Z tak niskim poziomem obsługi klienta już dawno się nie spotkałem. Nikt nigdy tak bardzo mnie nie upokorzył! - irytuje się pan Adam i opisuje nieprzyjemne zdarzenie w delikatesach Alma w Lublinie. Sieć przyznaje się do pomyłki i przeprasza.
Marta Ćwik-Hetman
02.01.2014 18:05
31 grudnia pan Adam robił zakupy w Almie w Galerii Olimp.
- Po odejściu od kasy żona zwróciła uwagę, że na paragonie znajdowała się pozycja, której nie mieliśmy w torbie, czyli 0,5 kg sera Quadrello o wartości 45,82 zł. Podeszliśmy do punktu obsługi klienta, aby zwrócić uwagę na nieprawidłowość - opowiada pan Adam w e-mailu do naszej redakcji.
- Po kilkunastu minutach podeszła do nas chyba kierowniczka działu kas i oświadczyła, że „po przejrzeniu zapisów z monitoringu widać jak kupujemy ser i nie wie co z nim później zrobiliśmy”. W ten sposób dała mi do zrozumienia, że próbuję wyłudzić pieniądze.
Zadzwoniłem na policję zgłaszając fakt popełnienia przestępstwa na moją szkodę - dodaje.
Jednocześnie klient delikatesów sam zaczął dociekać, skąd ten błąd na paragonie. Zagadkę udało się rozwiązać. - Na porcji chleba na wagę naklejona była etykieta z sera Quadrello - opowiada pan. - Ponownie zadzwoniłem na policję i opisałem to, co wraz z żoną udało mi się ustalić. Odwołałem patrol.
- Jedna osoba źle ometkowała towar, druga źle zeskanowała go przy kasie, trzecia źle sprawdziła w punkcie obsługi klienta, czwarta i piąta wreszcie wyjaśniając sprawę niesłusznie oskarżyły klientów o chęć wyłudzenia pieniędzy. Po przedstawieniu faktów usłyszałem, że w ramach rekompensaty mogę otrzymać zwrot pieniędzy i mieć możliwość zakupienia towaru po właściwej cenie. Towar zwróciłem, ale po zakup kolejnego już nie wróciłem. I nie wrócę - zapowiada pan Adam.
- Przepraszamy za dyskomfort, jaki spotkał klienta i jego żonę - mówi Aleksandra Budzińska, PR Manager Alma Market SA. - W delikatesach Alma klient nie powinien spotkać się z taką sytuacją.
Sieć przyznaje, że to pracownik lubelskiego sklepu popełnił błąd i kod przypisany serowi nakleił na chleb. Rzeczniczka tłumaczy, że wszystko to miało miejsce w sylwestra, gdy ruch w sklepie był natężony, a pracownicy sklepu nie działali w złej wierze. Dlaczego jednak minęło tyle czasu zanim pan Adam odzyskał pieniądze?
- Zaistniała sytuacja jest zupełnie niezgodna ze standardami obowiązującymi w naszej sieci. Przyczyną był błąd pracownika i nieodpowiednie zastosowanie się do procedur - tłumaczy Aleksandra Budzińska. - Przy okazji kolejnych szkoleń zwrócimy jeszcze większą uwagę na przestrzeganie procedur przez pracowników, a także na właściwy sposób rozwiązywania problemów zgłaszanych przez klientów.
Cały list Czytelnika można przeczytać na naszej stronie internetowej.
Komentarze