Lublinianka - Włodawianka 3:2, Sparta - Orlęta Radzyń 2:1
Piłkarze Lublinianki kontynuują passę sześciu spotkań bez porażki. W sobotę pokonali u siebie Włodawiankę Włodawa 3:2.
- 21.05.2011 17:24
\"Zielono-biało-czerwoni“ rozpoczęli rundę rewanżową w przeciętnym stylu. W pierwszym meczu przegrali u siebie z Unią Bełżyce 1:2, a w kolejnym dostali tęgie lanie w Kraśniku, gdzie ulegli Stali aż 0:3. Później przyszła jednak forma. Obecnie zespół Zbigniewa Grzesiaka wreszcie gra na miarę możliwości i odbiera punkty drużynom z czołówki, jak Orlęta Radzyń Podlaski czy Orlęta Łuków.
– Dobre wyniki muszą cieszyć. Tym bardziej w naszej sytuacji finansowej i organizacyjnej – mówi trener Grzesiak.
– Nasze boisko jest w katastrofalnym stanie, piłkarze nie tylko grają za darmo, ale także, wspólnie z kibicami łożą na utrzymanie klubu, a mimo tego wygrywamy. Udowadniamy wszystkim, że liczą się nie tylko pieniądze i przy odrobinie dobrych chęci można zrobić coś z niczego – dodaje szkoleniowiec.
W sobotnim spotkaniu jako pierwsi sytuację do strzelenia gola stworzyli sobie goście, ale to Lublinianka prowadziła grę w ciągu pierwszych 25 min. Piłkarze ze stadionu przy ul. Leszczyńskiego mogli w tym czasie zdobyć kilka bramek, ale zmarnowali kilka okazji i ostatecznie pokonali Marcina Wereszczyńskiego tylko dwa razy.
Później gra się wyrównała, a nawet delikatną przewagę osiągnęli goście. Strzelili kontaktowego gola, a kiedy kolejne trafienie wisiało w powietrzu, arbiter podyktował rzut karny i wyrzucił z boiska Piotra Roczona.
– Sędzia prowadził zawody dobrze, ale akurat w tej sytuacji się pomylił. Nie dość, że wskazał na jedenasty metr, choć nie było faulu, to jeszcze dodatkowo nas osłabił. To wypaczyło wynik meczu – stwierdził Ryszard Nilipiuk, wiceprezes Włodawianki.
W końcówce goście trafili jeszcze raz, kiedy po błędzie jednego z obrońców Lublinianki, sytuacji sam na sam z Marcinem Zapałem nie zmarnował Siergiej Borys.
Lublinianka Lublin – Włodawianka Włodawa 3:2 (2:0)
Bramki: Gromba (9), Kucharzewski (22), Ł. Sobiech (83 z karnego) – Chaciówka (56), Borys (90).
Lublinianka: Zapał – Łysek, R. Chmielnicki, Kubała (46 Krupski), Nogas (78 Czułowski), Ł. Sobiech, Josicz (55 Król), Sebastianiuk, M. Chmielnicki, Kucharzewski (70 E. Sobiech), Gromba.
Włodawianka: Wereszczyński – Roczon, Nielipiuk, Mossurec, Borys, Smolik (46 Flis), Gołąb, Chaciówka, Kuczyński (65 Musz), Więcaszek, Zdolski (68 Bornus).
Żółte kartki: Josicz, R. Chmielnicki, Nogas (L) – Roczon, Wereszczyński, Więcaszek, Struk (W).
Czerwona kartka: Roczon (W) w 82 min za druga żółtą kartkę.
Sędziował: Grzegorz Jakuszko. Widzów: 250.
Porównywanie umiejętności piłkarskich zawodników Sparty Rejowiec Fabryczny i Orląt Radzyń Podlaski nie ma najmniejszego sensu. Mimo, że podopieczni Rafała Wójcika byli o klasę lepsi od swoich rywali, to po ostatnim gwizdku schodzili z boiska z opuszczonymi głowami.
Zabrakło przede wszystkim skutecznego napastnika, który potrafiłby wykończyć dogodne sytuacje stworzone przez kolegów z drugiej linii. Mateusz Puła, Piotr Zmorzyński i Krzysztof Wróblewski to zdolni, młodzi piłkarze, ale pod względem doświadczenia ustępują starszym kolegom z zespołu. Brakuje im przede wszystkim zimnej krwi pod bramką przeciwników, co odbija się na wynikach.
– Oni już w sparingach pokazali, że potrafią grać piłkę. A doświadczenie jeszcze przyjdzie, ale pod warunkiem, że nadal będą grali. Nie słyszałem, żeby ktoś nauczył się czegoś siedząc na ławce – mówi Rafał Wójcik, trener Orląt.
– Niedługo wróci Marek Piotrowicz, a z nim zespół prezentuje się znacznie lepiej. Bo Marek to taki zawodnik, który nie tylko sam potrafi odmienić losy meczu, ale też pozytywnie wpływa na dyspozycję młodszych kolegów. Dodaje im skrzydeł – twierdzi szkoleniowiec.
Czy brak skutecznego napastnika i kontuzje to jedyne kłopoty lidera? – Ostatnio mieliśmy mały dołek. Można go zakopać, gdy jest pole manewru, ale nasza kadra jest dość wąska. Mimo tego w Rejowcu Fabrycznym zagraliśmy dużo lepiej niż choćby z Włodawianką. Wtedy jednak wygraliśmy gładko 3:0, a teraz zeszliśmy z boiska pokonani. Niestety, za styl nikt nie przyznaje punktów – kończy szkoleniowiec.
W sobotę jedyną bramkę dla Orląt zdobył pomocnik, Rafał Borysiuk. Brat reprezentanta Polski Ariela zmusił Krzysztofa Mazura do kapitulacji ładnym uderzeniem z 20 m.
Wcześniej dwa razy trafili jednak gospodarze. Najpierw, w 21 min gola strzelił doświadczony Jacek Ziarkowski, a w drugiej połowie radzynian dobił Rafał Szostak.
Sparta zwyciężyła, bo zagrała bardzo mądrze. Oddała inicjatywę gościom, dwa razy skontrowała i strzeliła dwa gole. Na lidera ystarczyło.
Sparta Rejowiec Fabryczny – Orlęta Radzyń Podlaski 2:1 (2:0)
Bramki: Ziarkowski (21), Szostak (64) – Borysiuk (74).
Sparta: Mazur – T. Adamiec, Sandomirski, Machnikowski, Kister (46 Rutkowski), Kucharski (76 Prześniak), Bodys, Szostak (72 Pawelec), K. Kiejda, Góra (56 Ł. Kiejda), Ziarkowski.
Orlęta: Stężała – K. Kępa, Sawczuk, Nowik, Kuśmirek, Borysiuk, Leszkiewicz, Pliszka, Ł. Kępa (73 Wej), Zmorzyński (46 Wróblewski), Puła (66 Koczkodaj).
Żółte kartki: Góra (S) – K. Kępa, Nowik (O)
Sędziował: Karol Bancerz. Widzów: 100.
Reklama













Komentarze