Już nie tylko Orlęta Radzyń Podlaski, ale również Stal Kraśnik powoli mogą szykować się do fetowania awansu do trzeciej ligi.
Michał Beczek
27.04.2011 14:08
Piłkarze Stali Kraśnik wygrali wiosną z Orlętami Radzyń Podlaski i Orlętami Łuków, ale z powodu kłop
Choć do końca sezonu pozostało jeszcze dziesięć kolejek, to podopieczni Anatolija Ławryszyna, dzięki wyjazdowemu zwycięstwu z Orlętami Łuków 2:1, mają już aż sześć punktów przewagi nad głównym rywalem.
– Pod względem sportowym faktycznie jest dobrze. Wygraliśmy dwa bardzo ważne mecze (z Orlętami Radzyń Podlaski i Orlętami Łuków – red.) i znaleźliśmy się w komfortowej sytuacji. Ale na mówienie, że jesteśmy już w trzeciej lidze jest jeszcze za wcześnie – twierdzi trener Ławryszyn.
Tym bardziej, że pod względem organizacyjnym dzieje się znacznie gorzej. Wracają problemy finansowe, które mieliśmy w przerwie zimowej. Niektórzy zawodnicy nie dostają wypłat już od trzech miesięcy – informuje szkoleniowiec.
Istnieje nawet ryzyko, że piłkarze Stali nie wyjdą na ligowy mecz z Orionem Niedrzwica Duża, który został zaplanowany na najbliższą sobotę. – Mamy już dość. Co tydzień działacze zapewniają, że dostaniemy pieniądze i ... na obietnicach się kończy – mówi Damian Pietroń, piłkarz "żółto-niebieskich”.
– Jeżeli w tym tygodniu na nasze konta nie trafią wreszcie należne nam środki, nie zagramy z Orionem. My swoje zrobiliśmy na boisku. Teraz pora, aby wykazał się zarząd – twierdzi wychowanek Stali.
– Będzie ciężko, bo jesteśmy uzależnieni od radnych. Dopóki nie dostaniemy dotacji, nie możemy nic zrobić – tłumaczy Artur Rydzewski, prezes zespołu z Kraśnika. – Pieniądze od miasta powinny od wtorku być już na naszym koncie, ale przez błąd jednego z członków zarządu, ten proces ciągle się wydłuża.
Okazało się, że wbrew temu, co twierdziła osoba odpowiedzialna za statut klubu, nie wszystko było w nim w porządku. Chodzi o kilka błahostek, które nie mają co prawda wielkiego znaczenia dla funkcjonowania Stali, ale są ważne ze względów formalnych. Musimy jak najszybciej poprawić te błędy i dopiero wtedy będziemy mogli otrzymać pieniądze z miasta.
A grunt zaczyna palić się nam pod nogami. Dotychczas otrzymywaliśmy się głównie ze środków przekazywanych nam przez sponsorów i transferu Pawła Zięby do GKS Bełchatów, ale prawie wszystko już wydaliśmy – kończy prezes Rydzewski.
WALKOWER DLA ROZTOCZA
Zgodnie z przewidywaniami, Lubelski Związek Piłki Nożnej zweryfikował wynik spotkania Roztocza Szczebrzeszyn z Dwernickim Stoczek Łukowski jako walkower dla gospodarzy.
– Mieliśmy trochę pecha, bo nałożyło się kilka problemów. Trzech chłopaków złapało kontuzje w rozgrywkach szkolnych, a kilku pozostałych rodzice zabrali na święta do domów. Dlatego zadzwoniliśmy do Szczebrzeszyna i poinformowaliśmy, że nie przyjedziemy na mecz – wyjaśnił Tomasz Barej, szkoleniowiec Dwernickiego.
Dzięki trzem punktom, Roztocze "przeskoczyło” Orion oraz Janowiankę Janów Lubelski i awansowało na dwunaste miejsce w ligowej tabeli. Dwernicki nadal pozostaje piętnasty i wyprzedza jedynie Huragan Międzyrzec Podlaski, który wycofał się z rozgrywek.
Komentarze