ROZMOWA Z Rafałem Wójcikiem, szkoleniowcem Orląt Radzyń Podlaski
Michał Beczek
05.04.2011 16:37
Rafał Wójcik chciałby, aby jego Orlęta w tym sezonie wygrały wszystkie spotkania, a za rok powalczył
• Zwycięstwo 12:0 z Dwernickim to najwyższa wygrana w pana karierze?
– Nie prowadzę dokładnych statystyk, ale w przygodzie trenerskiej, bo tak to trzeba nazywać, chyba najwyższa. O ile dobrze pamiętam, kiedyś, jeszcze w trampkarzach, wygraliśmy 27:0. Fenomenem był jednak nie tyle sam wynik, co sposób, w jaki drużyna przeciwna dotarła na mecz. Do dzisiaj zastanawiam się, jak to możliwe, że jedenastu ludzi zmieściło się do dużego fiata?!
• W niedzielnym spotkaniu piłkarze Orląt w stu procentach zrealizowali założenia taktyczne?
– Nie mogę realnie ocenić postawy moich zawodników. To było tak, jakby facet walczący na zawodowym ringu przyszedł do piaskownicy i bił się z dzieciakami. Spodziewaliśmy się, że Dwernicki postawi autobus w polu karnym. Chwała im za to, że spróbowali zaatakować. Co prawda, tragicznie się to dla nich skończyło, ale pokazali, że mają ambicje. Pamiętam, jak sam podczas jednego z pierwszych meczów w roli szkoleniowca, kiedy prowadziłem jeszcze OKS Opatów, przegrałem 0:11. Nie załamałem się wtedy, ale dalej solidnie pracowałem z zespołem i wyniki w końcu przyszły.
• Do pierwszej drużyny zostali odważnie wprowadzeni młodzi zawodnicy. Krzysztof Wróblewski zdobył gola z Unią, a Piotr Zmorzyński dwa razy trafił w spotkaniu z Dwernickim.
– Cały czas powtarzam, że mają naprawdę duży potencjał. Są przyszłością tego klubu. Jestem pewien, że na poziomie czwartej ligi poradzą sobie bez problemów, ale prawdziwym wykładnikiem ich możliwości będzie dopiero wyższa klasa rozgrywkowa.
• W środę przed wami spotkanie ze Stalą Kraśnik, jednym z niewielu zespołów, który może Orlętom odebrać punkty wiosną.
– Nie sądzę, żeby zdołali wywalczyć nawet "oczko”. Choć oczywiście, mogą napsuć nam sporo krwi.
• Kto obok was awansuje do III ligi?
– Może podpadnę tym stwierdzeniem naszym fanom, ale będę kibicował Orlętom Łuków. Robert Różański wykonuje tam kawał dobrej roboty. Widać jego rękę w grze zespołu, szczególnie w formacji obronnej. Poza tym, jeżeli awansuje Łuków, będziemy mieli kolejne derby w trzeciej lidze, na mecz przyjdzie więcej kibiców i zrobią ciekawszą oprawę. To żadna atrakcja znowu jechać do Tyszowiec i grać na wykarczowanym lesie.
• Po sezonie 2011/12 PZPN planuje kolejną reformę rozgrywek. Z III ligi spadnie na pewno więcej zespołów niż w tym roku. Nie obawia się pan, że od razu po awansie będziecie musieli wracać niżej?
– Celem Orląt nie będzie gra o utrzymanie. Nawet, jeżeli spadnie sześć zespołów. Chcemy pójść śladem Wisły Puławy i powalczyć o miejsce w czołówce. Bo mamy naprawdę duże ambicje. Mając na uwadze naszą dobrą sytuację finansową i znakomite zaplecze, wszystko jest możliwe.
• Z marszu będziecie chcieli awansować do II ligi?
– Żagle są ciągle rozwinięte, więc jeśli nie skończy się dobry wiatr i znajdziemy kilka dobrych wioseł, możemy wpłynąć na wyższy poziom. Potrzeba będzie jednak trochę cierpliwości, staranności, zaciętości i ambicji. Bez tego ani rusz.
Komentarze