Trwa świetna passa Wieniawy. Odkąd jej trenerem został Marek Sadowski, lublinianie nie doznali ani jednej porażki. W sobotę pokonali 1:0 Start Krasnystaw.
MICHAŁ BECZEK
30.04.2011 16:10
Fragment sobotniego spotkania. Do piłki skaczą Przemysław Puszka (w czerwonej koszulce) i Andrzej Zd
Jedyną bramkę meczu zdobył w 18 min Rafał Bielak. Pomocnik Wieniawy dostał dobre podanie od Marcina Urbana, który wcześniej wywalczył piłkę w środku pola, popędził prawym skrzydłem i pokonał Sławomira Rycia.
Od tego momentu do głosu doszli goście. Podopieczni Janusza Mieczkowskiego prowadzili grę, długo utrzymywali się przy piłce, ale nie potrafili stworzyć sobie klarownych sytuacji do strzelenia gola. Wieniawa ograniczała się do rozbijania akcji rywali i czyhała na kontry.
W końcówce, gdy Start odkrył się i rzucił wszystkie siły do ataku, gospodarze mogli podwyższyć wynik. Dobre sytuacje zmarnowali jednak Jacek Wójcik, który zamiast strzelać podawał i stracił piłkę oraz Mateusz Majewski. Ten drugi nie wykorzystał dwóch sytuacji sam na sam z Ryciem.
– Popełniliśmy błąd, który kosztował nas nie tylko bramkę, ale też trzy punkty. Zabrakło asekuracji na lewej stronie obrony – mówi Janusz Mieczkowski, szkoleniowiec Startu.
– Piłkarsko byliśmy zdecydowanie lepsi, ale rywale wokół własnej bramki stworzyli prawdziwy bastion. Ciężko było nam się przebić. Mimo tego, uważam, że gospodarze mogą mówić o sporym szczęściu, bo wygrali nie do końca zasłużenie. Sądzę, że przebieg spotkania lepiej oddawałby wynik remisowy – kończy trener.
Wieniawa Lublin – Start Krasnystaw 1:0 (1:0)
Bramka: R. Bielak (18).
Wieniawa: Zdunek – Borowiński, Boniaszczuk, Kusyk, Mazurek, Ścibior (80 Pietrzak), Wójcik, Ręba, R. Bielak (71 Sadowski), Urban (55 Puszka), Baran (46 Majewski).
Start: Ryć – Sz. Sawa, Gutowski, Dowhoszyja, Banaszkiewicz, Szponar (45 Suduł), Chariasz, K. Sawa, D. Bielak (72 Szostak), Sadowski, Klimkiewicz.
Żółta kartka: Sadowski (W). Sędziował: Konrad Kostrubała. Widzów: 300.
b>KATASTROFALNE BOISKO
Odkąd lubelski MOSiR objął obiekty na Wieniawie, murawa na stadionie przy ul. Leszczyńskiego jest coraz gorsza. Już dawno zwracał na to uwagę trener Lublinianki Zbigniew Grzesiak, a po sobotnim meczu narzekał na nią Janusz Mieczkowski ze Startu.
– Boisko było katastrofalne. Jestem zszokowany, że zostało w ogóle dopuszczone do rozgrywek czwartej ligi. Nigdzie wcześniej na tym poziomie rozgrywek nie widziałem, aby murawa była tak zniszczona. To sprzyjało gospodarzom, którzy bronili się przez cały mecz – stwierdził szkoleniowiec Startu.
– Faktycznie, boisko, na którym gramy nie zalicza się z pewnością do ligowej czołówki, ale to nie nasza wina. Zarządcą stadionu jest MOSiR i tylko jego pracownicy mogą wykonać prace naprawcze – odpowiedział trener Sadowski.
• Trzy zwycięstwa i trzy remisy to dorobek Wieniawy pod wodzą Marka Sadowskiego. Jest z czego się cieszyć...
– Tym bardziej, że to nieprzypadkowe wyniki. Wzmocniliśmy defensywę, poukładaliśmy grę z tyłu i dzięki temu tracimy mniej bramek. Oczywiście, w naszej grze jest jeszcze sporo mankamentów, szczególnie w ofensywie. Nieustannie jednak pracujemy nad poprawą. Zmieniam piłkarzom pozycje na boisku, aby dostosować ich do tego, co robią najlepiej. To jeszcze młodzi chłopcy i mnóstwo pracy przed nimi. Zresztą, wszyscy ciągle się uczymy.
• Skład w większości oparty jest na zawodnikach, którzy grali w Wieniawie już jesienią. Dlaczego dopiero teraz przyszły wyniki?
– Transferów nie było dużo, ale doszło kilku piłkarzy, którzy sami się do nas zgłosili. Okazali się użyteczni.
• Wygrywacie, ale styl pozostawia sporo do życzenia. Niektórzy kibice mają o to pretensje.
– Na tę chwilę istotna jest nauka gry, taktyka. Styl dostosowuję do przeciwnika. Znam nasze możliwości i nie jestem głupi. Nie rzucimy się przecież do ataku, grając z lepszą drużyną. Wychodzę z założenia, że zespół trzeba budować od tyłu. Fundamenty już mamy, ale zanim powstanie drużyna z krwi i kości, musi minąć trochę czasu. Nie da się zrobić tego w miesiąc, dwa czy nawet pół roku. Z czasem nauczymy się jednak grać ładnie i skutecznie, a wtedy wszyscy fani będą zadowoleni.
• Gdy przychodził pan do klubu, można było usłyszeć zapowiedzi, że w tym sezonie macie zająć miejsce w środku stawki, ale już w następnym celem będzie walka o awans.
– To cały czas aktualne. W tym roku ligę utrzymamy bez problemów, ale w przerwie pomiędzy rozgrywkami trzeba będzie poszukać wzmocnień.
• Jakie zmiany muszą zajść w kadrze, aby Wieniawa w przyszłym sezonie odegrała czołową rolę w czwartej lidze?
– Potrzebujemy dwóch, trzech doświadczonych zawodników. Niezbędne są wzmocnienia w środku pomocy i na skrzydłach. Musimy ściągnąć również klasycznego, skutecznego napastnika. Oczywiście, może okazać się, że takich piłkarzy znajdę w naszej kadrze. Chłopcy ciągle czynią postępy i jest szansa, że za kilka miesięcy osiągną odpowiedni poziom. Wszystko zależy od ich zaangażowania i wysiłku, jaki włożą w treningi.
Komentarze