Zgodnie z przewidywaniami, spotkanie Orionu Niedrzwica Duża z Unią Bełżyce nie zachwyciło. Znacznie ciekawiej było za to na trybunach.
Michał Beczek
17.04.2011 21:30
Fragment sobotniego spotkania. O piłkę walczą Mirosław Cioch z Unii (w żółtej koszulce) i Robert Cie
– Zachowanie przyjezdnych fanów było karygodne. To nie ludzie, to bydlęta – mówi Sławomir Kozłowski, trener Orionu.
– Co chwila z ich ust można było usłyszeć obelgi, epitety. A przecież tyle się apeluje o spokój, kulturalne zachowanie na trybunach. Do takiego chamstwa nic jednak nie dociera. Jestem pewien, że gdyby nie obecność policji, doszłoby do regularnych starć. Moim zdaniem arbiter powinien przerwać spotkanie – dodaje Kozłowski.
– Bez przesady. Nic takiego się nie stało. Kibice się nie bili, a to chyba najważniejsze – tonuje atmosferę kierownik Unii Krzysztof Łopoka.
Znacznie spokojniej było na boisku. Piłkarze obu zespołów nie unikali walki, ale na stworzenie stuprocentowych sytuacji zabrakło im chyba sił. Najlepszą okazję dla Unii zmarnował w 35 min Piotr Gałkowski, który po składnej akcji całego zespołu uderzył zbyt lekko i Kamil Kozłowski złapał piłkę.
– Cały czas czynimy postępy. W sobotę zagraliśmy naprawdę niezły mecz, najlepszy na wiosnę. Udało się nawet zagrozić bramce gości i gdyby sędzia nie przestraszył się fanów Unii, zdobylibyśmy pewnie gola.
Marek Bednarz wychodził sam na sam z Marcinem Burkiem, kiedy został ścięty jak choinka na Boże Narodzenie. To powinna być czerwona kartka, a arbiter nie pokazał nawet żółtej – denerwuje się trener Kozłowski.
Orion Niedrzwica Duża – BKS Unia Bełżyce 0:0
Orion: Kozłowski – Szłapa, Feliński, Skiba, Witek, Bednarz, Oleszek, Żarnowski (70 Waryszak), Charmas, Obydź, Cielma.
Unia: Burek – Iwaniak, Jarzynka, Jezierski, Winiarski, Cioch, Sidor, Wawer (60 Wołowski), Gałkowski, Bielak, Samolej (80 Gołociński).
Żółte kartki: Feliński (O) – Gałkowski, Samolej, Cioch (U). Sędziował: Hubert Ripper. Widzów: 200.
Piłkarze Roztocza Szczebrzeszyn wygrali drugie spotkanie w rundzie wiosennej. Po zwycięstwie 2:1 z Lewartem Lubartów, tym razem pokonali 2:0 Włodawiankę Włodawa.
Trzy punkty były dla gospodarzy bardzo ważne, bo gdyby przegrali po raz trzeci z rzędu, ich sytuacja w tabeli mocno by się skomplikowała. Po zwycięstwie "czerwono-zieloni” nadal zajmują czternastą pozycję, ale strata do jedenastej Wieniawy zmniejszyła się do dwóch "oczek”.
Wynik spotkania w 9 min otworzył Tomasz Albingier. Napastnik Roztocza wykorzystał dośrodkowanie Damiana Bielca z prawej strony i strzałem po długim rogu pokonał Marcina Wereszczyńskiego. Później przewagę mieli goście. Stworzyli sobie nawet kilka groźnych sytuacji, ale nie potrafili ich wykorzystać. I to zemściło się na nich w 89 min, kiedy Jakub Rozwadowski pewnym strzałem wykończył kontrę Roztocza.
– Brakuje mi napastników. Po odejściu Michała Budzyńskiego i Piotrka Rembiesy nie ma kto strzelać goli – martwi się Marek Drob, trener Włodawianki.
W pierwszej połowie poważnej kontuzji doznał zawodnik gospodarzy, Grzegorz Antoszek.
– Wypadł mu obojczyk. Paskudnie to wyglądało, ale teraz ręka jest już nastawiona. Niestety, wszystko wskazuje na to, że sezon dla Grześka już się zakończył. Czeka go przynajmniej dwa miesiące pauzy – informuje Marek Pogódź, szkoleniowiec Roztocza.
Roztocze Szczebrzeszyn – Włodawianka Włodawa 2:0 (1:0)
Bramki: Albingier (9), Rozwadowski (89).
Roztocze: P. Dobromilski – D. Dobromilski, Paweł Lipiec, Tomasik, Wachowicz, Antoszek (40 Duda), Lalik (79 Lipski), D. Bielec, Rozwadowski, Piotr Lipiec (60 Grela), Albingier.
Włodawianka: Wereszczyński – Zdolski, Więcaszek, Mossurec, Roczon, Musz (60 Kuczyński), Smolik, Gołąb (62 Kruk), Nielipiuk, Borys (70 Bornus), Chaciówka.
Żółte kartki: Lalik, Albingier (R) – Borys, Nielipiuk, Więcaszek (W).
Czerwona kartka: Więcaszek (W) w 80 min za drugą żółtą kartkę. Sędziował: Sławomir Olucha. Widzów: 150.
Przed meczem ten remis wziąłbym w ciemno. Tym bardziej, że w dwóch ostatnich spotkaniach zanotowaliśmy porażki – mówi Zbigniew Wójcik, szkoleniowiec Sparty Rejowiec Fabryczny.
– Po końcowym gwizdku jestem zadowolony, ale gdzieś we mnie jest takie dziwne uczucie. Nie wiem, jak je nazwać, bo niedosyt to za duże słowo. Prowadziliśmy już 1:0 i 2:1, a jednak daliśmy wyrwać sobie zwycięstwo. Szkoda – dodaje trener.
Sparta stosunkowo szybko, bo już w 15 min zdobyła pierwszą bramkę. Po dośrodkowaniu Rafała Szostaka, Piotr Kucharski wygrał pojedynek główkowy i piłka trafiła pod nogi Jacka Ziarkowskiego, a ten z najbliższej odległości skierował ją do bramki.
Piętnaście minut później popularny „Ziaro” miał okazję do podwyższenia rezultatu, ale przegrał pojedynek oko w oko z Marcinem Mańką. W 36 min goście wyrównali. Daniel Szewc przechwycił piłkę po błędzie jednego z piłkarzy gospodarzy, dośrodkował w pole karne, a Rafał Szczawiński ładnym strzałem z zewnętrzną częścią stopy pokonał Krzysztofa Mazura.
W 80 min Ziarkowski po raz drugi wyprowadził gospodarzy na prowadzenie, wykorzystując dokładną centrę Patryka Pawelca.
– „Ziaro” jest katem Stali. Strzelił nam już siódmą bramkę w czterech ostatnich spotkaniach. Ma na nas patent – stwierdził Jacek Nowoświatłowski, kierownik zespołu z Kraśnika.
Gospodarze nie cieszyli się długo, bo trzysta osiemdziesiąt sekund później, po raz drugi Mazura pokonał Szczawiński. W ciągu trzech ostatnich minut goście mieli jeszcze trzy znakomite okazje do strzelenia gola, ale nie zdołali wykorzystać żadnej z nich.
Sparta Rejowiec Fabryczny – Stal Kraśnik 2:2 (1:1)
Bramki: Ziarkowski (15, 80) – Szczawiński (36, 83).
Sparta: Mazur – Kister, Kucharski, Machnikowski, Sandomirski, Szostak (80 M. Adamiec), T. Adamiec, Bodys (74 Psześniak), Rutkowski (69 Pawelec), Ł. Kiejda (61 K. Kiejda), Ziarkowski.
Stal: Mańka – Prasnal, Pietroń, Sawczuk (46 Bubiłek), Wojtysiak, Nowak, Ręba (46 Dydo), Putkaradze (85 Leziak), Dziedzic, Szczawiński, Szewc.
Żółte kartki: Kister, Machnikowski, Kucharski (R) – Nowak, Putkaradze (K). Sędziował: Piotr Kozłowski. Widzów: 200.
Komentarze