Kiedy kapela \"Harmonijkowe Echo” nie dostała dofinansowania wszystkich wyjazdów, muzycy zdrapali z bębenka napis promujący Drelów.
Marek Pietrzela
17.05.2011 20:09
Piotr Struczyk z Komarówki Podlaskiej w zespole śpiewa, gra na mandolinie, skrzypcach i na... listku. Wspomina, jak grupa podczas jednego z lokalnych spotkań spodobała się europosłowi Zdzisławowi Podkańskiemu, który następnie zaprosił ją do Parlamentu Europejskiego. Pan Piotr oczarował tam widzów, kiedy na ulicy grał na liściach wiszących na brukselskim krzewie. – Zagram na wszystkich gładkich liściach: z bzu, orzecha i nawet z babki lancetowatej – zapewnia Struczyk.
Podkreśla, że kapela otrzymała wiele wyróżnień i dyplomów. Zajęła I miejsce w Impresjach Muzycznych w Janowie Podlaskim, dostała nagrodę specjalną \"Wawrzyn Podlasia 2006”.
Struczyk przyznaje, że członkowie kapeli, mieszkający w kilku miejscowościach w trzech gminach, są rozgoryczeni brakiem dofinansowania dojazdów na próby. A dojeżdżają często. – Gmina zafundowała mi tylko smyk i umożliwiła dowóz zaledwie na kilka koncertów – żali się.
Mieszkający w gminie Kąkolewnica Tadeusz Sójka nie ukrywa, że oczekiwał innego uznania w Drelowie, dokąd jeździł koncertować wraz ze swoim synem, absolwentem Akademii Muzycznej.
– Nie jesteśmy grajkami, co \"pitolą” na organkach, ale muzykami – podkreśla Sójka. – Wykonujemy nie tylko repertuar ludowy i biesiadny, ale też poważny. Za reklamę Drelowa powinny być duże pieniądze, czujemy się pokrzywdzeni. Mój syn klarnecista dojeżdża na występy aż z Warszawy.
Przyznaje, że kiedy ograniczono im liczbę wyjazdów, a z bębenka deszcz zaczął zmywać napis \"Drelów”, jeden z muzyków całkowicie usunął z instrumentu reklamę gminy.
Wiesława Zaremba, dyrektor Gminnego Centrum Kultury w Drelowie, przed laty chwaliła występy kapeli, ale teraz zachowuje dystans do zespołu. Przyznaje, że na sesji Rady Gminy dowiedziała się o \"buncie” grupy i zniknięciu napisu z bębenka.
– Na cztery osoby z \"Harmonijkowego Echa” związanego najbardziej z pieśnią biesiadną, tylko jedna mieszka w naszej gminie – zauważa Zaremba. – Nie mam żadnego żądania muzyków na piśmie. Ostatni raz widziałam się z nimi jesienią. Kiedy emocje wygasną, wtedy będzie czas na rozmowę. Jesteśmy otwarci na powrót nazwy na bębenek – podkreśla i dodaje, że w tle tego sporu jest też pewien konflikt polityczny, którego nie chce jednak wyjaśniać.
Piotr Kazimierski, wójt Drelowa, deklaruje współpracę. – Spotkamy się, porozmawiamy, ja zrobię pół kroku, ustąpią nieco i oni. \"Udrelowimy” zespół – obiecuje wójt.
Komentarze