Inauguracja żużlowego sezonu w Lublinie za nami. Po pierwszym, wygranym meczu z Kaskadem Równe 47:43, Koziołki zajmują trzecie miejsce w tabeli.
(mawi)
18.04.2011 15:17
Paweł Miesiąc wreszcie będzie mógł pojechać dla KMŻ (stal.rzeszow.pl)
Wszyscy podkreślają jednak, że niedzielne spotkanie dostarczyło widzom sporo emocji. I już teraz można pokusić się o wniosek, że II liga będzie w tym sezonie bardzo wyrównana.
– Ten pierwszy mecz był wymarzony dla kibiców, bo trzymał w napięciu do końca, ale dla nas już trochę gorzej, bo kosztował nas trochę nerwów – mówi Mariusz Puszakowski, który objechał rywali w powtórce bardzo ważnego, czternastego biegu.
– Cieszy mnie to, że wygraliśmy. Każda drużyna w II lidze będzie silna. Na papierze to my wyglądamy bardzo dobrze, ale jest KSM, który nas blokuje do wystawienia optymalnego składu. Dlatego trzeba się spodziewać, że wszystkie mecze będą takie, jak ten. Musimy być cały czas skoncentrowani i walczyć do końca – dodaje.
Kaskad pokazał, że nie będzie chłopcem do bicia.
– Mało brakowało, a byłaby niespodzianka – uśmiecha się Tomasz Rempała, który przez dwa lata jeździł w Lublinie, a teraz przeniósł się właśnie do Równego. Rzeczywiście, do niespodzianki zabrakło gościom niewiele, a kto wie, czy nie sprawiliby jej, gdyby w ich składzie pojechali Piotr Świst i Aleksander Borodaj, kontuzjowani dzień wcześniej w spotkaniu z Wandą.
Już w poniedziałek lublinianie zmierzą się na wyjeździe właśnie z Wandą Kraków. Wiadomo już, że w składzie zespołu zabraknie Tomasza Piszcza. Zawodnik zdobył tylko punkt w starciu z Ukraińcami, choć pojechał jedynie w dwóch biegach, bo w następnych wyścigach trener Rafał Wilk szybko zastąpił go Pontusem Aspgrenem.
W Krakowie miejsce Piszcza zajmie Paweł Miesiąc, który z kolei musiał odcierpieć w pierwszym spotkaniu karę nałożoną na niego przez GKSŻ za bójkę z Lee Richardsonem. Miesiąc dobrze prezentował się w sparingach, więc jest nadzieja, że pomoże KMŻ pokonać Wandę.
Komentarze