódzia na własne życzenie doprowadzili do nerwowej końcówki. Ostatecznie wyszli z niej zwycięsko, ale zdrowia jakie stracili w ciągu ostatnich dwudziestu minut, nikt już im nie odda.
– Gospodarze wygrali, bo byli skuteczniejsi. Uważam jednak, że to my lepiej operowaliśmy piłką. W drugiej połowie kontrolowaliśmy sytuację i stwarzaliśmy sobie bramkowe okazje. Po jednej z nich i rozklepaniu rywala zdobyliśmy kontaktowego gola – powiedział Arkadiusz Smolarz, trener Lewartu na oficjalnej stronie internetowej klubu z Lubartowa.
Roztocze Szczebrzeszyn – Lewart Lubartów 2:1 (2:0)
Bramki: D. Bielec (4), Albingier (30) – Kosmala (69).
Roztocze: P. Dobromilski – D. Dobromilski, Tomasik, Paweł Lipiec, Antoszek, T. Bielec, Duda (84 Sawic), Piotr Lipiec (88 Wachowicz), D. Bielec, Rozwadowski (90 Rugała), Albingier.
Lewart: Wilkołek – Pszczoła, Woźniak, Białacki, Jezior, Korzeniowski (79 Krzyżanowski), Birski (74 Latek), Gutek, Mitaszka, Pożak (64 Kosmala), Bielak.
Żółte kartki: D. Bielec, Antoszek (R) – Wilkołek, Jezior, Białacki, Gutek, Kosmala, Bielak (L).
Sędziował: Grzegorz Kasiura. Widzów: 400.
Mimo siedmiu punktów, jakie dzielą w tabeli BKS Unię Bełżyce i Włodawiankę Włodawa, oba zespoły znajdują się blisko siebie w ligowej w tabeli. Podopieczni Marka Droba zajmują aktualnie szóste miejsce, a "żółto-niebiescy” plasują się o dwa "oczka” niżej. Dlatego nie ma co się dziwić, że sobotnie spotkanie było pojedynkiem dwóch wyrównanych zespołów.
Goście bardzo szybko, bo już w 5 min wyszli na prowadzenie. Marcin Chaciówka przeprowadził indywidualną akcję prawą stroną, złamał do środka i mocnym uderzeniem pokonał Ireneusza Rumińskiego.
W 23 min Włodawianka zdobyła drugą bramkę, ale Krzysztof Hordejuk jej nie uznał. Zdaniem arbitra w tej sytuacji Łukasz Gołąb znajdował się na pozycji spalonej. Chwilę wcześniej swoją okazję miał Piotr Gałkowski, ale w dogodnej sytuacji pozwolił uprzedzić się obrońcy.
W drugiej połowie obie drużyny miały swoje sytuacje, ale tylko Unia zdobyła gola. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, powstało zamieszanie w polu karnym gości, piłka odbiła się od Piotra Roczona i zmyliła Marcina Wereszczynskiego. Kwadrans wcześniej bliski trafienia do siatki był Rafał Samolej, ale poślizgnął się będąc zaledwie kilka metrów od bramki gości.
Końcowe minuty to nieustanne ataki Włodawianki, ale Artur Nielipiuk, Grzegorz Bornus ani Chaciówka nie znaleźli sposobu na pokonanie Rumińskiego. Ten ostatni próbował powtórzyć swój wyczyn z 5 min, ale uderzył nad bramką.
BKS Unia Bełżyce – Włodawianka Włodawa 1:1 (0:1)
Bramki: Roczon (72 samobójcza) – Chaciówka (5).
Unia: Rumiński – Winiarski, Jarzynka, Piwowarski, Jezierski, Cioch, Sidor (55 Gołociński), Wawer (75 Iwaniak), Samolej, Bielak, Gałkowski.
Włodawianka: Wereszczyński – Zdolski, Mossurec, Roczon, Więcaszek, Chaciówka, Nielipiuk, Smolik, Gołąb, Kuczyński (74 Musz), Borys (80 Bornus).
Żółta kartka: Cioch (U).
Sędziował: Krzysztof Hordejuk. Widzów: 100.
Komentarze