Pijany kierowca rozbił auto. Twierdzi, że napił się po fakcie
Kierowca oddalił się od passata, który wcześniej uderzył w drzewo i dachował. Nietrzeźwy przebywał w domu, kiedy dotarli do niego policjanci.
- 29.04.2011 14:57
Do nietypowego zdarzenia doszło w nocy z czwartku na piątek. Wtedy na bialskiej ulicy Grzybowej volkswagen passat uderzył w drzewo i dachował. Nikogo nie było przy zniszczonym samochodzie, który leżał na lewym boku oparty o drzewo.
Policja dotarła do właściciela pojazdu po tablicach rejestracyjnych. Okazało się, że 37-letni bialczanin był pijany. Badanie wykazało, że miał w organizmie 2,5 promila alkoholu. Kierowca tłumaczył policji, że wypił trunek już po powrocie do domu.
- W przeciągu godziny pobrano dwukrotnie krew. Wyniki badania pozwolą na ustalenie czasu wypicia alkoholu przez 37-latka. Jeśli okaże się, że pił przed uderzeniem w drzewo, odpowie za jazdę w stanie nietrzeźwym – wyjaśnia Jarosław Janicki, oficer prasowy bialskiej policji. Strażacy wstępnie oszacowali zniszczenia samochodu na około 4 tys. zł.
Reklama













Komentarze