Jeśli żużlowcy Lubelskiego Węgla KMŻ nie wygrają niedzielnego meczu z Kolejarzem Opole, to trener Rafał Wilk będzie mógł pakować walizki – dowiedzieliśmy się nieoficjalnie.
MAREK WIECZERZAK
03.05.2011 15:42
Powodem jest nie tylko słaba postawa drużyny, ale też konflikty szkoleniowca z Tomaszem Piszczem i Mariuszem Puszakowskim.
O co chodzi w KMŻ? Do końca niewiadomo. Lubelscy żużlowcy wspierani przez możnego sponsora mieli być postrachem ligi. Tymczasem ledwo wygrali na swoim torze z Kaskadem Równe i doznali klęski w wyjazdowym starciu z Wandą Kraków.
To spowodowało, że na ich głowy spadły gromy. Na forum internetowym kibice zaczęli domagać się dymisji trenera.
Na tę sytuację szybko zareagowały władze klubu, wzywając zawodników i szkoleniowca na dywanik. Zobaczymy, czy przyniesie to jakieś efekty przed niedzielną konfrontacją w Opolu.
Bo prezes jedynie pogroził palcem "Koziołkom”, nie wyciągając żadnych innych konsekwencji wobec ich słabej postawy.
– Na razie skończyło się wyłącznie na rozmowie w cztery oczy z każdym zawodnikiem. Ale to nie koniec – mówi Dariusz Sprawka.
– Decydujący będzie mecz w Opolu. Po nim być może podejmiemy jakieś radykalne kroki. Na pewno wszyscy muszą zdawać sobie sprawę z tego, że ten miecz, który wisi nad ich głowami, może opaść.
Czy pierwszym do ścięcia jest trener Wilk? – Myślę, że Rafał ma świadomość powagi sytuacji i tego, że to głównie on odpowiada za wyniki. Jeżeli ich nie ma, to choćby nie wiem jak się starał, nie będzie trenerem – dodaje Sprawka.
Los Wilka jest niepewny także z innego powodu. W lubelskim środowisku żużlowym coraz głośniej mówi się o jego konflikcie z dwoma żużlowcami – Tomaszem Piszczem i Mariuszem Puszakowskim.
Między szkoleniowcem i Piszczem iskrzyło już w poprzednim sezonie. Teraz spór nasilił się po inauguracyjnym meczu z Kaskadem, w którym Wilk odesłał Piszcza do boksu już po dwóch nieudanych wyścigach.
– Nie będę niczego komentował, proszę pytać trenera o powody tej decyzji, ja byłem gotowy jechać. Powiem tylko, że to nie pierwszy raz, kiedy jestem traktowany w ten sposób – powiedział wówczas mocno zdenerwowany Tomasz Piszcz.
Z Wandą doświadczony zawodnik nie dostał już w ogóle szansy. Tak samo jak Mariusz Puszakowski, jeden z liderów zespołu w tamtym sezonie, co zdaniem wielu obserwatorów okazało się dość kontrowersyjnym posunięciem.
W tym tygodniu KMŻ ma trenować w Lublinie oraz w Gnieźnie, bo tamtejszy tor jest zbliżony parametrami do tego w Opolu. To ostatnie rozwiązanie zaproponowali sami zawodnicy. Nie ma się jednak czemu dziwić, bo dla niektórych z nich będzie to mecz o być albo nie być w lubelskiej drużynie.
Komentarze