Kibice Chełmianki w miniony weekend mieli powody do zadowolenia, bo ich pupile zdobyli w niedzielę jeden punkt w wyjazdowym meczu z zawsze groźnymi rezerwami GKS Bogdanki. Niestety bezbramkowy remis został okupiony kontuzją Artura Bożyka.
(lukisz)
29.03.2011 17:53
Piłkarz pozna wyniki badań w środę, ale sytuacja nie wygląda zbyt dobrze i na pewno 35-letni obrońca będzie musiał odpocząć od piłki przynajmniej przez kilka tygodni.
– Nie wiem, co powiedzieć. To był dopiero mój drugi mecz w barwach nowego klubu i niestety przydarzyło mi się coś takiego. Czekam na wyniki badań, ale z tego, co czuję to coś poważnego. Nie chcę jednak gdybać, najpierw zobaczymy, co powiedzą lekarze. Ten uraz to efekt ostrego wślizgu jednego z rywali, a sędzia nie odgwizdał w tej sytuacji nawet faulu, ale nie mam o to pretensji, błędy zdarzają się każdemu – mówi Artur Bożyk.
Trener Chełmianki Waldemar Wiater po kontuzji swojego stopera zdecydował się wprowadzić na prawą stronę defensywy Kamila Sowę, a na środku zawody dokończyli: Marek Grzywna i Mateusz Krzyżak. I wychodzi na to, że w najbliższym spotkaniu z Avią Świdnik właśnie ci piłkarze wybiegną w podstawowym składzie. – To dla nas duża strata, ale jakoś będziemy musieli sobie poradzić.
Co więcej kontuzji w Łęcznej doznał nie tylko Artur Bożyk, ale i Mateusz Miksza. Szkoda, bo robił sporo zamieszania z przodu. Odnowił mu się jednak uraz mięśnia dwugłowego i w najbliższym czasie nie będę mógł z niego korzystać.
Na szczęście są i dobre wieści odnośnie naszej kadry. Po pauzie za nadmiar żółtych kartek do gry wraca Sebastian Kogut, treningi wznowił również Arkadiusz Słomka. Ten drugi potrzebuje jednak nieco czasu, żeby dojść do formy – ocenia szkoleniowiec beniaminka z Chełma.
"Biało-zieloni” w najbliższą niedzielę po raz pierwszy w rundzie wiosennej zagrają przed własną publicznością. – Już od tygodnia ćwiczymy na normalnej murawie i myślę, że także dlatego w Łęcznej wyglądaliśmy dużo lepiej niż w Nowej Sarzynie. Na nasze boisko od dawna jednak nie wchodziliśmy, ale przeprowadzimy na nim na pewno przynajmniej jeden trening – dodaje trener Wiater.
Komentarze