Choć Urząd Wojewódzki wykazał rażące naruszenie prawa w uchwale Rady Powiatu Biała Podlaska, to jednak większość radnych nie chciała ponownie rozpatrzyć sprawy. Nadal czterej radni opozycji czują się dyskryminowani przez koalicyjną większość.
Marek Pietrzela
05.04.2011 22:39
Na przedwczorajszej sesji Marek Uściński zaprosił wszystkich radnych na sadzenie \"dębów katyńskich”
Tuż po rozpoczęciu kadencji, panująca w powiecie bialskim koalicja PSL-SLD-PO zablokowała czterem radnym PiS wejście w skład więcej niż jednej komisji i wybranie na przewodniczących lub zastępców.
Marek Uściński (szef klubu radnych PiS) ubolewał, że choć jego ugrupowanie zdobyło jedną czwartą mandatów, to zostało zepchnięte przez koalicję na margines samorządu. Porównywał, że w przygranicznym powiecie bialskim opozycja jest niszczona jak na Białorusi. Większość radnych klubu PiS wystąpiła zatem do wojewody w sprawie unieważnienia czterech uchwał w sprawie powoływania komisji oraz ustalania wynagrodzenia starosty. Zarzuciła, że uchwały zostały podjęte z rażącym naruszeniem prawa.
Przemysław Litwiniuk (PSL), przewodniczący rady, jednoznacznie ocenił jednak, że skarga radnych PiS do wojewody to polityczne pieniactwo i awanturnictwo, a pismo określił jako bełkot.
Lubelski Urząd Wojewódzki stwierdził wszakże, że doszło do istotnego naruszenia prawa. - Nasi prawnicy uznali, że radni PiS zostali wyeliminowani poprzez wykreślenie ich przez przewodniczącego z listy kandydatów. Tymczasem tylko Rada Powiatu jest władna uczynić to podczas głosowania - wyjaśnia Cezary Widomski, zastępca dyrektora Wydziału Nadzoru i Kontroli Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego. LUW skierował pismo do Białej Podlaskiej o ponowne rozpatrzenie sprawy.
W poniedziałek po południu radni koalicji, podczas kolejnej sesji Rady Powiatu, nawet nie dopuścili do włączenia tej sprawy do porządku obrad. Radni Daniel Dragan (PO) i Mariusz Filipiuk (PSL) wnioskowali o odrzucenie wniosku o ponowne rozpatrzenie uchwał. Poparła ich większość, 15 radnych.
Przewodniczący nie omieszkał przy tym skrytykować urzędników z nadzoru. – Nie zgadzam się z określeniem \"rażące naruszenie prawa”. Pismo przygotowane przez starszego inspektora delegatury LUW budzi moje poważne wątpliwości. Już raz wygraliśmy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, kiedy LUW próbował nam zakwestionować statut. Teraz jest też dobra okazja, aby \"przećwiczyć” temat komisji w sądzie administracyjnym – mówi Przemysław Litwiniuk.
Cezary Widomski jednak podkreśla, że pismo podpisane przez kierownika bialskiej delegatury było konsultowane z lubelskimi prawnikami.
– Mamy możliwość złożenia skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego – zapowiada.
Ryszard Boś, radny PiS, zauważa, że nadal czuje się dyskryminowany.
– Nie pozwolono mi zapisać się do Komisji Budżetu oraz do Komisji Spraw Społecznych. Jeszcze nigdy samorząd nie był tak upolityczniony – mówi.
Jego klubowy kolega Jerzy Panasiuk, przyznaje, że bulwersuje go uchylanie się większości rady przed naprawianiem błędu.
Komentarze