Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Biała Podlaska: Rodzice boją się, że karuzela się wywróci

Konstrukcja zjeżdżalni w czeskim wesołym miasteczku, które przyjechało do Białej Podlaskiej, stoi na prowizorycznych podporach – twierdzi jedna z matek. Sprawą zajął się już inspektor nadzoru budowlanego.
We wtorek jedna z matek zawiadomiła policję, że obawia się o bezpieczeństwo dzieci bawiących się w wesołym miasteczku. Lunapark rozłożył się na placu obok skrzyżowania ulicy Sidorskiej z al. Tysiąclecia. Kobieta miała zastrzeżenia do ustawienia części urządzeń na płytkach, bloczkach i stemplach. – Nasz patrol ustalił, kto odpowiada za ten teren i przekazaliśmy sprawę Straży Miejskiej – mówi Jarosław Janicki, oficer prasowy bialskiej policji. – Zjeżdżalnia rzeczywiście została zabezpieczona nieprofesjonalnie. Umocowania wyglądały na niestabilne – przyznaje Artur Żukowski, komendant bialskiej Straży Miejskiej. – Gdyby konstrukcja się chwiała, wtedy mielibyśmy podstawy by zakazać eksploatacji sprzętu. Zjeżdżalnia jednak stoi stabilnie – dodaje. Strażnicy przekazali sprawę miejskiemu inspektorowi nadzoru budowlanego. – Poprosiliśmy o sprawdzenie urządzeń. Inspektor potrzebował pisemnego zgłoszenia, więc niezwłocznie mu je dostarczyliśmy – dodaje Żukowski. Jerzy Wójcik, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Białej Podlaskiej, przyznaje, że sprawa nie jest łatwa. – Na pierwszy rzut oka, zjeżdżalnia nie jest dobrze ustawiona. Muszę jednak zapoznać się z instrukcją eksploatacji urządzeń i dopiero wtedy będę mógł dokładnie ocenić sytuację – podkreśla Wójcik. Inspektor obawia się też, że właściciele wesołego miasteczka mogą mieć dokumenty tylko w języku czeskim. Dziś nie ma obowiązku, by przyjezdne wesołe miasteczka zgłaszały swoją obecność do Urzędu Miasta. Są traktowane jak inne firmy prowadzące działalność gospodarczą. – Niestety, takie jest teraz prawo – komentuje inspektor. Renata Szwed, dyrektor gabinetu prezydenta Białej Podlaskiej, przyznaje że tylko wtedy gdyby wesołe miasteczko stanęło na gruncie miejskim, miasto miałoby powód do sprawdzenia firmy. – Mam nadzieję, że inspektor zbada sprawę – dodaje Szwed. Właściciela czeskiej firmy nie zastaliśmy. Jego córka Anna (nie chciała podać nazwiska) twierdzi, że wszystko w wesołym miasteczku działa jak należy. –Wszystkie karuzele są ustawione normalnie. Zjeżdżalnia też dobrze działa. Codziennie rano wszystko sprawdzamy. Mamy też odpowiednie zezwolenia. Nie trzeba się bać – zapewnia. Jej brat Rafał dodaje, że maksymalna prędkość osiągana przez wagoniki to 20 km/godz.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama