Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

PKS Biała Podlaska bankrutuje. PiS chce 2 mln zł na ratunek

Nie pozwolimy, żeby ludzie stracili pracę, a mieszkańcy połączenia – mówią radni sejmiku z PiS. Chcą 2 mln zł na ratowanie bankrutującego PKS Biała Podlaska. – Nie utopimy pieniędzy podatników – odpowiadają władze województwa.
PKS Biała Podlaska bankrutuje. PiS chce 2 mln zł na ratunek
Jeśli upadną PKS-y, to wzrosną ceny biletów u innych przewoźników i zniknie wiele połączeń – uważają
– Prezes bialskiego PKS musiał w kwietniu złożyć do sądu wniosek o upadłość, gdy zadłużenie sięgnęło ponad 2 mln zł. O ratowanie przewoźnika poprosiło marszałka województwa 23 parlamentarzystów. Radni wojewódzcy PiS dołączyli do nich wczoraj. – Jeśli upadną PKS-y, to wzrosną ceny biletów u innych przewoźników i zniknie wiele połączeń. To niedopuszczalne, że oszczędza się kilka milionów złotych, a przedsiębiorstwo doprowadza do upadku – mówił Andrzej Pruszkowski, szef radnych PiS z Sejmiku Województwa Lubelskiego. Pruszkowski zauważa, że PKS-y mają spory majątek (w tym nieruchomości), który po ich upadku może być łakomym kąskiem. Radni PiS chcą debaty o podlegających marszałkowi PKS-ach podczas najbliższych, poniedziałkowych, obrad sejmiku (w kiepskiej sytuacji jest też przewoźnik z Zamościa). – Zarząd Województwa uznał, że upadłość jest najlepszym rozwiązaniem. Pompowanie pieniędzy w przedsiębiorstwo w Białej Podlaskiej byłoby niegospodarnością – tłumaczy Beata Górka, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego. Dodaje, że problemem jest układ zbiorowy z pracownikami, niekorzystny z punktu widzenia firmy. – Pracownicy są gotowi do ustępstw – przekonuje Pruszkowski. Załoga godzi się na zwolnienie ok. 40 osób ze 160 zatrudnionych oraz rezygnację z premii rocznej. – Ta firma ma straty od trzech lat. Czekam na konkretne propozycje zarządu firmy i załogi. Bo będzie tak, że damy pieniądze, a za kilka miesięcy sytuacja się powtórzy – obawia się Krzysztof Hetman (PSL), marszałek województwa. I zauważa, że np. PKS Międzyrzec Podlaski radzi sobie całkiem nieźle, bo tam załoga szybko zgodziła się na restrukturyzację. Czasu na działanie jest mało, bo – jak ocenia Hetman – sąd może ogłosić upadłość firmy za kilkanaście dni. W trudnej sytuacji finansowej jest też PKS Wschód (tworzy go pięć oddziałów). Po długich negocjacjach firma zrezygnowała z obniżenia pensji o 5 proc., ale na rok zawieszono wypłacanie funduszu świadczeń socjalnych. Planowane są też zwolnienia – odejść ma 85 pracowników.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama