W przerwie zimowej kilka czwartoligowych klubów borykało się z różnymi kłopotami. Jedne z najpoważniejszych dotknęły Orlęta Łuków. Klub miał spore zaległości wobec piłkarzy, którzy w ramach protestu zawiesili treningi.
Michał Beczek
08.04.2011 15:25
Orlęta Łuków w rundzie wiosennej spisują się bez zarzutu (JACEK ŚWIERCZYŃSKI)
Przerwa trwała tydzień, ale w końcu strony doszły do porozumienia. I kiedy wydawało się, że w Łukowie wszystko już zostało poukładane, tuż przed inauguracją siedmiu piłkarzy zrezygnowało z reprezentowania żółto-czerwonych barw.
Ostatecznie czterech z nich wróciło do klubu, ale strata trzech podstawowych graczy była dużym osłabieniem.
Robert Różański musiał radzić sobie bez Piotra Ozygały, Pawła Gruli oraz Macieja Wryka. W tej sytuacji można było spodziewać się, że po stracie trzech ważnych piłkarzy łukowianie wiosną będą cieniem zespołu z jesieni. Tymczasem Orlęta zaczęły z wysokiego pułapu.
W pierwszym spotkaniu rozgromiły Dwernickiego Stoczek Łukowski 6:0, a w kolejnym 2:0 pokonały Roztocze Szczebrzeszyn. Nie były to zwycięstwa przypadkowe, bo zespół zaprezentował dojrzały, poukładany taktycznie futbol.
I choć spotkania z najgroźniejszymi przeciwnikami dopiero przed nimi, to można zaryzykować stwierdzenie, że "żółto-czerwoni” powalczą o awans do wyższej klasy rozgrywkowej.
W najbliższej kolejce Orlęta zmierzą się z Lewartem Lubartów, który po zmianie szkoleniowca wyraźnie odżył.
– To będzie dla nas bardzo ważne spotkanie. Jeżeli zdobędziemy trzy punkty, zyskamy sporo pewności siebie – twierdzi Włodzimierz Lisiewicz, golkiper "żółto-czerwonych.
To ważne tym bardziej, że w następnej kolejce zmierzymy się z Orlętami Radzyń Podlaski. Komplet zwycięstw na początku rundy pozwoliłby nam podejść do spotkania z liderem na większym luzie – dodaje bramkarz.
Powoli ugruntowuje się także sytuacja organizacyjna klubu z Łukowa. – Dostajemy pieniądze na czas, nie ma żadnych poślizgów. Zarząd obiecał nam także uregulowanie należności za poprzedni rok.
Wierzymy, że prędzej czy później otrzymamy kasę, bo w tej chwili po problemach finansowych nie ma już śladu. Szkoda tylko chłopaków, którzy nie zgodzili się na warunki postawione przez klub.
Z nimi, a szczególnie z Piotrkiem Ozygałą, który moim zdaniem był jednym z najlepszych defensorów na tym poziomie rozgrywek, bylibyśmy znacznie mocniejsi – kończy Lisiewicz.
Komentarze