Od dziś zorganizowane grupy kibiców gości nie mają prawa wejść na stadion. W naszym województwie dotyczy to wszystkich rozgrywek, od I ligi do klasy B. Kibice i piłkarze są zbulwersowani. – Związek z nas kpi – komentują.
Marek Wieczerzak
13.05.2011 19:25
Decyzja zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej o zakazie wstępu na stadiony zorganizowanych grup kibiców zapadła w czwartek i dziś wchodzi w życie. Podjęcie tak restrykcyjnych działań PZPN tłumaczy walką ze stadionowymi chuliganami. Zakaz dotyczy wszystkich rozgrywek.
– Trudno mi dyskutować, czy ta uchwała jest dobra, czy nie. Dostaliśmy ją i wprowadziliśmy na terenie całego naszego województwa – mówi Marian Rapa, szef Lubelskiego Związku Piłki Nożnej.
W środowisku piłkarskim decyzja wywołała niemałe poruszenie. Na jutrzejszy mecz do Łaszczowa (zamojska klasa okręgowa) wybierało się ok. 150 kibiców Igrosu Krasnobród. Już wiadomo, że jeśli pojadą, to na darmo.
– Muszę się dostosować do obowiązujących przepisów, czy mi się to podoba, czy nie – mówi Wojciech Wronka, prezes klubu Korona Łaszczów. – Mam mieszane uczucia. Z jednej strony mecze podwyższonego ryzyka rzeczywiście kosztują nas wiele pracy i pieniędzy. Ale z drugiej strony, co z kibicami, którzy jeżdżą za swoją drużyną i nie wszczynają awantur, tylko ją dopingują?
Kibice nie zostawiają suchej nitki na decyzji PZPN. – Jestem zbulwersowany – mówi Tomasz Pakuła z Krasnegobrodu. – Związek robi sobie z nas kpiny. Niedzielny mecz z Koroną to dla nas sprawa prestiżowa. Wydaliśmy kilkaset złotych na przygotowanie oprawy. W imię czego zabrania nam się wyjazdu?
– Dla mnie to jest po prostu śmieszne i zupełnie niezrozumiałe – ocenia Marcin Nowosad, trener piłkarzy Igrosu. – Przecież nie gramy dla siebie tylko dla kibiców. Skoro mają mieć zakaz wstępu, to może w ogóle zlikwidować rozgrywki.
Stadion w Łaszczowie jest ogrodzony, będzie na nim ochrona i policja. Ale na wielu meczach niskich lig nie ma takich warunków. Według prezesów wojewódzkich związków nowe przepisy nie wszędzie będą egzekwowane.
– Najlepiej pozamykajmy jeszcze kina, teatry i w ogóle zabrońmy ludziom jeździć z miasta do miasta – ironizuje Kazimierz Greń, prezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej. – Uderza się w zwykłych kibiców, którzy chcą jeździć na mecze swojej drużyny, a mają cierpieć za to, że jakaś grupa narozrabiała.
Zdaniem szefa lubelskiego ZPN, wprowadzony zakaz, jest tylko stanem przejściowym. – Trudno mi sobie wyobrazić, żeby coś takiego weszło w życie na stałe. Wybryki chuliganów na meczach niskich ligi są sporadyczne – podkreśla Rapa.
A sami kibice nie poddają się. – I tak pojedziemy na mecz. Jak nas nie wpuszczą to będziemy prowadzić doping i oprawę pod stadionem – zapowiada Pakuła.
Komentarze