To był typowy mecz na remis – powiedział po sobotnim spotkaniu ze Spartą Rejowiec Fabryczny, Marek Pogódź, trener Roztocza. I miał rację. Garstka kibiców, jaka pofatygowała się na nowo otwarty stadion w Szczebrzeszynie obejrzała bardzo przeciętne widowisko.
Michał Beczek
08.05.2011 16:28
Gra toczyła się głównie w środku pola, a sytuacje do strzelenia goli, jakie stworzyły sobie oba zespoły, bez trudu można by policzyć na palcach jednej ręki.
Z pewnością spory wpływ miał na to fatalny stan murawy. Przed meczem i w jego trakcie padał deszcz, więc boisko było grząskie, a na jego powierzchni zalegało sporo wody. Gospodarzom sprawę utrudniał także brak nominalnego napastnika.
– Zarówno Tomek Albingier, jak i Piotrek Lipiec są kontuzjowani. Ciężar zdobywania bramek spoczął więc na Damianie Bielcu, ale to inny typ zawodnika. Mam nadzieję, że do następnego spotkania przynajmniej jeden z moich snajperów wróci do pełnej dyspozycji, bo w innym wypadku ciężko będzie nam powalczyć o pełną pulę – twierdzi Pogódź.
W znacznie lepszych humorach do domu wracali goście. – Remis to dobry wynik. Wszyscy jesteśmy zadowoleni – mówi Zbigniew Wójcik, trener Sparty.
– Jechaliśmy do Szczebrzeszyna nie przegrać, ale przy odrobinie szczęścia mogliśmy nawet wygrać. W osiągnięciu korzystnego rezultatu pomogli mi koledzy z Zamojszczyzny, którzy rozpracowali dla mnie Roztocze. Dzięki nim wiedzieliśmy, gdzie szukać słabych punktów w zespole Marka Pogódzia i udało nam się je wykorzystać – kończy Wójcik.
Roztocze Szczebrzeszyn – Sparta Rejowiec Fabryczny 0:0
Roztocze: P. Dobromilski – T. Bielec (73 Grela), Tomasik, Paweł Lipiec, D. Dobromilski, Wachowicz, Rajtar, Duda (85 Sawic), Rozwadowski, Lalik (65 Lipski), D. Bielec.
Sparta: Mazur – Sandomirski, Bodys, Machnikowski, Rutkowski, Szostak (84 Kwiatkowski), T. Adamiec, Psześniak (60 K. Kiejda), Góra (70 Rasiński), Ł. Kiejda (60 Pawelec), Ziarkowski.
Żółte kartki: Ziarkowski, Ł. Kiejda (S). Sędziował: Karol Bancerz. Widzów: 100.
Piłkarze Orionu Niedrzwica pokonali u siebie Dwernickiego Stoczek Łukowski 1:0. Jeżeli nie liczyć wygranego walkowerem meczu z Huraganem Międzyrzec Podlaski, było to pierwsze zwycięstwo "biało-niebieskich” na wiosnę.
Ogółem podopieczni Sławomira Kozłowskiego zdobyli w rundzie rewanżowej już osiem punktów. To spory sukces, biorąc pod uwagę olbrzymie kłopoty, z jakimi klub z Niedrzwicy borykał się w przerwie między rozgrywkami. Orion, który teraz dzielnie walczy o utrzymanie, mógł przecież wycofać się nawet z rozgrywek.
Jedyną bramkę sobotniego meczu zdobył w 8 min Robert Cielma. 38-letni napastnik wykorzystał fatalny błąd jednego z obrońców gości. Wystartował do piłki zagranej w kierunku bramkarza i choć Robert Baczewski zdołał wybić futbolówkę to trafił w rywala, a piłka lobem wpadła do bramki.
Chwilę później Cielma mógł podwyższyć na 2:0. Przeprowadził indywidualną akcję, minął dwóch obrońców i znalazł się sam na sam z bramkarzem Dwernickiego, ale zbyt mocno wypuścił sobie piłkę i Baczewski zdołał go uprzedzić.
W pierwszej połowie stroną dominującą był Orion, ale po przerwie to goście przejęli inicjatywę. Wypracowali sobie kilka dogodnych okazji, a najlepszą zmarnowali w 73 min, kiedy Michał Osiak przegrał pojedynek sam na sam z Kamilem Kozłowskim.
– Szkoda, bo akurat ten mecz mogliśmy wygrać. Co prawda, już dawno pogodziliśmy się ze spadkiem, ale jedno albo dwa zwycięstwa z pewnością podbudowały by chłopaków przed nowym sezonem – powiedział Witold Bekulard, prezes Dwernickiego.
Orion Niedrzwica Duża – Dwernicki Stoczek Łukowski 1:0 (1:0)
Bramka: Cielma (8).
Orion: Kozłowski – Piech, Waryszak, Skiba, Paluch, Bednarz (69 Charmast), Oleszek, Żarnowski, Szymuś, Maliszewski (58 Wójtowicz), Cielma.
Dwernicki: Baczewski – Konieczny, Kołodziej, Ślązak (46 Kamil Kozieł), Lisiewicz, Moreń, Dawidek, Krystian Kozioł, Trojanek, Dróżdż, Osiak.
Żółta kartka: Maliszewski (O). Sędziował: Grzegorz Kasiura. Widzów: 100.
Komentarze