W dotychczasowych spotkaniach czwartej ligi, piłkarze Lublinianki nie stracili u siebie ani jednego punktu. W sobotę na własne życzenie pozbyli się trzech, które pojechały do Bełżyc.
MICHAŁ BECZEK
01.04.2011 17:06
Podopieczni Zbigniewa Grzesiaka byli bardzo nieskuteczni. Zmarnowali kilka wybornych sytuacji, które powinni zamienić na gole. W 33 min po strzale Łukasza Gromby i dobrej interwencji Krystiana Burka, do piłki dopadł Erwin Sobiech, ale uderzył w poprzeczkę. Sześć minut później po strzale przewrotką Stefana Kucharzewskiego, futbolówkę z linii wybił Rafał Piwowarski.
Prawdziwy festiwal przestrzelonych okazji, gospodarze urządzili sobie po przerwie. W 51 min Konrad Król dostrzegł wysuniętego Burka, ale nieznacznie pomylił się podczas próby lobowania. Dziewięć minut później na listę strzelców powinien wpisać się Kucharzewski.
Zawodnik Lublinianki dobijając z 2 m uderzenie Łukasza Gromby, trafił jednak wprost w bramkarza gości. W 62 min Łukasz Sobiech nie potrafił wykorzystać rzutu wolnego pośredniego z 11 m, a w 81 min Burek w sobie tylko znany sposób wyszedł obronną ręką z pojedynków z Łukaszem Sobiechem i maciejem Sebastianiukiem.
Jedyną bramkę dla Lublinianki zdobył w 24 min Kucharzewski. Pomocnik "zielono-biało-czerwonych” przechwycił piłkę po nieudanym zagraniu Piwowarskiego, minął jednego z zawodników Unii i pewnym uderzeniem pokonał Burka.
Goście wykazali się znacznie lepszą skutecznością. W pierwszej połowie wypracowali sobie dwie sytuacje i zdobyli dwa gole. W 32 min do wyrównania doprowadził Mirosław Cioch. Najskuteczniejszy zawodnik Unii wykorzystał dośrodkowanie Sebastiana Wawera z prawej strony i strzałem głową skierował piłkę do siatki.
Dwanaście minut później było już 2:1 dla zespołu z Bełżyc, a z trafienia cieszył się Rafał Samolej. Jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy "żółto-niebieskich" znalazł się z piłką w obrębie pola karnego gospodarzy i nie zmarnował okazji, pokonując Zapała.
Lublinianka Lublin – BKS Unia Bełżyce 1:2 (1:2)
Bramki: S. Kucharzewski (24) – Cioch (31), Samolej (42).
Lublinianka: Zapał – Borowski, Paździor, Łysek, R. Chmielnicki (71 Martyniak), Ł. Sobiech, S. Kucharzewski, Czułowski (55 Kleszcz), E. Sobiech (45 Król), Sebastianiuk, Gromba.
Unia: Burek – Winiarski, Iwaniak (82 Jezierski), Piwowarski, Jarzynka, Cioch, Samolej, Sidor, Wawer (46 Wołowski), Bielak, Gałkowski (73 Gołociński).
Żółte kartki: Ł. Sobiech (L) – Piwowarski, Bielak (U).
Czerwona kartka: Kleszcz (L) w 87 min za dyskusję z arbitrem.
Sędziował: Sławomir Olucha. Widzów: 200.
Zobacz film ze spotkania:Czterech wróciło...
W sobotnim spotkaniu w barwach Lublinianki zagrało trzech graczy, którzy po dłuższej nieobecności wrócili do niej w przerwie między rozgrywkami. Łukasz Gromba i Erwin Sobiech zagrali od pierwszej minuty, a Maciej Kleszcz pojawił się na murawie w 55 min, zastępując Patryka Czułowskiego. Wszyscy zaprezentowali się poprawnie, ale bez błysku.
Przed rozpoczęciem rundy, do Lublinianki wrócił także Mateusz Chmielnicki, który ostatnio występował w Stali Poniatowa. Niestety, jego występ w meczu z Unią był wykluczony z powodu kontuzji. – Mateusz niedługo przejdzie bardzo poważny zabieg i do tego czasu ma całkowity zakaz gry w piłkę. Nie wiem, czy w ogóle wystąpi w tej rundzie, a nawet jeżeli uda mu się wrócić do zdrowia, to i tak zagra tylko w kilku ostatnich meczach – wyjaśnia Zbigniew Grzesiak, trener Lublinianki.
...czterech nie zagra
W zaplanowanym na 9 kwietnia spotkaniu ze Stalą Kraśnik trener Zbigniew Grzesiak nie będzie mógł skorzystać z aż czterech podstawowych zawodników. Do Igora Grzesiaka, który musi odcierpieć jeszcze jedno spotkanie za czerwoną kartkę z jesieni oraz kontuzjowanego Mateusza Chmielnickiego, dołączyli w sobotę Erwin Sobiech oraz Maciej Kleszcz. Pierwszy z nich przedwcześnie opuścił boisko z powodu urazu, a drugi został wyrzucony przez arbitra. – Sędzia myślał chyba, że to on jest najważniejszy na boisku i postanowił skoncentrować na sobie uwagę wszystkich. Ukarał mnie za dyskusję, choć kilku piłkarzy, którzy wcześniej podważali jego decyzję, pozostało bezkarnych – powiedział Kleszcz.
Unia prawie jak lider
Piłkarze Lublinianki nie tracą na własnym boisku nie tylko punktów, ale i bramek. Przez całą rundę wiosenną jedyną drużyną, która na Wieniawie zdołała strzelić gola były Orlęta Radzyń Podlaski. Podopieczni Rafała Wójcika zdobyli aż trzy bramki, ale i tak przegrali 3:4. W sobotę piłkarze Unii Bełżyce trafili dwa razy i zdobyli trzy punkty. – Mimo wszystko nie da się porównać nas do lidera. Orlęta są po prostu niedoścignione – stwierdził Tomasz Kamiński, trener Unii. I chyba ma rację. Jego zespół przegrał przecież w Radzyniu Podlaskim aż 0:5.
Komentarze