Roztocze Szczebrzeszyn w słabym stylu rozpoczęło rundę wiosenną czwartoligowych rozgrywek. \"Czerwono-zieloni” wszystkie mecze grają u siebie, ale na siedem prób wygrali tylko dwie. Dlatego zarząd zdecydował się na zmianę szkoleniowca. Marka Pogodzia zastąpił Jan Złomańczuk.
MICHAŁ BECZEK
10.05.2011 18:41
Jan Złomańczuk nie zdołał uchronić Wisły Płock przed spadkiem z I ligi. Czy z Roztoczem pójdzie mu l
Po sobotnim spotkaniu ze Spartą Rejowiec Fabryczny (0:0) popularny "Gutek” podał się do dyspozycji zarządu, a prezes klubu zdecydował się ją przyjąć.
– Wyniki nie były takie, jakich oczekiwaliśmy. Chcieliśmy jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie w lidze. Tymczasem ciągle jesteśmy poważnie zagrożeni spadkiem – mówi Marian Kitowski.
– Poza tym atmosfera w zespole nie była najlepsza. Jestem przekonany, że Jan Złomańczuk uzdrowi sytuację. To człowiek z olbrzymim doświadczeniem i niesamowitym warsztatem. Zresztą, pracuje w piłce już prawie czterdzieści lat, a to o czymś świadczy – dodaje prezes.
Na usprawiedliwienie trenera Pogodzia trzeba wspomnieć, że choć jego odejścia domagali się kibice, to jednak przegrywał głównie z silniejszymi kadrowo drużynami. Niewielkie porażki z Orlętami Radzyń Podlaski, Orlętami Łuków czy Lublinianką ujmy na honorze na pewno mu nie przynoszą. Teraz przed Roztoczem spotkania z niżej notowanymi rywalami, więc wyniki, przynajmniej w teorii, powinny być lepsze.
Przyjęcie oferty Roztocza przez Złomańczuka jest sporym zaskoczeniem. Doświadczony szkoleniowiec ostatnio prowadził Wisłę Płock, a wcześniej pracował jako trener-koordynator w GKS Bełchatów.
Praca w wyższych klasach rozgrywkowych była z pewnością nie tylko bardziej prestiżowa, ale i dochodowa. – Nie tylko pieniądze się liczą. Chciałbym zrobić coś dla mojego rodzinnego miasta. Zresztą, niedawno kupiłem dom pod Szczebrzeszynem, więc będę na miejscu – tłumaczy Złomańczuk.
Głównym zadaniem nowego trenera będzie uzdrowienie atmosfery i zaprowadzenie odpowiedniej dyscypliny w zespole. Do formy muszą wrócić też napastnicy. Tomasz Albingier oraz Piotr Lipiec nie zagrali ze Spartą, bo byli "niedysponowani”.
– Dwa razy w tym sezonie odwiedziłem stadion Roztocza i wiem, że ten zespół ma potencjał. Jeżeli uda się poukładać sprawy pozaboiskowe, to wyniki same przyjdą – twierdzi szkoleniowiec.
Na razie nie wiadomo jeszcze, jak długo Złomańczuk pozostanie w Roztoczu.
– To jasne, że jeśli trener dostanie ofertę z wyższej ligi, bardziej atrakcyjną finansowo, to nas opuści. Prędzej czy później tak się pewnie stanie – twierdzi prezes Kitowski.
– Na razie o tym nie myślę. Chcę pomóc Roztoczu utrzymać się w czwartej lidze i tylko na tym obecnie się koncentruję – kończy Złomańczuk.
Komentarze