Nie milkną echa poniedziałkowej porażki w Krakowie zawodników Lubelskiego Węgla KMŻ. Główny faworyt do awansu przegrał w fatalnym stylu ze Speedway Wandą Kraków 36:54.
26.04.2011 17:41
Po kiepskim początku sezonu działacze nie czekali na kolejne porażki i na wtorkowym spotkaniu zarządu dyskutowali o tym co zrobić, żeby poprawić sytuację zespołu.
– Na razie ustaliliśmy, że po czwartkowym treningu zaprosimy wszystkich zawodników na indywidualne rozmowy. Poznamy zdanie poszczególnych żużlowców, a także trenera. I od tego, co od nich usłyszymy, uzależniamy kolejne ruchy. Czy w grę wchodzą kary finansowe?
Ciężko w tej chwili powiedzieć, mądrzejsi będziemy w czwartek. Nikt nie spodziewał się takiego początku sezonu. Na razie wygląda na to, że zespół nie jest przygotowany do walki. Sporo szczęścia mieliśmy już w pierwszym meczu z Kaskadem Równe, ale udało się ostatecznie wygrać. W Krakowie było już zdecydowanie gorzej – mówi prezes "Koziołków” Dariusz Sprawka.
Kibice mieli uzasadnione pretensje do większości zawodników, bo oprócz Pawła Miesiąca i Tyrona Proctora pozostali żużlowcy spisali się bardzo słabo. Oberwało się również trenerowi Rafałowi Wilkowi, który popełnił błąd przy ustalaniu składu.
Gospodarze skorzystali z zastępstwa zawodnika za kontuzjowanego Patryka Pawlaszczyka. Lublinianie powinni zrobić to samo w przypadku Simona Steada, ale tłumaczyli, że regulamin im na to nie pozwala, co było fatalną pomyłką.
W efekcie zamiast Anglika w Krakowie pojawił się Pontus Aspgren i nie zdobył ani jednego "oczka”.
– Trener się pomylił, ale patrząc na to, co działo się na torze i tak zastosowanie zastępstwa zawodnika za wiele by nam nie dało. Może i zdobylibyśmy kilka punktów więcej, ale na zwycięstwo nie było szans.
Czy szkoleniowiec poniesie jakieś konsekwencje? Podobnie jak w przypadku zawodników, wszystko powinno wyjaśnić się w czwartek – dodaje prezes Sprawka.
Niespodziewanie słaby początek rozgrywek spowodował, że działacze "Koziołków” zaczęli rozglądać się za zawodnikami, którzy mogliby wzmocnić drużynę z Lublina. – Myślimy o kolejnych transferach i kontaktowaliśmy się już z wieloma żużlowcami.
Jednak pozyskanie kogoś w tym momencie nie będzie łatwym zadaniem. Trzeba się też zastanowić, kto tak naprawdę byłby nam w stanie pomóc. Nie stać nas, żeby ściągnąć jakieś kogoś z głośnym nazwiskiem, zawodnika, który bez problemów dawałby nam po kilkanaście punktów.
Duże pieniądze zainwestowała chociażby Polonia Piła w braci Piotra i Przemysława Pawlickich. No i można mieć wątpliwości, czy ta inwestycja im się zwróci – kończy Sprawka.
Komentarze