Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Działacze Lubelskiego Węgla KMŻ w czwartek przeprowadzą rozmowy z zawodnikami

Nie milkną echa poniedziałkowej porażki w Krakowie zawodników Lubelskiego Węgla KMŻ. Główny faworyt do awansu przegrał w fatalnym stylu ze Speedway Wandą Kraków 36:54.
Po kiepskim początku sezonu działacze nie czekali na kolejne porażki i na wtorkowym spotkaniu zarządu dyskutowali o tym co zrobić, żeby poprawić sytuację zespołu. – Na razie ustaliliśmy, że po czwartkowym treningu zaprosimy wszystkich zawodników na indywidualne rozmowy. Poznamy zdanie poszczególnych żużlowców, a także trenera. I od tego, co od nich usłyszymy, uzależniamy kolejne ruchy. Czy w grę wchodzą kary finansowe? Ciężko w tej chwili powiedzieć, mądrzejsi będziemy w czwartek. Nikt nie spodziewał się takiego początku sezonu. Na razie wygląda na to, że zespół nie jest przygotowany do walki. Sporo szczęścia mieliśmy już w pierwszym meczu z Kaskadem Równe, ale udało się ostatecznie wygrać. W Krakowie było już zdecydowanie gorzej – mówi prezes "Koziołków” Dariusz Sprawka. Kibice mieli uzasadnione pretensje do większości zawodników, bo oprócz Pawła Miesiąca i Tyrona Proctora pozostali żużlowcy spisali się bardzo słabo. Oberwało się również trenerowi Rafałowi Wilkowi, który popełnił błąd przy ustalaniu składu. Gospodarze skorzystali z zastępstwa zawodnika za kontuzjowanego Patryka Pawlaszczyka. Lublinianie powinni zrobić to samo w przypadku Simona Steada, ale tłumaczyli, że regulamin im na to nie pozwala, co było fatalną pomyłką. W efekcie zamiast Anglika w Krakowie pojawił się Pontus Aspgren i nie zdobył ani jednego "oczka”. – Trener się pomylił, ale patrząc na to, co działo się na torze i tak zastosowanie zastępstwa zawodnika za wiele by nam nie dało. Może i zdobylibyśmy kilka punktów więcej, ale na zwycięstwo nie było szans. Czy szkoleniowiec poniesie jakieś konsekwencje? Podobnie jak w przypadku zawodników, wszystko powinno wyjaśnić się w czwartek – dodaje prezes Sprawka. Niespodziewanie słaby początek rozgrywek spowodował, że działacze "Koziołków” zaczęli rozglądać się za zawodnikami, którzy mogliby wzmocnić drużynę z Lublina. – Myślimy o kolejnych transferach i kontaktowaliśmy się już z wieloma żużlowcami. Jednak pozyskanie kogoś w tym momencie nie będzie łatwym zadaniem. Trzeba się też zastanowić, kto tak naprawdę byłby nam w stanie pomóc. Nie stać nas, żeby ściągnąć jakieś kogoś z głośnym nazwiskiem, zawodnika, który bez problemów dawałby nam po kilkanaście punktów. Duże pieniądze zainwestowała chociażby Polonia Piła w braci Piotra i Przemysława Pawlickich. No i można mieć wątpliwości, czy ta inwestycja im się zwróci – kończy Sprawka.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama