Dogadaliśmy się z Grześkiem Białkiem, ale nie podpisaliśmy jeszcze umowy. Zaczekamy do meczu z Huczwą i dopiero wtedy podejmiemy decyzję, czy zostanie trenerem na dłużej – mówił jeszcze w piątek Janusz Mitura, prezes klubu z Lubartowa.
Michał Beczek
05.04.2011 16:42
Borys Kaczmarski (w niebieskiej koszulce) w spotkaniu z Huczwą został ukarany czerwoną kartką i nie
A ponieważ Lewart wygrał, to Białek przynajmniej do końca rundy wiosennej będzie szkoleniowcem "biało-niebieskich”.
Przed sezonem Mitura jasno określił cel, jaki ma zrealizować drużyna. – Miejsce w pierwszej czwórce? Słyszałem o tym i nie uważam, żeby zajęcie tej pozycji było nierealne. Choć na pewno nie będzie łatwo – mówi Białek.
– W tej chwili czwarta jest Stal Kraśnik. Tracimy do niej osiem "oczek”. To sporo, tym bardziej, że w Kraśniku mają naprawdę dobry zespół. Znacznie łatwiej będzie nam zrównać się punktami z Włodawianką czy Lublinianką. Sądzę, że miejsce piąte lub szóste oddaje aktualne możliwości zespołu – dodaje szkoleniowiec.
Przed spotkaniem z Huczwą nowy trener zdecydował się zmienić kilka rzeczy w grze drużyny. – Przede wszystkim cofnąłem do środka pomocy Andrzeja Gutka. W dwóch wcześniejszych meczach grał cofniętego napastnika, a to nie jest jego optymalna pozycja.
Zmodyfikowałem też nieco taktykę. Na niedzielne spotkanie wyszliśmy w klasycznym 4-4-2, a nie 4-4-1-1, preferowanym przez Arka Smolarza. Sądzę, że to przyniosło rezultat – twierdzi Białek.
Sam Smolarz, który po meczu z Roztoczem Szczebrzeszyn zrezygnował z prowadzenia zespołu, był w niedzielę na stadionie przy ul. Parkowej. – Fajnie, że chłopaki wreszcie wygrali, ale ja nie żałuje decyzji o odejściu.
Zbyt długo pracowałem już w Lewarcie. Drużynie potrzebna była świeża krew, a i mnie przyda się trochę odpoczynku – wyjaśnił Smolarz.
– Najważniejsze, że zdobyliśmy trzy punkty. Było trochę dramatycznie, a sędzia "grał w koszulce Huczwy”, ale właśnie takie mecze pomagają uwierzyć w siebie.
Zwycięstwo zrobiło atmosferę i na mecz z Orlętami Łuków, chociaż będziemy osłabieni, pojedziemy pełni optymizmu. Jestem przekonany, że stać nas na dobry wynik – twierdzi Gutek.
Komentarze