W Białej Podlaskiej najczęściej dochodzi do wypadków na ulicach Sidorskiej, Warszawskiej, Zamkowej, Janowskiej i Narutowicza. Policja opublikowała właśnie statystyki za ubiegły rok.
Marek Pietrzela
10.04.2011 18:08
Z analiz bialskiej policji wynika, że najbardziej niebezpieczną ulicą jest Sidorska. W ubiegłym roku drogówka zarejestrowała tam 67 zdarzeń drogowych, w tym sześć wypadków. O połowę mniej kolizji zdarza się przy ulicach Warszawskiej, Zamkowej, Janowskiej, Narutowicza i al. Tysiąclecia
– Ul. Sidorska to najdłuższa ulica w mieście. Znajduje się tu kilka marketów, wiele mniejszych sklepów i firm. Obok są osiedla mieszkaniowe i szkoła wyższa. A duże natężenie ruchu niesie ze sobą zagrożenia – mówi Jarosław Janicki, oficer prasowy bialskiej policji.
Dla pieszych najbardziej niebezpieczne okazały się ulice Sidorska, Narutowicza i Janowska. Na każdej z nich w ubiegłym roku doszło do kilku wypadków, najczęściej na oznakowanych przejściach. Zwykle z winy kierowców.
– Kierowcy często jeżdżą na pamięć. Niejednokrotnie są nieuprzejmi. Nie chcą przepuszczać innych – mówi Artur Żukowski, komendant bialskiej Straży Miejskiej.
Paweł Konarski, mieszkaniec Białej Podlaskiej, najbardziej obawia się al. Jana Pawła II. – Tam na prostym odcinku kierowcy rozwijają dużą prędkość. Raz samochód zajechał mi drogę tak gwałtownie, że musiałem zeskoczyć ze skutera. Przydałby się tam patrol policji – mówi Konarski.
Gwałtownie rośnie liczba wypadków na niewielkiej ulicy Wyszyńskiego. W 2010 r. zanotowano tam 13 zdarzeń drogowych, a w tym roku już sześć.
– Najgorzej jest na skrzyżowaniach Wyszyńskiego z Kąpielową i Wesołą, mimo że stoją tam znaki \"Stop”. Poinformowaliśmy już Urząd Miasta o potrzebie zainstalowania na ul. Wyszyńskiego sygnalizacji świetlnej – dodaje Janicki.
Jarosław Kostecki, naczelnik Wydziału Dróg i Transportu Urzędu Miasta, twierdzi jednak, że nie wpłynęło formalne zawiadomienie w sprawie ul. Wyszyńskiego.
– Tam światła nie są potrzebne. Znak \"Stop” jest widoczny. Po co wydawać kilkaset tysięcy złotych na sygnalizację, skoro nie ma tam dużego ruchu – twierdzi Kostecki.
W 2010 roku na drogach miasta i powiatu zginęło 14 osób. To o połowę mniej niż rok wcześniej (30 ofiar śmiertelnych w 2009 r.).
Komentarze