Chełmianka pokonała Avię Świdnik, a Tomasovia wicelidera z Boguchwały
Problemy nie oszczędzały przed meczem z Avią Świdnik zespołu Chełmianki. \"Biało-zieloni” nie przeprowadzili na swoim boisku przed spotkaniem ani jednego treningu, a dodatkowo z powodu kontuzji kolegom nie mogli pomóc Artur Bożyk i Mateusz Miksza.
- 03.04.2011 19:36
Mimo wszystko beniaminek zdołał wywalczyć trzy punkty. Gola na 2:1 w 90 minucie zdobył dla gospodarzy Piotr Wójcik.
Niedzielne zawody nie były wielkim widowiskiem, bo sporo było przede wszystkim walki w środku pola. Obie ekipy miały też mnóstwo stałych fragmentów gry i bramkarze obu ekip napracowali się głównie właśnie przy takich sytuacjach.
W 26 min wynik otworzył Marcin Kasperek, który bezbłędnie wykorzystał rzut karny. Sprokurował go Karol Lewczuk, który w niegroźnej sytuacji wpadł w narożniku pola karnego na Łukasza Postoja.
– Jeżeli sędziowie gwizdaliby karne po każdym takim starciu to jedenastek, co mecz byłoby pięć lub sześć – ocenia trener Avii Tomasz Wojciechowski.
Do przerwy wynik nie uległ już zmianie chociaż dwa razy w dogodnych sytuacjach znalazł się Wójcik, który nie potrafił jednak pokonać Łukasza Gieresza. Tuż po zmianie stron szczęście uśmiechnęło się do \"żółto-niebieskich”. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego do wyrównania doprowadził kapitan świdniczan Paweł Pranagal.
W kolejnych fragmentach brakowało groźnych spięć pod obiema bramkami. Kibice ożywili się dopiero w 70 min, kiedy to do siatki Sebastiana Ciołka trafił Michał Maciejewski, ten gol nie został jednak uznany. – Nadal nie wiem, dlaczego sędzia nie zaliczył tej bramki.
Podobno gdzieś w zupełnie innym sektorze boiska mój zawodnik faulował rywala. Tam jednak w ogóle nie było piłki – dodaje szkoleniowiec Avii.
Kiedy obie drużyny spokojnie czekały na ostatni gwizdek i były już pogodzone z remisem liczna grupa sympatyków Chełmianki oszalała ze szczęścia. Rezerwowy Sławomir Tatysiak popisał się dokładnym podaniem z rzutu wolnego, a Wójcik zrehabilitował się za niewykorzystane wcześniej okazje i wpakował piłkę do bramki Avii.
– Po porażce w Nowej Sarzynie moi piłkarze byli podłamani. Patrzyli na terminarz i pytali, co będzie jeżeli przegramy dwa kolejne mecze. Odpowiedziałem jednak, że na pewno nie przegramy. I miałem rację, bo zdobyliśmy cztery punkty.
A zwycięstwo nad Avią po niemal 9 latach przerwy, przy tak licznej widowni to naprawdę super sprawa – ocenia trener Chełmianki Waldemar Wiater.
Chełmianka Chełm – Avia Świdnik 2:1 (1:0)
Bramki: Kasperek (26-karny), Wójcik (90) – Pranagal (50).
Chełmianka: Ciołek – Sowa, Krzyżak, Grzywna, Tywoniuk, Wieczorek, Kasperek, Wójcik, Postój (78 Tatysiak), Drzewicki (65 Bala), Zdunek.
Avia: Gieresz – Lewczuk (46 Bednarek), Grzegorzczyk, Maciejewski, Kubiak, Muszyński, Jeleniewski (70 Sadło), Pranagal, Iracki (70 Kamiński), Mazurek (80 Kiedrzynek), Danielak.
Żółte kartki: Grzywna, Krzyżak, Wójcik – Kubiak, Maciejewski.
Sędziował: Tomasz Jagieła (Krosno). Widzów: 2000.
W przerwie zimowej Jacek Kusiak był rozchwytywany przez kluby z wyższych lig, ale 20-latek zdecydował, że do końca rundy pozostanie w Tomasovii.
Początek wiosny w jego wykonaniu nie był jednak zbyt udany, bo mimo kilku sytuacji w dwóch meczach nie udało mu się trafić do siatki. Przełamał się jednak w odpowiednim momencie. W niedzielę zdobył pierwszą bramkę w spotkaniu z wiceliderem, Izolatorem Boguchwała, a jego drużyna wygrała pewnie 3:0.
Gospodarze od początku meczu ruszyli na rywali z myślą o zdobyciu pierwszego gola w rundzie wiosennej. I szybko im się udało. W 10 min właśnie Kusiak przechwycił piłkę zagraną do tyłu przez jednego z obrońców Izolatora, po czym minął jeszcze bramkarza rywali i spokojnie skierował piłkę do siatki.
Już po chwili Patryk Słotwiński był bliski zdobycia drugiej bramki, ale świetnie jego strzał obronił Witold Kwaśny. Tomasovia przeważała, ale goście wreszcie się przebudzili i tuż przed przerwą mogli pokusić się o wyrównanie. Bartosz Karwat stanął oko w oko z Łukaszem Bartoszykiem, ale ten pojedynek przegrał.
W drugiej części gracze trenera Jarosława Korzenia powtórzyli wyczyn sprzed przerwy i także po 10 minutach wpisali się na listę strzelców. Tym razem potężnym strzałem pod poprzeczkę najmniejszych szans Kwaśnemu nie dał Przemysław Wawryca. Kolejną okazję miał też Kusiak.
20-letni napastnik w 78 min lobował golkipera przeciwników, ale piłka poszybowała tuż nad bramką drużyny z Boguchwały. Kilkadziesiąt sekund później bardzo udane popołudnie miejscowych jeszcze osłodził kibicom Łukasz Chwała, który zupełnie nie pilnowany w polu karnym uderzył głową do siatki.
W końcówce szanse na honorowe trafienie miał Izolator. Dwa razy Bartoszyka próbował zaskoczyć Tomasz Płonka, ale bramkarz Tomasovii zachował czyste konto.
– To był najwyższy czas, żeby wygrać wreszcie na wiosnę. Wcale nie było jednak tak łatwo, jak wskazuje na to wynik. Dopiero od stanu 2:0 w pełni kontrolowaliśmy spotkanie i były szanse, żeby wygrać jeszcze wyżej.
Cieszy też fakt, że dobry mecz zagrał Jacek Kusiak, bo oprócz gola zaliczył też asystę przy drugiej bramce – mówi trener Korzeń.
Tomasovia Tomaszów Lubelski – Izolator Boguchwała 3:0 (1:0)
Bramki: Kusiak (10), Wawryca (55), Chwała (80).
Tomasovia: Bartoszyk – Banaś, Chwała, Nowosad, Skiba, Wawryca, Stefanik, Słotwiński (70 Zatorski), Baran (86 Kozyra), Kusiak (79 Kulas), Michalczuk (46 Żurawski).
Izolator: Kwaśny – Kopiec, Czopko, Szpond, Krzak, Bereś (52 Rusin), Skiba, Cupryś (60 Sierżega), Domin (46 Litun), Karwat (66 Porada), Płonka.
Żółte kartki: Michalczuk – Karwat, Rusin, Skiba.
Sędziował: Radosław Wąsik (Lublin). Widzów: 400.
Reklama













Komentarze