Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wybory do izb rolniczych w gminach. Bardzo niska frekwencja

Tylko 1,1 proc. Taką niziutką frekwencję odnotowaliśmy o godz. 17 w Mirczu. Rolnicy w całej Polsce wybierali w niedzielę swoich przedstawicieli do izb rolniczych.
Lokale były otwarte godz. 8–18. W gminie Mircze na 3 tys. wyborców, do urny poszło do godz. 17 zaledwie 40 osób. – Byłem na wyborach, ale nie głosowałem – mówi Lech Szopiński, wójt gminy Mircze, który wcześniej zaczął bojkotować wybory. Według niego samorządy gminne nie powinny wydawać dodatkowych pieniędzy na organizację wyborów do izb rolniczych. – Sporządzanie spisów wyborców to dodatkowa praca dla naszych urzędników, którzy nie otrzymują za to żadnego wynagrodzenia – podtrzymuje swoje stanowisko Szopiński. Przypomina, że od początku istnienia izb rolniczych, czyli od 1995 roku, samorządy są zobowiązane do odprowadzania na rzecz izb 2 proc. dochodów otrzymanych z tytułu podatku rolnego. W przypadku gminy Mircze rocznie jest to kwota 32–35 tys. złotych. – Te pieniądze można by było przeznaczyć na realizację faktycznych potrzeb mieszkańców, zwłaszcza że w ciągu ostatnich kilku lat nie przypominam sobie, by izba lub jej delegaci pomogli rolnikom lub samorządom rozwiązać jakiś problem – mówi wójt Mircza. Frekwencja wszędzie szwankowała. W gminie Miączyn na 3,6 tys. uprawnionych w niedzielnych wyborach wzięło udział 185 osób. – Do sporządzenia list wyborców wykorzystaliśmy bazę płatników podatku rolnego – informuje wójt Józef Długosz.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama