Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Dostał wyrok za \"donosiciela policji\"

Świadek oskarżenia nazwał mężczyznę odpowiadającego za brutalne pobicie \"donosicielem policji”. Sąd w Radzyniu Podlaskim uznał to za przestępstwo, bo takie określenie \"mogło poniżyć w opinii publicznej”.
Najpierw przed sądem stanął mieszkaniec podradzyńskiej miejscowości. W kwietniu 2008 roku zaatakował rowerzystę, z którym był skłócony. Gonił go samochodem, aż zajechał mu drogę. Wyskoczył z auta i uderzył rowerzystę w twarz. Zaatakowany wyciągnął telefon, żeby wezwać policję. Napastnik kopnął go w rękę i wytrącił aparat. Potem bił pięściami przez kilka minut. Na koniec wsiadł do auta i odjechał. Pobity miał poważne obrażenia oka. Trafił do kliniki okulistycznej w Lublinie. Zawiadomił policję. Śledztwo zakończyło się oskarżeniem napastnika o pobicie. Został skazany na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 1,5 tys. zł grzywny. Do końca szedł w zaparte, że z pobiciem nie ma nic wspólnego. Jednym ze świadków oskarżenia był Zbigniew Z. Zeznawał w Sądzie Rejonowym w Radzyniu Podlaskim. Stwierdził, że oskarżony to \"donosiciel policji”. Słyszało to zaledwie kilka osób: sędzia, protokolant, adwokaci i sam oskarżony. Ten ostatni poczuł się dotknięty. Oskarżył Zbigniewa Z. o zniesławienie i wysłał do sądu prywatny akt oskarżenia. W ubiegłym tygodniu sędziowie uznali, że Zbigniew Z. popełnił przestępstwo: pomówił oskarżonego o pobicie, że jest donosicielem policji, co mogło poniżyć go w oczach opinii publicznej. Wyrok okazał się bardzo dotkliwy dla Zbigniewa Z. – 1,6 tys. zł grzywny, 500 zł nawiązki na rzecz PCK – wylicza Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. Do tego trzeba jeszcze dodać ponad 3,6 tys. zł, które jego adwersarz wydał na adwokata, a Zbigniew Z. ma je mu zwrócić. W sumie z innymi kosztami wyszło 6 tys. zł. Dlaczego zapadł taki wyrok? Nie wiadomo. Sąd pisze uzasadnienie. Będzie tajne, bo sprawy o zniesławienie toczą się z wyłączeniem jawności. – Złożymy apelację – zapowiada Andrzej Latoch, adwokat Zbigniewa Z. – Przecież to lepiej, gdy świadek powie za dużo niż za mało.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama