Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Wieniawa - Janowianka 0:0, Roztocze - Orlęta R. 1:2

Piłkarze Wieniawy Lublin nie zdołali podtrzymać zwycięskiej serii. Po pokonaniu 2:1 Sparty Rejowiec Fabryczny, tym razem zaledwie zremisowali z Janowianką Janów Lubelski 0:0.
Wieniawa - Janowianka 0:0, Roztocze - Orlęta R. 1:2
Fragment sobotniego spotkania. Łukasz Piecyk (z prawej) zmarnował najlepsze sytuacje dla Janowianki
Spotkanie zespołów prowadzonych przez Marka Sadowskiego i Andrzeja Wachowicza nie było porywającym widowiskiem. Obie drużyny koncentrowały się przede wszystkim na defensywie, przez co stworzyły mało dogodnych sytuacji do strzelenia goli. Dwie najlepsze dla gości zmarnował Łukasz Piecyk. Napastnik Janowianki dwa razy znalazł się sam na sam z Andrzejem Zdunkiem. W 32 min nie trafił w bramkę, a w 76 min zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i golkiper Wieniawy wygarnął mu piłkę spod nóg. Gospodarze nie byli wcale lepsi. Bo choć przeprowadzili kilka niezłych akcji, to ani razu na poważnie nie zagrozili bramce strzeżonej przez Artura Kielarskiego. Za każdym razem brakowało ostatniego podania. Piłkarze Wieniawy zagrywali niedokładnie albo w ostatniej chwili piłkę wybijali zawodnicy gości. – Wiedzieliśmy co gra Wieniawa, czego można się po niej spodziewać. Jechaliśmy do Lublina powalczyć o trzy punkty. Mimo tego, przed meczem bylibyśmy zadowoleni z remisu. Teraz czujemy jednak lekki niedosyt. Stworzyliśmy sobie kilka niezłych okazji, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Najbardziej szkoda "setek” Łukasza Piecyka. Gdyby trafił choć jedną, to na pewno byśmy wygrali – powiedział po meczu Andrzej Wachowicz, trener Janowianki. Umiarkowanie zadowolony mógł być szkoleniowiec gospodarzy Marek Sadowski. Co prawda jego zespół stracił dwa punkty, ale sam "Sadek” jako trener Wieniawy jeszcze nie przegrał. Dobrej serii nie będzie jednak łatwo podtrzymać. Za tydzień lublinianie zagrają na wyjeździe z czwartym zespołem ligi, Huczwą Tyszowce. Wieniawa Lublin – Janowianka Janów Lubelski 0:0 Wieniawa: Zdunek – Borowiński, Kusyk, Boniaszczuk, Popajewski (81 Fularski), Wójcik, Bielak, Baran (74 Sadowski), Ścibior, Mazurek, Urban (62 Majewski). Janowianka: Kielarski – Sobótka, Duda, Mierzwa, P. Sadowski (89 Wachowicz), Mateusz Szczecki (72 Jakiemczuk), Chmiel, T. Sadowski, Michał Szczecki (90 Wojtan), Gąbka, Piecyk. Żółta kartka: Mierzwa (J). Sędziował: Marek Mirosław. Widzów: 100. Lider poprawił nieco swój wizerunek po środowej porażce ze Stalą Kraśnik. O całkowitej rehabilitacji powiedzieć jeszcze jednak nie można, bo podopieczni Rafała Wójcika, choć wygrali na wyjeździe z Roztoczem 2:1, to zaprezentowali się bardzo przeciętnie. Z całą pewnością, radzynianom nie można odmówić woli walki ani determinacji. Od zespołu, którego trener na każdym kroku powtarza, że na tym poziomie rozgrywkowym nie ma przeciwnika, należy wymagać jednak nieco więcej. W sobotę Orlęta nie zachwyciły. Choć na samym początku wydawało się, że zdominują gospodarzy, tak się nie stało. Goście objęli prowadzenie w 8 min po kontrze, którą precyzyjnym strzałem z 10 m wykończył Łukasz Kępa. W ciągu kilkunastu minut mieli jeszcze kilka dobrych okazji, ale nie potrafili znaleźć sposobu na pokonanie nieźle dysponowanego Patryka Dobromilskiego. Niespełna pół godziny później, Roztocze doprowadziło do wyrównania. Po dośrodkowaniu z lewej strony, Tomasz Albingier zgrał piłką głową do ustawionego tuż przed polem karnym Tomasza Tomasika, a ten płaskim strzałem tuż przy słupku nie dał szans Krzysztofowi Stężale. Od tej pory widowisko stało na wysokim poziomie. Głównie za sprawą gospodarzy, którzy nie przestraszyli się lidera, ale nawiązali z nim równorzędną walkę. Stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji i przy odrobinie szczęścia mogli pokusić się o przynajmniej jeden punkt. Skuteczność jednak ich zawiodła, a niewykorzystane sytuacje zemściły się w 72 min. Po uderzeniu Łukasza Kępy, Patryk Dobromilski odbił piłkę przed siebie, dopadł do niej najskuteczniejszy strzelec Orląt Paweł Pliszka i bez problemu skierował piłkę do siatki. – Skrzywdził nas sędzia. Rzadko wypowiadam się na temat pracy arbitrów, ale to co zrobił pan Rogowski, woła o pomstę do nieba. Nawet goście zgadzali się, że zostaliśmy oszukani. Przy staniee 1:1 należał nam się rzut karny po faulu na Tomku Dudzie, a druga bramka dla Orląt padła ze spalonego. Czujemy niedosyt, bo zasłużyli przynajmniej na remis – przyznał Marek Pogódź, szkoleniowiec Roztocza. Roztocze Szczebrzeszyn – Orlęta Radzyń Podlaski 1:2 (1:1) Bramki: Tomasik (31) – Ł. Kępa (8), Pliszka (72). Roztocze: P. Dobromilski – Wachowicz, Paweł Lipiec, Antoszek, D. Dobromilski, Bielec, Duda (73 Lalik), Tomasik, Rozwadowski, Piotr Lipiec, Albingier. Orlęta R: Stężała – Sawczuk, Nowik, Kuśmirek, Koczkodaj, Leszkiewicz, Borysiuk, Pliszka, Ł. Kępa (83 Ptaszyński), Wej (59 K. Kępa), Czarnecki (46 Puła). Żółte kartki: Duda, Rozwadowski, Piotr Lipiec, P. Dobromilski (R) – Pliszka (O). Sędziował: Michał Rogowski. Widzów: 300.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama