Sobotnie spotkanie Stali Kraśnik z Huczwą Tyszowce było zapowiadane jako najciekawsze wydarzenie minionego weekendu w czwartej lidze. Niestety, pokładane w nim nadzieje nie spełniły się.
MICHAŁ BECZEK
14.05.2011 20:12
Trenerzy Anatolij Ławryszyn (z lewej) i Jacek Paszkiewicz mieli w sobotę nietęgie miny, bo, choć w m
Kibice, którzy udali się na stadion przy Al. Niepodległości nie ukrywali rozczarowania. Ich Stal miała pokonać Huczwę i powiększyć przewagę nad "biało-zielonymi” do siedmiu punktów. Nie dość, że się nie udało, to jeszcze oglądane przez nich widowisko stało na bardzo przeciętnym poziomie. Dość napisać, że zakończyło się bezbramkowym remisem.
Gospodarze, szczególnie w pierwszej połowie, byli lepsi piłkarsko, prowadzili grę, ale podobnie jak rywale nie zdołali strzelić gola. Najbliżej był Rafał Szczawiński. W 19 min doświadczony pomocnik dostał dobre podanie od Marcelego Packa, ale trafił jedynie w poprzeczkę.
Dobre sytuacje zmarnowali również: Marcin Nowak (w 16 min uderzył w poprzeczkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego), Imeda Putkaradze (z 3 m nie trafił głową w światło bramki) oraz Piotr Kwietniewski (w końcówce ostemplował słupek bramki strzeżonej przez Olega Wichocia).
Po przerwie dwie świetne okazje stworzyła sobie Huczwa. Za każdym razem na wysokości zadania stawał jednak Marcin Mańka. Były golkiper m.in. Górnika Zabrze i Jagielloni Białystok obronił zarówno potężne uderzenie Piotra Orzechowskiego z rzutu wolnego, jak i główkę Mateusza Późniaka po kornerze.
Sobotni remis był pierwszym w tym sezonie domowym spotkaniem, w którym "niebiesko-żółci” nie zdołali zainkasować kompletu punktów. Wcześniej odprawiali z kwitkiem takie zespoły, jak Orlęta Radzyń Podlaski (1:0), Lublinianka Lublin (3:0) czy Orlęta Łuków (1:0), ale Huczwy nie zdołali pokonać.
Stal Kraśnik – Huczwa Tyszowce 0:0
Stal: Mańka – Prasnal, Dziedzic, Nowak, Wojtysiak, Pacek, Bubiłek, Putkaradze (70 Kwietniewski), Szczawiński (76 Leziak), Szewc, Ręba (46 Żuber).
Huczwa: Wichoć – Jarema, Orzechowski, Joniec, Anioł, Hałasa (38 Cieślik), Beza, Somik, Paweł Maliszewski (35 Iwanicki), Pawlenko (55 Rejs), Droździel (75 Późniak).
Żółta kartka: Nowak (S). Sędziował: Jacek Walczyński. Widzów: 200.
W Szczebrzeszynie zadziałał efekt nowej miotły. Po tym, jak Jan Złomańczuk zastąpił w roli trenera Marka Pogódzia, Roztocze pokonało Orion Niedrzwica 5:0.
Bohaterem spotkania został Tomasz Albingier, który zdobył cztery bramki. Pierwszą, w 35 min po nieudanej pułapce ofsajdowej zawodników Orionu, a sześć minut później drugą, po składnej akcji całego zespołu. Popularny "Albin” mógł ustrzelić nawet klasycznego hat-tricka, ale w 43 min trafił jedynie w słupek.
Co nie wyszło w pierwszej połowie, udało się w drugiej. W 68 min Albingier popisał się ładnym uderzeniem z rzutu wolnego, pakując piłkę pod poprzeczkę bramki strzeżonej przez Kamila Kozłowskiego. Dwie minuty później były napastnik Hetmana Zamość trafił po raz czwarty.
Tym razem głową po dokładnym dośrodkowaniu z prawej strony. Wcześniej Kozłowskiego pokonał jeszcze Jakub Rozwadowski, który celnym strzałem wykończył indywidualną akcję Damiana Bielca.
Roztocze było zdecydowanie lepsze i zasłużenie wygrało. Ale na pochwały pod adresem trenera Złomańczuka i prowadzonej przez niego drużyny jest jeszcze za wcześnie. Mimo zwycięstwa Szczebrzeszynianie są nadal zagrożeni spadkiem.
Już niedługo sytuacja może się jednak zmienić. W najbliższym spotkaniu "czerwono-zieloni” zmierzą się z Janowianką Janów Lubelski, a tydzień później w derby Zamojszczyzny zagrają z Huczwą Tyszowce. Dwa zwycięstwa mogą całkowicie odmienić ich sytuację.
Roztocze Szczebrzeszyn – Orion Niedrzwica Duża 5:0 (3:0)
Bramki: Rozwadowski (16), Albingier (35, 41, 68, 70).
Roztocze: P. Dobromilski – T. Bielec, Tomasik, Paweł Lipiec, D. Dobromilski, D. Bielec, Sawic (33 Lalik), Rajtar, Rozwadowski (75 Pawluczuk), Piotr Lipiec (65 Duda), Albingier (85 Lipski).
Orion: Kozłowski – Piech (53 Charmast), Skiba, Waryszak, Wójcik, Bednarz, Żarnowski, Oleszek (65 Wójtowicz), Szymuś, Cielma, Maliszewski (45 Paluch).
Żółte kartki: Paweł Lipiec (R) – Kozłowski (O). Sędziował: Leszek Kurowski. Widzów: 500.
Komentarze